
Z mojego doświadczenia wynika, że to wręcz odwrotnie.
Aby strona była widoczna dla niewidomych, wystarczy jej nie "udziwniać". To właśnie te najprostsze (i często najtańsze) serwisy są pod tym względem najlepsze.
Problem w tym, że prawie żaden zleceniodawca o tym nie wie, a programiści piszący takie serwisy, za wszelką cenę chcą się wykazać - popisać swoimi umiejętnościami w JavaScript, Flash itp. Uważają, że im więcej takich dodatków umieją zrobić, tym są lepsi od innych.
I to właśnie takie popisy, przez nikogo nie kontrolowane i nie pilnowane powodują, że strony stają się coraz mniej czytelne.

Tak naprawdę te zasady przy w miare prostych stronach nie są aż tak potrzebne gdyż screenreadery z podstawowym HTML radzą sobie bez większego problemu. Kłopoty zaczynają sie przy stronach bardziej skomplikowanych, do których to właśnie dostęp by sie przydał gdyż są to duże powszechne serwisy, a tam już powinny być wyłożone na to odpowiednie środki. Sam korzystam z programu JAws np. czytając wiadomosci w DI jednak często zdarzają sie strony, którymi jest ciężko np. witryna Orange. Obawiam sie jednak, że czynniki ekonomiczne biorą tu góre i nikomu sie nie chce poświęcać czasu i funduszy na dostosowywanie stron dla niewielkiego odsetka użytkowników. Podejrzewam, że jest nas naprawdę mało bo raz ze nie każdy potrafi to obsłużyć, a dwa wielu osób nie stać nawet na opłacenie dostępu do Internetu przy 500zł renty, a pracy jak nie było tak nie ma tylko same kampanie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.