
"Spór pomiędzy TPB a właścicielami praw autorskich to walka dwóch różnych wizji dzisiejszej kultury. Jedna z tych wizji ma naprawdę mocne wsparcie finansowe, prawne i polityczne. Wsparciem dla drugiej opcji jest duża społeczność osób, które chcą wolnego dostępu do kultury."
Cała prawda...
Zbijanie kokosów za czasami marne kawałki, kontra dzielenie się dobrami kultury, mając przede wszystkim na uwadze ich wartość samą w sobie.
Zresztą, prawdziwy artysta nie tworzy dla pieniędzy, on tworzy dla ludzi.
A, że musi jednak się z czegoś utrzymywać, to tu kłaniają się nowoczesne metody, typu "pobierz, posłuchaj i zapłać jeśli chcesz".
Co do zbiórek pieniędzy to na 99% pojawią się oszuści chcący wykorzystać sytuację.
Załoga TPB ma racje - po co rzucać koła ratunkowe komuś kto jeszcze nie tonie. ;)
Koniec koncow zostanie zalegalizowane sciaganie wszystkiego z internetu. Siec stanie sie miejscem ktore nie posiada ograniczen. Wirtualny produkt nie istnieje. Wszystko obruci sie w usluge do ktorej nie mozemy zaliczyc piosenek poniewaz jest to produkt. Tylko na usludze ludzie beda zarabiac jesli chodzi o internet. Najpierw przejdzie to w jakims panstwie ktore bedzie mialo w powazaniu stosunki innych panstw co do tego. Oczywiscie czasu musi troche uplynac ale juz teraz skutecznosc walki z "piractwem" jest znikoma. Osoby ktore sciagaja baaardzo duzo filmow i nawet ich nie ogladaja sa po prostu uzaleznione od tego. Zostanie wymyslona nowa choroba polegajaca na gromadzeniu gigabajtow zroznicowanych danych i udostepnianiu ich.

~pfu:
Koszulki są dostępne tylko zagranicą na
www.bytelove.com oraz www.zazzle.com
Tak mnie interesuje czy ten atak na TPB nie jest spowodowany ich planami wydania własnego klienta szyfrowanej i bezpieczniejszej dla piratów sieci p2p opartej o protokół BitTorrenta.
Moim zdaniem juz wiele ludzi choruje na chorobe ktorej nazwy jeszcze nie wymyslono a polega na nałogowym sciaganiu i udustepnianiu danych.
prosty przykład: większość filmów pana Krzysztofa Kieślowskiego nie ma polskiego wydania DVD, rodzi się pytanie: czemu za polską kulturę mam płacić amerykańskiemu wydawcy? Czy odsyła część pieniędzy rodzinie Kieślowskich? Rozumiem, że gdy ktoś ściąga najnowszego Bonda to trochę to dziwne, bo jednak może pójść do kina, jednak cały spór toczy się o sposób dystrybucji dóbr kultury i czy np.: po śmierci Chaplina, jego rodzina ma do końca życia czerpać z tego kasę, czy w pewnym momencie powstaje dobro kultury. Super, że mieszkańcy dużych miast (sam z Warszawy jestem) mają wszystko pod nosem, jednak dla rozwoju osób mniej zamożnych, z mniejszych miast, nie należy pozbawiać ludzi kontaktu z kulturą.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.