buehbuhb :D Licencja 2000zl - a ułtwieniem jest to, że można sobie ściągnąć druczek(formularz, ogolnie papierek) ze strony...
Cała ku**a Polska !
Ułatwiniem była by obniżka tej ceny do np.200zł lub zniesienie tej opłaty.
Ale na to nie ma co liczyć, bo staruszki z ZAIKS itp nie dorobiły się jeszcze posiadłości dla swoich dzieci :/

to informowanie nt. "legalnych nośników" początkowo bardzo mnie rozbawiło po chwili jednak nastąpiła chwila konsternacji a potem wkurwienie. haracze płacą im juz wszyscy, kawiarnie, bary, hotele, kina, kluby i niedługo będziemy płacić i my za odtwarzanie muzyki w samochodzie w którym moc sprzętu przekracza - dajmy na to - 40W, czyli wszyscy. w takim kierunku to zmierza.
Ci ludzie czują się bezkarni i coraz bardziej bezczelni.
niedługo zaczną pobierać opłaty za Wasze brudnopisy, zdjęcia umieszczane w sieci, wiersze i pamiętniki a może i za bazgroły Waszych dzieci. przecież to jakaś paranoja!
jakim prawem z czyjejś pracy korzyści czerpie ktoś kto zupełnie nic nie wnosi?
no tak... w państwie prawa mamy ustawę która im na to pozwala. mało tego ustawa decyduje o tym ile kto ma zarabiać na sprzedaży utworu... z resztą poczytajcie sami
kiedy w końcu ten złodziejski rząd weźmie się za wspomnianą ustawę o prawach autorskich i blebleble likwidując przy okazji cholerną "legalną" działalność przestępczą ozz'ów
Świetna inicjatywa. Skończy się w końcu szarpanina między wszystkimi dookoła. 166 złotych na miesiąc za publiczną emisję utworów to jest śmieszna kwota, więc proszę nie narzekać, że złodzieje, że się nie starają itd. Teraz czekam na i trzymam kciuki, żeby podobna inicjatywa o-s-s została wprowadzona w temacie internetowych stacji radiowych.
Znajomy muzyk powiedział kasa z tych organizacji gdzieś zawsze po trodze do artysty ginie (nie wiem co ma na myśli nie wnikami to jego ocena) ale przemysł fonograficzny czeka chyba mały przewrót i to wcale nie chodzi o internet itd. Artyści zauważyli, że lwią cześć zysków ich twórczości zabierają takiego typu instytucje i wytwórnie - małymi kroczkami twórcy sami z własnymi zespołami produkcyjnymi są wstanie wprowadzić i wypromować się (i to z jakimi oszczędnościami). Z tą licencją CC w Polsce to różnie bywa i to jest fakt. A jakby artysta wydał płytę online (mp3 w necie) i napisał ściągajcie słuchajcie kopiujcie a ile możecie to przelejcie na konto. To tak czy inaczej zgodnie z ustawą do instytucji zarządzającej musi trafić opłata - Absurd. Kiedyś widziałem fajny program przyrodniczy na Discovery - był sobie wielki rekin a do niego były przyssane małe rybki które czyściły go z różnych bakterii itp. Nie wiem czemu odrazu przyszło mi do głowy instytucje "stojące na straży licencji".

@Jacek Hustler: to może i rozwiązuje problem tych co odtwarzają ale nie tych co tworzą.
i sam przyznałeś , że to złodzieje. a bez względu na to z jaką gracją by nie kradli zawsze to kradzierz.
problemem jest przestarzałe prawo które oni wykorzystują. i im dłużej ta sytuacja się ciągnie tym więcej przegięć będą siędopuszczać.
Dziwne jest to, że firmy fonograficzne, od czasu wprowadzenia CD, nie liczą się z postępem technologicznym. Nowe formy dystrybucji (oparte o sieć) spowodują, że przerośnięci wydawcy i dystrubutorzy będą musieli zwinąć interesy albo zartudnic armię do scigania Interanutów. Nadchodzą mroczne czasy audio-video terroru: - Ręce do góry! Pokaż co masz w telefonie! Nielegalne mp3? Podaj nazwiska i adresy IP swoich dostawców! Wielki Ozz patrzy (i słucha)!

@STM: tu już nie chodzi o nowe formy dystrybucji czy o sam postęp technologiczny :) tu chodzi też o prawa artystów których wyobraźnia nie mieści się w ramach obowiązującego prawa.
weźmy na ten przykład "nowy" nurt czy tez nowe pokolenie muzyki progressive czy goa w którym artysta/dj "tworzy utwór" (nie jakiś tam tani plagiat w wykonaniu n.urbańskiej) w oparciu o wcześniejszy utwór ale dobrze zmiksowany powoduje że jedynie nieliczni (głęboko siedzący w tym gatunku) są w stanie dostrzec w nim jakiś ułamek wcześniejszego twórcy (ticona,greeda czy innych ojców gatunku). to już jest twórczość nie odtwarzanie i nigdy nie słyszałem o przypadku, by tacy artyści żarli się o jeden kawałek bądź upominali o swoje prawa autorskie.
inaczej rzecz się ma w przypadku muzyki dub, muzyki klasycznej, house, acid jazz, etc., gdzie nowa wersja jest swobodną interpretacją pierwowzoru i też nie słyszałem o jakichś głośnych przypadkach plagiatów czy problemie piractwa.
plagiaty zdarzają się przeważnie w muzyce pop w której sztucznie malowane i promowane "gwiazdy" nagle rozbłyskują i równie nagle gasną. to zwyczajna bitwa o klienta w której wszystkie chwyty są dozwolone. gdzie ilość zainwestowanych w promocję pieniędzy musi się zwrócić.
----------------
jackson posiadał prawa autorskie do kilkudziesięciu utwórów the beatles. powiedzcie komu i co to dało ? większości z nich sam nigdy nie wykonał.
@przem: DJ zarabia na czysto minimum kilka stówek przez jedną noc. Z tego płaci się ryczałtem za każdą taką noc 200 zł za tantiemy. Jakbym miał płacić co imprezę 200 zł to wolę za rok 2000 - i grać tyle imprez ile chcę. Znakomity pomysł. A że płacić trzeba - normalna rzecz. Dlaczego masz zarabiać na czyjejś pracy?
Taka licenca na rok kosztuje 2 tysiace zlotych i jest ... kompletnie niepotrzebna jezeli Dj kupuje legalne mp3 z prawami do publicznego odtwarzania a takie mozna kupic w najpopularniejszych sklepach jak beatport a wlasciciel oplaca juz publiczne odtwarzanie... Kolejna proba wyrwania pieniedzy od ludzi.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.