Tak, coz ... niestety bezpieczenstwo nie jest "popularne", a tylko taka sytuacja moglaby przekonac masy do zadbania o bezpieczenstwo wlasnych danych w internecie. Wiekszosc ludzi cechuje niestety "madrosc po szkodzie", wiec - zyczac dobrze - nalezaloby chyba zyczyc "zle", aby utracili oni swoje dane chociaz raz, by w przyszlosci lepiej o nie dbac ... chociaz i tak dzieje sie to na biezaco, bo traca dane "po cichu" nie wiedzac o tym. Pomijam juz fakt, ze czlowiek bezmyslny pozostanie bezmyslnym na kazdym polu, czy to w zyciu codziennym, czy to w internecie.
To nie czlowiek jest w niebezpieczenstwie a Kaspersky lab ktory szuka kasy ^^
To ze ktos wyrzuca swoje dane osobowe na prawo i lewo jest jego sprawa i nie mozna tego sklasyfikowac jako zagrozenie. Bezpieczenstwo mozna ocenic tylko na podstawie JEDNEJ zmiennej: zainfekowania komputera. Zainfekowany czymkolwiek - 0 pkt bezpieczenstwa. Niezainfekowany niczym - 100 pkt.
Nie ma tutaj czegos takiego jak posrednia ocena. Albo cos jest bezpieczne albo nie jest.
Oprócz antywirusa i firewalla z dodatkowym wirusem w serwerowni, na komputerach brakuje również np. dobrze skonfigurowanej do celów publicznych przeglądarki internetowej.. Ot np. publicfox i ustawione usuwanie danych przy uruchamianiu przeglądarki..


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.