Nie ma się co cieszyć i porównywać do Szwecji posiadającej jedne z najgorszych wymiarów sprawiedliwości w europie.
Tam jak widać przekupienie sędziego jest proste. Do tego jak ty jesteś poszkodowanym (a nie wielki koncern) to napastnik który cie np. pobił dostaje twoje pełne dane i jego koledzy wyperswadują poszkodowanemu składanie zeznań. To jest poważny problem w Szwecji. Nie wspomnę już o nieskuteczności policji kryminalnej lub prewencji.
Ale za to potrafią zabrać dzieci samotnej matce i przekazać je pod opiekę parze narkomanów.... no ale tam jest socjal'izm.

a tam wszyscy sędziowie są na liście płac karteli muzycznych ? czy akurat niezależne losowanie wybiera do tej sprawy tylko tych na usługach karteli ???
dobrze że mogą sie do KE odwołać, oni z nimi zrobią porządek
nie miałem pojęcia że szwecja to taki przekupny i bezprawny kraj, jestem szoku, a myślałem że tylko tu sądy robią co chcą.
Charakterystyczne jest, że ludzie udostępniający za darmo pliki w internecie mają płacić koncernom jakieś niewyobrażalne sumy, a prawdziwi przestępcy czyli ci którzy kopiują kompakty czy dvd i je sprzedają, oraz ci co np wynoszą filmy z przedpremierowych pokazów nie...

straszny syf. jak na mój grzybi móżdżek, sam fakt przynależności sędziego do jakiejkolwiek organizacji jest sprzeczny ze stanowiskiem jakie zajmuje.
ciekawy jestem jak to jest w polsce. ktoś wie ?
wiem jedynie, że policjant nie może przynależeć do żadnej partii politycznej i do żadnych związków zawodowych za wyjątkiem zz policjantów. szczytem wszystkiego byłoby gdyby sędzia mógł.
to tak jakby wrogowi alkoholu kazać ocenić co lepsze: woda mineralna czy wóda ?
jak widać szwedzcy sędziowie to wyjątkowy przykład zgnilizny wymiaru (nie)sprawiedliwości.
zastanawiam się za jakie pieniądze warto robić z siebie w oczach świata takiego gnojka.
Znalazłem w necie obrazek, który dobitnie pokazuje tą sytuację:
http://image(...)e%20Bad/
Smutne, ale prawdziwe.
Przecież na razie nie było jeszcze żadnej apelacji, więc nikt jej nie mógł jeszcze przegrać! Apelacja dopiero będzie.
Sędzia został oskarżony o stronniczość bezpośrednio po pierwszym procesie. Gdyby zarzuty co do sędziego się potwierdziły apelacja nie była by potrzebna bo proces został by z miejsca unieważniony.
Oj tym razem DI solidnie namieszało, liczę na sprostowanie.
Hahah, anonim czy ty się dobrze czujesz?
Powiem ci co mnie spotkało wczoraj, chciałem przeczytać książkę "Dezasemblowanie Kodu. Zaawansowane techniki zabezpieczania programów" Krisa Kaspersky'ego znalazłem ją w jakiś dziwnych księgarniach, w tych znanych spotkałem się z komunikatem "Niestety, brak książki w magazynie.", brak wersji elektronicznej.
Ściągnąłem pdfa od Teamu LiB, przeczytałem, stwierdziłem że nie byłoby warto jej kupować, ale to nie ważne.
Z mojego punktu widzenia serdecznie pierdolę czy książka/film/płyta jest popularna, opłacalna itp. mają mi ją dostarczyć, mogę ściągnąć oryginalnego pdfa bez haseł, specjalnych czytników i innych tego typu wynalazków albo dostać papierowe wydanie w ciągu 24 godzin przywiezione pod drzwi.
Nie interesuje mnie jak to załatwią i z kim się dogadają.
Możesz powiedzieć, że tak samo oni mają w dupie czy kupie tą książke czy nie, nie zmienią zasad itp.
Jest tylko jedno "ale": ja mogę sobie ściągnąć skan, oni nie wydrą mi tej stówy siłą.
W dobie internetu to wydawcy muszą się dostosować do klientów (tylko większość klientów jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy) i ci którzy nie zauważą tego przed klientami wylecą z interesu.
@H4X0r KrAx0r: dziecko drogie, zbastuj troszeczkę. Bluzgać to sobie możesz do mamusi. Uważasz, że ty jestes od definiowania rynku? Amazon takich jak ty ma w [poważaniu], sprzedaje towar który: ktoś wyprodukował, ktoś zapakował, ktoś rozreklamował. Innymi słowy: jak polatasz sobie po drukarniach, po firmach dystrubucyjnych czy agencjach promocyjnych i zobaczysz, że tam może siedza twoi koledzy (których właśnie okradasz), to zamkniesz michę, przemyślisz sprawę i napiszesz mądrzejszy post. A może i od święta coś w Amazonie (czy innej księgarni) nabędziesz drogą kupna, nie kradzieży.
Odrzuca mnie ten sposób traktowania własności. Jeśli napiszę książkę, to mi ja ukradniesz, bo wiesz lepiej że powinienem ją rozdać za darmo... złodziej jesteś i tyle.

Czy ja wiem AK czy on ci ja kradnie? Nie tracisz nic fizycznie, a pieniędzy nie zarabiasz. Gdzie wiec tracisz?
@AK - Gdyby Guttenberg urodził się w dzisiejszych czasach, to być nawet pisać nie mógł, bo łamał byś jego prawo "własności intelektualnej", więc zastanów się zanim coś takiego napiszesz po raz kolejny. Coś takiego jak "własność intelektualna" nie istnieje, to tylko chory wymysł.
@liko: spróbuję Ci to wytłumaczyć. Idziesz na koncert, ale nie kupujesz biletu, tylko włazisz przez płot. Fizycznie nic nie ukradłeś artyście, nawet tego biletu (bo go przecież nie masz). A jednak go okradłeś, posłuchałeś jego muzyki, którą wyceni na określoną kwotę i miał do tego prawo. Ty zaś złamałeś prawo i zasłanianie się brakiem fizycznego dowodu kradzieży jest ewidentnym przeinaczaniem faktów.
@Kuba: pisać bym mógł, co najwyżej musiałbym wykupić licencję na korzystanie z czcionek. Gutenberg nie miał JEDYNEJ drukarni na świecie, on tylko wymyślił czcionkę modułową a później sprzedawał ją tym, którzy chcieli jej używać. Zły przykład.
Chciałeś pewnie powiedzieć, że "własność intelektualna" to ZŁOO, tak? Kolejny chce okradać autorów?
Słuchajcie, trzeba się zdecydować. Albo komunizm i rozdzielamy wspólne dobra każdemu po równo (i w rezultacie nikt nie ma nic), albo kapitalizm i płacimy (i nam płacą). Nie może być tak, że za czyjąś pracę nie płacimy, bo nie ma wymiaru fizycznego (muzyka? spektakl? książka? oprogramowanie? rozciągnijmy to na inne środki, pretekst się zawsze znajdzie!). Muzyk wydał kasę na gitarę czy sekwencer, pisarz żeby napisać książkę inwestuje w wywiad środowiskowy czy szkolenie branżowe, programista opłacał studia i kursy - a Wy łup, z grubej rury, potraficie wycenić wartość nośnika z takim towarem na ZERO. Krytycy się znaleźli... A wystarczy zmienić podejście, a przede wszystkim - postawić się na miejscu autora. Będzie niekoniecznie łatwiej (bo ze świadomością własnych błędów żyje się różnie), ale na pewno lepiej, bo klapki spadną z oczu i przestaną obijać powieki.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.