
Ja czegoś nie rozumiem, twórcy przysługują prawa autorskie do utworu przez 70 lat PO JEGO ŚMIERCI, czyli żeby wykorzystać cudzy utwór trzeba płacić spadkobiercom.
A Stowarzyszenia wypłacające tantiemy (a wcześniej je zbierające bez skrupułów, zamykają sakiewkę po 50 latach od premiery utworu?
Czyli 70-ciolatek ZA ŻYCIA nie ma tantiemów ze swojego utworu 50 lat(minus)? To gdzie ta kasa idzie?
Prawo to stworzone jest tylko pod tych co zdazyli i porejestrowali na siebie rozne ciagi nut. Czlowiek i jego muzyka istnieje troche dluzej niz prawo autorskie a gama to tylko do, re, mi, fa, so , la , si, do - wiec jezeli myslisz ze nikt od poczatku swiata nie zagral tych nut co ty, czy nie ulozyl w ten sposob rak na klawiaturze to jestes debilem. To bandyckie prawo ustanowione tylko dla dojenia kasy przez osoby postronne. Podobna sytuacje mamy w medycynie. Nie mozna opatentowac czosnku ale mozna zabronic jego uzywania i opatentowac chemiczna formule na jego bazie. W tej chwili mamy wlasnie taka sytuacje i probe wprowadzania takiego prawa.(wracajac do bandytow zaiks i im podobnych nie musze dodawac ze sa to stowarzyszenia poza wszelka kontrola jak jakis karitas i kler w ogole i nie musza rozliczac sie ze zebranych pieniedzy z nikim co skutkuje ze pan a rejestruje na siebie utwor i jest kuzynem pana b z radia c - nie wazne co gra radio c i tak wypelnia sie druczki na pana a po czym kasiora leci do pana b i a strumieniem)
A czemu niby wszyscy mają robić ściepę na 'artystę', który przez 70 lat NICZEGO nie stworzył, tylko chce żyć z jednego przeboju sprzed ponad pół wieku? Rozumiem że przez 15 lat mógł się starać, przez kolejne 10 być w szoku, ale do diabła - 70 lat NIC nie robić i tylko zbierać tantiemy? W d**ach się poprzewracało!

Gdyby artyści mieli głowę na karku to nie mieli by problemu utrzymać się nawet przy 5-letniej ochronie utworów. Nie oszukujmy się, ale w ciągu aktywności zawodowej zarabiają dużo więcej niż zwykli ludzie. Odpowiednio inwestując swoje pieniądze mogliby żyć w dostatku dłużej, ale zamiast tego wolą te pieniądze przetrwonić na bezsensownie duże wille, wielkie imprezy raz w tygodniu i własne samoloty (w przypadku polskich artystów poprzeczkę trzeba ustawić odpowiednio niżej - ale taka np. Doda kasuje 50 000 za koncert, więc nie widzę problemu i w tym przypadku). Gdyby odkładali chociaż 20 % swoich pieniędzy podczas aktywności zawodowej to nie mieliby problemów utrzymać się na starość.
No i przepraszam, ale jeżeli artysta uważa, że po nagraniu jednej płyty powinien móc się z niej utrzymać do końca życia to jest w błędzie. Artysta, który nie tworzy nie powinien dostawać pieniędzy. Jeżeli skończy karierę wcześnie, to dla mnie jest zwykłym bezrobotnym i powinien szukać nowej pracy, jak chce się na starość utrzymać.
I tak jak ktoś napisał wcześniej, od czegoś są te fundusze emerytalne - po to się płaci, aby mieć pieniądze na starość.
@Abgan: artysta to nie tylko taki co robi przeboje (wyobraź sobie że istnieją inne formy sztuki niż muzyka pop)
@NDyA: Nie wkładaj Dody do jednego worka z artystami.
BTW. wiesz cokolwiek o prywatnym życiu np. aktora czy reżysera czy po prostu tak sobie wyobrażasz że nic nie robią i tylko wydają kasę na wille i samoloty?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.