Powtarzam: nie mam potrzeby komunikacji z kurierem, wystarczy mi jednorazowa umowa z kurierem typu "czekam od godz. do godz. dnia tego i tego", a jeśli przybędzie poza tym czasem to bardzo mi przykro, ale pocałuje klamkę tylko ze swej własnej winy.
Nie mam także potrzeby wydawania kilkudziesięciu złotych miesięcznie na geesemowych pijaków (widuję to towarzycho codzień przy nieodległym maszcie) zmieniających auta jak rękawiczki, smarkaczy hulających za cudze pieniądze.
Uważam że rynek geesemów jest sztucznie nadęty przez "konkursy SMS", "banki na SMS", "darmowe" minuty itp. przekręty.
Wszystkie te usługi powinny być świadczone ALTERNATYWNIE przez telefonię klasyczną i VOiP, bez monopolu dla sprzedawców szmelcowej pseudo-elektroniki z Chin i geesemowych oszustów i naciągaczy.
Polscy operatorzy zapewne będą mieli w GŁĘBOKIM POWAŻANIU!! (czyt. dupXX) Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Moim zdaniem to powinni przedłużyć i nie blokować kart minimum przez rok...półtora.
Już mnie znudziły te ciągłe wymiany szajsowatych kart! i teraz leje przez jakiś czas na telefon.
Brawa dla UKE! sluszna uwaga. Ten proceder dotyka mnie odkad pamietam. Bylem uzytkownikiem abonam., jednak nie chcialem wydawac pieniedzy na marne, ponadto nie jestem gadzeciazem i nie potrzebuje nowych telefonow, a mam swoje, wiec przeszedlem na karty [dwa telefony] i obecnie grozi mi "niewykorzystanie" moich wlasnych pieniedzy! do krocset, nawet nie moze czlowiek wlasnych srodkow z karty oszczedzac, gdy nie dzwoni, bo panuje chore cisnienie. Trzymam za UKE kciuki - byloby milo, gdyby redakcja Dziennika Internautow wystosowala jakis list popierajacy to dzialanie - na pewno podpisaloby sie pod nim bardzo wielu oburzonych dzialaniami operatorow uzytkownikow, ze mna na czele.
Powiem tak - glosujmy nogami i portfelem. Właśnie przeniosłem się wraz z numerem (mającym 10 lat, najpierw abonament potem przeniesiony do TakTak) z Ery do Play właśnie dlatego, że strasznie wkurzało mnie to wymuszanie 50 zł co trzy miesiące i okres nieaktywności potem. Z GSM dzwonię naprawdę mało bo gdy potrzebuję coś załatwić, a nie gadać o d*e Maryni czy klepać idiotyczne SMSy. Od dłuższych rozmów jest VoIP w Betamax + oczywiscie tel. stacjonarny z którego nie mam zamiaru rezygnować + sieć.
Przy takiej ilości rozmów nie widzę żadnego uzasadnienia dla topienia dodatkowych pieniędzy w 3-4 numerach GSM, nawet przedpłaconych z obowiązkiem doładowania max co 3 mies. po 50 zł. Lada chwila do Play pewnie przeniesie się reszta domowników.
Powiem że jestem bardzo zadowolony (zanim przeniosłem numer kupiłem starter na próbę by sprawdzić jak jest z zasięgiem. I wreszcie w domu mam max. moc sygnały, zazwyczaj 3G (stale na zewnątrz budynku, w domu zależy od pomieszczenia) - o niebo lepiej niż Era jako jedyny operator nie mająca w miejscu gdzie mieszkam zasięgu 3G, ba głupi edge cały czas "pływał", a zwykły sygnał spadał do 2 kresek (mieszkam w centrum, a nie na jakiś peryferiach). Operator nie bombarduje mnie idiotycznymi SMSami dla małolatów, pomimo iż zastrzegałem brak zgody na otrzymywanie informacji handlowych, ale Era i tak ma to w poważaniu. Tak więc zagłosowałem nogami po 10 latach - jak takich ludzie będzie dużo to skuteczniejszy bat na pozostałych operatorów GSM niż naciski UKE, który coraz bardziej lekceważą, bo jak TPSA może, to dlaczego inni nie.
Ja dla domownikow zamowilem darmowe jakis czas temu duozy taktak, z jednym przypisanym numerem mam nie limitowane gadki, zyc nie umierac. Co do calej sprawy wg mnie bez sens przeciez tak bylo i nikomu to nie przeszkadzalo, a teraz dziwne hallo. A przeciez w ofercie abonamentowej Play jest podobnie minuty przepadaja zamiast przechodzic...
I dobrze, oby coś w końcu zrobili z tymi czasami ważności doładowań. 25 zł/mies to jednak za dużo. Przecież prepaid polega na tym, że doładowujesz kiedy chcesz, a nie jak abonament/mix; musisz płacić co miesiąc. Tylko znowu oferty typu ściemafon stracą sens, bo kupujesz fona ze zobowiązaniem na 3 lata a przez ten czas doładujesz konto 4 x za 25zł więc operator musiałby do interesu dopłacać.

Raczej bezproblemowe są umowy na określoną ilość doładowań więc nie byłoby problemu. Operatorzy unikają takiej możliwości bo wielu ludzi miałoby komórkę jako telefon awaryjny używany rzadko, za 25zł/rok :)
Darmozjady z geesemów powinny dać możliwość dzwonienia za darmo a za wysyłanie SMSów powinni dopłacać!!! Jak to możliwe, żeby chcieli ode mnie pieniądze za korzystanie ze swoich usług!
A na poważnie: Utrzymanie numeru, nawet jak nie dzwonisz i nie SMSujesz też kosztuje. W ofercie na abonament płacisz określoną stawkę nawet jak nie korzystasz. W prepaidach ta opłata jest pobierana w formie "przepadania środków". I tak jest taniej bo aktywnego prepaida możesz mieć za 17zł/m-c (Orange, doładowanie 50). Abonamenty się zaczynają chyba trochę wyżej. Jak Urząd nakarze wydłużenie ważności doładowań to operatorzy będą musieli tych pieniędzy poszukać gdzie indziej. Podrożeją rozmowy albo po prostu pojawi się miesięczna opłata "za utrzymywanie aktywnego numeru" ściągana regularnie z konta. Operatorzy GSM to nie budżet państwa i nie będą dokładać do interesu.
A najlepszą metodą na promowanie dobrych i korzystnych dla klientów ofert jest korzystanie z takich ofert i niekorzystanie z niekorzystnych :)
Ja np. płacę 17 zł miesięcznie na karty do Orange i dzwonię kiedy mi potrzeba. Nie frustrują mnie "przepadające środki" bo traktuję te 17zł/m-c jako opłatę za korzystanie z aktywnego numeru i możliwość dzwonienia z kilkudziesięcioma minutami gratis.
Ależ chyba wyraźnie napisałem że nie mam ŻADNEJ przyjemnośći z korzystania z GSM i nie życzę sobie ani GsMowchyh namolnych domokrążców, ani reklam, ani zaśmiecania eteru straszliwymi zakłóceniami.
Płacić za to co mi zbędne tym bardziej nie mam zamiaru. Ani grosza.
Na GSM się nie skuszę nigdy, obywatelska wolność zapewnia mi prawo olewania tej prymitywnej jednokomórkowej tłuszczy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.