"Teraz do pracy linuks jest coraz bardziej przydatny wiec windows ciagle traci."
Tylko, że Linuks nie zyskuje. Zyskuje MacOS.
"Jest na straconej pozycji chyba ze stanie sie jakas rewolucja ktora sie nie zapowiada."
Nie zapowiada się na razie upadek Windows. To raczej Linux ma poważny problem: pomimo złej prasy Windows, pomimo niezbyt udanej Visty, Linux wciąż nie zyskuje zbyt wielu zwolenników.
Krakos, czegoś chyba nie rozumiesz. Linux nadal jest systemem operacyjnym dla zaawansowanych użytkowników.
Jeżeli wykorzystujesz go w podobnym stopniu co Windows to rzeczywiście wiedzy bóg wie jakiej na jego temat Ci nie potrzeba.
Ale uwierz mi że to oferuje interfejs graficzny nie jest nawet 1/10 tego na co pozwala system.
Wystarczy mi za przykład sytuacja gdy coś potrzebowałem z domu a komputer miałem włączony (chodzi prawie cały czas, serwer na nim mam). Szybki dostęp do sieci, podłączenie się do komputera i...
mogę przeglądnąć sieć (przeglądarka tekstowa), mogę zainstalować/odinstalować programy, zrobić, ściągnąć i zapuścić do zdzierania torrent, zrobić update systemu, wyłączyć go, sterować serwerem i 100.000 innych rzeczy.
Mimo tego że pracuje w trybie tekstowym podłączając się w ten sposób, nadal mogę zrobić milion różnych rzeczy jeżeli zachodzi potrzeba (a że sporo podróżuje to często zachodzi).
Zainstaluj sobie popularne ostatnio Ubuntu, poklikaj, pogrzeb w systemie ale nadal tryb tekstowy nie odzwierciedla tego co możesz zrobić. Konsola to potężne narzędzie.
Co do kompatybilności to chyba nie wiesz o czym mówisz. Chciał bym wiedzieć czym się kierujesz.
Najlepszy przykład to firma kolegi. Przeszedł na Linuksa w połowie tamtego roku na połowie stanowisk (koło 14 miał ich chyba). Wszędzie tam gdzie oprogramowanie pod system Microsoftu go nie usadziło.
Do tego system, pakiet office i niektóre podzespoły musiał wymienić.
Czemu ? Vista na którą się nabrał topornie chodziła na sprzęcie na którym XP śmigał. Gdzie Vista ma kilka irytujących dodatków i wodotryski w postaci Aero (które to i tak marnie się prezentuje w porównaniu do możliwości Compiz, Emerald itp a znacznie bardziej ciąży) to nadal stary XP.
No dobra, procesor wystarcza, ram można troszkę dokupić... ale zaraz zaraz. Monitor nie daje się przestawić z 640x480. Nie ma sterowników. Producent też ich nie zapewniał.
Karta graficzna leży. Trzeba kupić nową. Nie ma sterowników.
Drukarka i skaner leżą... nie ma sterowników. Trzeba wymienić.
Czekać nie można.
Trzeba wymienić Office na 2007 czy nowszy bo inaczej format xdoc i odt nie będą obsługiwane a sporo ich przychodzi do firmy...
Ale zaraz zaraz... wystarczyło postawić Linuksa który ze sprzętem sobie poradził, chodzi jak złoto a OpenOffice radzi sobie świetnie z xdoc (odt wiadomo czym jest więc nie tłumacze). Urządzenia peryferyjne też działały. Skaner wymagał krótkiej wizyty w google.
Także miał genialne porównanie wg mnie. 50% do 50%. Z jednej strony wystarczył Linuks a z drugiej trzeba było wymienić połowę podzespołów i urządzeń wraz z systemem. Pakietu MS Office nie zakupili. Zdecydowali się również na Windowsie zainstalować OpenOffice.
Jakoś nikt nie narzeka. Sekretarka psioczyła że Windowsa nie ma ale szybko załapała o co chodzi (nie wiem czy dlatego że to łatwe czy dlatego że jak coś to znaleźli by nową).
W każdym razie wbrew temu co myślisz - Linux nie ma problemu. Po prostu jest dla ludzi którzy są świadomi tego co robią zaś posiadają wystarczającą wiedzę by poradzić sobie z ewentualnymi problemami z tym systemem lub kupując sprzęt, dobierać go tak by nie było problemów.
Jakoś Kuba - "Ci źli komuniści" przechodzi na Linuksa. Francja również. Wielka Brytania już to zapowiedziała.
Tylko w Polsce wyrzuca się pieniądze podatników w błoto.
No i ostatnia sprawa. Dużo się nasłyszałem ja o zaletach Visty czy Seven. Mogę odpowiedzieć na to tylko jedno.
JA JUŻ TO MAM.
Tak samo jak mówi się o zaletach Microsoft Internet Explorer 8 :-D Widział ktoś testy udowadniające że jest szybszy ? Ja wyczytałem z nich to że nie radzi sobie dobrze z witrynami które są w miarę rozbudowane. Za to są delikatnie szybsze kiedy do wygenerowania jest jedno pole tekstowe i obrazek (przykład google.com czy live.com :-D).
Tak to jest z Microsoftem. Robi "badania" wskazujące jacy są wspaniali a ludzie jak te cielęta przyjmują to za pewnik. No ale to pewnie zaleta bycia monopolistą :-)
Zawsze możecie też "dostać za darmo" oprogramowanie Microsoftu :-) Młoda prężna firma dostanie co chce. Osiądzie na nim a za 3 lata zgodnie z umową MS upomni się o swoje :-D Ot taka zapłata z odroczeniem ^_^ Po 3 latach taniej będzie kupić ich soft jak przenieść się na lepszy i uczyć pracowników co i jak.
No ale w USA na eBay jakiś gość sprzedawał pixele i nawet mu schodziły co oznacza że cielątek nie brakuje :-)
Zdrówko :]
@procesor:
"Krakos, czegoś chyba nie rozumiesz. Linux nadal jest systemem operacyjnym dla zaawansowanych użytkowników."
To jest właśnie jedna z moich tez. Wciąż jeszcze jest to system dla dosyć wąskiej grupy osób, zaawansowanych użytkowników, ale nie pracujących w środowiskach korporacyjnych, którzy lubią sobie grzebać w systemie, a jednocześnie nie jest im potrzebna wysoka zgodność z de-facto standardami korporacyjnymi: Exchange, MS Office. Różnego rodzaju drobne kłopoty (w tym z aktualizacjami) i przesadna konieczność używania konsoli do ich rozwiązywania dowodzą, że jest to jeszcze system niedojrzały. Windowsowi zajęło około 10-12 lat zanim dojrzał i stał się bardzo porządnym systemem operacyjnym. Linux jest gdzieś w trakcie tego procesu (przy czym warunkiem niezbędnym powodzenia jest zdobycie znaczącej popularności, dzięki czemu system będzie musiał się sprawdzać w większej ilości zastosowań).
Nie odniosę się do Twoich pozostałych tez, ponieważ odbiegają od tematu, mam wrażenie, że to już nie odpowiedź na moją wiadomość, tylko swobodna wypowiedź. W większości podzielam doświadczenia, które opisujesz oraz zgadzam się z tezami. Nie zgadzam się natomiast z ostatnim akapitem, z ilości uśmieszków wnoszę, że to taki żart. Tak czy inaczej pisanie o cielątkach jest niemądre. Pozdrawiam.
To jest właśnie jedna z moich tez. Wciąż jeszcze jest to system dla dosyć wąskiej grupy osób, zaawansowanych użytkowników, ale nie pracujących w środowiskach korporacyjnych, którzy lubią sobie grzebać w systemie, a jednocześnie nie jest im potrzebna wysoka zgodność z de-facto standardami korporacyjnymi: Exchange, MS Office.
To nie są standardy. To są "standardy Microsoftu". Trzeba to rozróżniać. Na podobnej zasadzie działa Internet Explorer. Ma masę bubli ale miał ponad 90% rynku więc inne przeglądarki albo odstawały albo musiały się dostosować (buble powielając).
Na tej samej zasadzie wprowadzono format xdoc. Wykorzystując swoją pozycję na rynku wprowadzasz format którego inne produkty nie obsługują i w ten sposób je detronizujesz. KOMPATYBILNOŚĆ to nie jest to co chce Microsoft. Gdyby respektował standardy, ludzie wybierali by wg swojego uznania przeglądarkę internetową czy edytor tekstu. Po to jest standaryzacja.
A tak, jeszcze parę lat temu przy każdej witrynie pisało "Zoptymalizowana pod Internet Explorer 6".
Jednak webmasterzy się nie dali i piszą kod zgodny ze standardami. Ubytki IE zastępują kodem JavaScript itp. W ten sposób witryny mają na IE nałożone poprawki ale sam kod jest zgodny ze standardami. Jeżeli zaglądniesz na JAKIEKOLWIEK forum dla webmasterów, blog czy cokolwiek, zbaczysz posty które wyśmiewają IE, które pokazują jak sobie radzić z jego bublami i te które krytykują a wręcz wyśmiewają webmasterów tworzących pod IE (których obecnie jest bardzo mało).
Poważne firmy również nie dopuszczają takiej sytuacji. Firmie zależy na kliencie. FF ma prawie 40% rynku na świecie i ponad 50% w Polsce. Nie można go ignorować. A to że ma wysoką zgodność ze standardami sprawie że raz napisany kod działa wszędzie oprócz IE.
I co ? Nagle po wielu latach Internet Explorer trąbi jaki to jest szybki, bezpieczny i zgodny ze standardami. Niestety my webmasterzy mamy z nim do czynienia na codzień. Grzebiemy też po sieci w różnych ciemnych kątach by wyszukiwać o nowych sposobach ataków na skrypty (pomysłowi ludzie są) wykorzystując błędy różnego typu (w CMS'ach, Frameworkach czy po prostu technologi konkretnej).
I nieraz czytamy również o lukach IE i jak je wykorzystać. Załamał byś się widząc niektóre teksty. A są one opublikowane dla pewnej liczby osób. Co z ludźmi którzy coś znaleźli i zachowali to dla siebie ?
Różnego rodzaju drobne kłopoty (w tym z aktualizacjami) i przesadna konieczność używania konsoli do ich rozwiązywania dowodzą, że jest to jeszcze system niedojrzały.
Po pierwsze, konsola ma swoje zalety. Wad nie znam. Przykład serwera mojego. Używam edytor tekstowy który pozostawia pliki tymczasowe za sobą. Nazywają się z drobną modyfikacją tak jak oryginały i są ukryte. Tak to ustawiłem. W wypadku zapisu gdy popełnię błąd, nadal chce przywrócić poprzednią wersję. Jedną komendą mogę spakować wszystkie pliki (mogą być porozrzucane po 10 katalogach, to nie problem) i wysłać na swój komputer czy usunąć.
Spróbuj to zrobić w trybie graficznym na raz.
I nie rozumie o co chodzi z tymi aktualizacjami. Miałem z tym problem w wypadku gdy dokonałem pewnych zmian w systemie a mój brat dokonał jego aktualizacji (część przeze mnie modyfikowana została nadpisana a część nie co skończyło się godziną spędzoną przy kompie) ale Windows czy inny system operacyjny zachował by się tak samo. Jeżeli nie modyfikujesz systemu na własną rękę to nie ma problemu. A serwer mój chodzi nieraz bez przerwy 2-3 miesiące bez restartu, jest na bieżąco aktualizowany i nie ma z nim problemów. Podobnie komputer domowy odkąd przestałem grzebać w plikach.
dowodzą, że jest to jeszcze system niedojrzały. Windowsowi zajęło około 10-12 lat zanim dojrzał i stał się bardzo porządnym systemem operacyjnym.
Nie wiem czy wiesz ale jedyną słabością Linuksa wg mnie jest to że jest mało popularny i czasami sprzęt nie jest wspierany jakiś (producent sobie olewa). Za to nie można powiedzieć że jest to system niedojrzały.
Już dzisiaj technologicznie stoi na wyższym poziomie jak Windows który nadal jest systemem zacofanym.
Do tego jest fatalnie zaprojektowany. Sam potrafię napisać bez problemu aplikację której nawet nie musisz uruchamiać. Ściągniesz ją na dysk i po wszystkim. Możesz powiedzieć PAPA swojemu systemowi i tym co masz na dysku.
Są też keyloggery tak zmyślnie napisane że żaden antywirus ich nie wykrywa (jeszcze 2 miesiące temu testowaliśmy najpopularniejsze na nim). Ci którzy piszą te dla tłuszczy popełniają kilka poważnych błędów przez co antywirus szybko lokalizuje taką aplikację.
Do tego dochodzi fatalne bezpieczeństwo plików, każdy ma wgląd do plików każdego użytkownika komputera i może zrobić z nimi co chce. Kontrola użytkowników to parodia.
Także zastanów się nad tym stwierdzeniem bo chyba nie wiesz co piszesz. Zresztą sam pomyśl. Dopiero powiedziałeś że wg Ciebie system też nadal jest wykorzystywany przez specjalistów i użytkowników zaawansowanych. Teraz odpowiedz sobie na pytanie:
CZY GDYBY LINUX BYŁ SYSTEM NIEDOJRZAŁYM TO TACY LUDZIE BY Z NIEGO KORZYSTALI ?
Na pewno jeszcze wiele można z nim zrobić ale każdy system się rozwija... no prócz Windowsa który zawsze stoi kilka lat do tyłu a od Windowsa 98SE i XP czyli praktycznie przez 10 ostatnich lat nie poczynili oni większych postępów.
, dzięki czemu system będzie musiał się sprawdzać w większej ilości zastosowań).
A może w wolnym czasie poszukaj w sieci i popatrz do czego się go stosuje...
Nie odniosę się do Twoich pozostałych tez, ponieważ odbiegają od tematu, mam wrażenie, że to już nie odpowiedź na moją wiadomość, tylko swobodna wypowiedź. W większości podzielam doświadczenia, które opisujesz oraz zgadzam się z tezami. Nie zgadzam się natomiast z ostatnim akapitem, z ilości uśmieszków wnoszę, że to taki żart. Tak czy inaczej pisanie o cielątkach jest niemądre. Pozdrawiam.
Oczywiście że był to żart ale zarazem też smutna prawda bo... co można zarzucić tej wypowiedzi ?
Przez "cielątka" mam na myśli "użytkowników" którzy dostając reklamę przyjmują ją za pewnik.
Po prostu widziałem ja komentarze przy artykułach dowodzących że Firefox jest najbardziej dziurawą przeglądarką, że Internet Explorer jest najszybszy, że Internet Explorer jest zgony ze standardami, że kolejny Windows jest innowacyjny bo... itp itd etc.
A wiesz jak ja to widzę ? Firefox to bardzo duża aplikacja i ma błędy. Jak każda. Ale są łatane najszybciej i każdy może to zrobić. Ta samo jak każdy może je szukać. Ci co je chcą wykorzystać i ci co chcą je łatać.
Z IE tak się nie dzieje. Nieraz w ogóle nie jest łatana (wersja 6 i 7) a ostatnimi czasy wyszedł na jaw błąd który mógł być wykorzystany do włamania na maszynę użytkownika.
Co najlepsze... ten błąd w IE był od 10 lat i dopiero teraz znaleźli go jacyś specjaliści od zabezpieczeń. Tego nie napisali.
Tego że na niektóre aktualizacje czekało się niemal cały rok to też nie napisali.
A w zamkniętym kodzie IE ile jeszcze jest takich błędów ? Których nie znajdziemy tak długo jak ktoś ich nie wykorzysta ?
Ale ludzie wierzą...
Są tacy co wierzą że IE 8 jest najszybsza. Przecież zrobili badania. Badania te mówią że IE szybciej wyświetli obrazek i pole tekstowe ale każda strona która jest rozbudowana - przymula. Tego nie napisali.
Mówią o zgodności ze standardami. Tak, IE 8 przechodzi ACID2. Test który ma dobrych kilka lat. Ostatnio poszła informacja że Firefox przechodzi ACID3 w 80% a przyszła aktualizacja ma sprawić że będzie to 100%. Opera 10 przechodzi ACID3 w 100%. Chrome już to zapowiedział a Chromium już to robi.
IE 8 przechodzi ACID2 w 100% ale ACID3 w 17% i to dzięki aktualizacji. Wcześniej wskaźnik wynosił 7%.
Wybacz że tak krążę na około IE ale z racji zawodu mam z nim wiele do czynienia. Nie mniej Windows rozwija się wedle tej samej zasady. Kolejne "milowe kroki" są tak na prawdę gonitwą za konkurencją która jest 5-6 lat do przodu. I to ją gubi bo Windows i inne produkty MS w sporej części stoją na tyle daleko w tyle że inni nie mogą za bardzo wyskoczyć do przodu.
Jak mówiłem. Cielątka wierzą we wszystko co usłyszą w reklamach. Nie sprawdzą tego sami. Sam też mówiłeś że z Linuksem nie masz wiele do czynienia bo się do niego zraziłeś. Nie znasz też tego systemu za dobrze a jednak nazywasz go niedojrzałym mówiąc jaki to Windows jest świetny.
Bo ja widząc Vistę czy Seven, zwyczajnie się śmieje. Nie rozumie czemu system operacyjny musi być taki ciężki i musi mieć taki mocny sprzęt. Przecież to ma być tylko środowisko do uruchamiania aplikacji tak by te nie przejęły pełnej kontroli nad komputerem.
Cóż, kłania się stare powiedzenie:
WINDOWS - Wielce Irytująca Nakładka Doskonale Opóźniające Wszelkie Sprawy.
Jeżeli chcesz to najpierw zastanów się czy na prawdę potrzebujesz Windowsa. Jeżeli tak to OK. Jeżeli nie to spróbuj z czymś innym. Tylko nie patrz na inne systemy jak na Windowsa bo Linux, Mac itp to NIE JEST WINDOWS. A tego ludzie nieraz po nich oczekują. Tak samo jak X-y czyli po prostu okienka w systemie (czy to GNOME, czy to KDE, czy to AERO) to tylko i wyłącznie graficzna nakładka by ułatwić korzystanie z komputera która nadal nie potrafi odzwierciedlić możliwości systemu (nawet w Windows).
W każdym razie musisz mieć sprzęt który Twoja dystrybucja wspiera. Można o tym pomyśleć przy jego wymianie jak ja i wielu innych to zrobiło. Przy czym nie jest to byle jaki sprzęt. Dobra karta graficzna nvidia, karta dźwiękowa creative, płyta asus z procesorem intela itp itd etc. Także nie korzystam z byle czego.
Po czym zainstaluj wybraną dystrybucję (Ubuntu bardzo szybko się teraz rozwija i podobno jest świetne dla nowych użytkowników) i spróbuj się z nią zapoznać.
Albo ją wyrzucisz albo pokochasz. Pamiętam jak zainstalowałem Compiz kiedyś jeszcze i miałem zabawny efekt kostki z 4 pulpitów. Niby drobiazg ale odkąd komputer służy mi tylko do pracy, nagle zacząłem tą kostkę doceniać. Po pierwsze dlatego że ludzie baranieją jak nagle obracam sobie pulpitami w dość ładnej scenerii (odbicia, tapety, obrazki itp składają się na dość przyjemny widok) a po drugie, mając otwarte kilkanaście okien, te których nie chcę zamykać albo które będę używał później przerzucam na drugi obszar roboczy i po kłopocie. Tak samo jak drobny przycisk w rogu który minimalizuje mi wszystkie okna a po drugim naciśnięciu je przywraca.
Podobno nareszcie w Seven jest takie ułatwienie :-) W Vista nawet dali przyciski do nawigacji folderami zamiast pasku adresu z przyciskiem który zamienia te przyciski z powrotem na pasek adresu :-D To też już gdzieś widziałem :-D
Ale to tak jak z zakładkami w IE. Wprowadzili je inni. MS twierdził że internauci tego nie potrzebują a potem aż w wersji 7 nagle się pojawiły z wielką pompą :-D
Żart ? Raczej szczera prawda :-D
@krakos masz racje ze linux jest systemem dla zaawansowanych uzytkownikow. Ale pamietaj ze lepiej miec jednego administratora do wszystkich komputerow w firmie niz zeby kazdy sobie byl administratorem na stanowisku pracy tak jak to jest z windowsem :)
Kasa za windowsa moze pojsc napensje dla informatyka od linuksa ale z systemami NIGDY nie bedzie problemu... Po prostu osoba ktora sie zna wszystko przygotuje tak jak powinno byc i jak przeczyta na internecie "grozna luka" to zaraz sciagnie poprawki lub sama zabezpieczy nawet z domu podlaczajac sie do systemu...
I znowu Linuxiarze się madrzą. Gdyby Linux był lepszy to by był bardziej popularny. Większość to laicy tacy jak ja i Linux stwarza dla nas za dużo problemów. Co jest lepsze ... nówka Ferrari, czy stary zardzewiały UAZ? No co jest lepsze gdy nie wiecie palanty gdzie bede jeździł. Może autostrada a może po polach i lasach. Więc nie pierdolcie w kółko że ten Wasz Linux jest taki super skoro nie wiecie kto do czego potrzebuje komputera. Większość ludzi potrzebuje ... Sami wiecie do czego i dlatego Windows jest dla nas lepszy. A Wy se jeździjcie nawet na hulajnodze co ją to trzeba co chwilę popychac. W niektórych sytuacjach jest pewnie lepsza od Ferrari i UAZa.
Linux BYŁ! systemem dla zaawansowanych użytkowników. Obecne dystrybucje są w znakomitej większości są przeznaczone dla "Pani Zosi" i w niczym nie odbiegają od użytkowania Windowsa. Oczywiście linux jest nadal skomplikowany, ale Windows tak naprawdę też jest skomplikowanym systemem operacyjnym.
Oj, procesorze ;)
Napisałeś się wiele, ale mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Albo inaczej: że czynisz wobec mnie pewne założenia: zakładasz, że nigdy nie pracowałem na Linuksie, nie znam się na standardach, a może nawet nie jestem informatykiem... A to jest, widzisz, nieprawda.
Parę lat temu, gdzieś w okolicach roku 2001-2003 pisałem bardzo podobne teksty temat standardów, na temat webmasterki (głównie na grupach usenetowych). Zajmowałem się wtedy tworzeniem stron WWW -- to były ciekawe czasy, wtedy to właśnie IE5 był najbardziej zaawansowaną przeglądarką, Opera dopiero co dostała obsługę CSS (w wersji 3.5), a w świecie Netscape królowała wersja 4.x. Firefox (a.k.a Firebird a.k.a. Phoniex) jeszcze nie istniał, a wielkimi krokami zbliżała się premiera Netscape 6.0, który miał być oparty na zupełnie nowym silniku, jakimś Gecko, czy coś takiego...
Potem przez pewien czas byłem adminem w małej sieci osiedlowej, gdzie poznałem trochę Debiana (pierwszy był Woody -- wówczas jeszcze świeżutki). Takie tam routingi, zarządzanie pasmem... Ubuntu bawię się regularnie od wersji 5.04. Dzisiaj zarządzam już tylko czterema serwerkami, które świadczą dosyć podstawowe usługi, typu poczta, Apache, VPN, różne języki skryptowe. Zdarzyło mi się napisać kilka skryptów bashowych, trochę pisałem w PHP, odrobinę w Perlu (ale to dawno)... No, podsumowując nie piszę tego wszystkiego z braku doświadczenia, a wręcz przeciwnie.
Przejdźmy teraz do odpowiedzi na poszczególne kwestie.
"To nie są standardy. To są "standardy Microsoftu"."
Wiem, dlatego napisałem "de-facto standard". Ale to nie ma najmniejszego znaczenia: odbrzymia większość dużych i średnich firm używa Exchange'a w połączeniu z MS Outlook. A to dlatego, że jest to bardzo wygodne, daje duże możliwości oraz jest relatywnie łatwe w instalacji/administracji. Żadne rozwiązanie open source'owe nie stanowi prawdziwej alternatywy (choć po ujawnieniu przez MS dokumentacji SMB i rozpoczęciu prac na Sambą 4 jest realna nadzieja, że coś się zmieni).
"Na tej samej zasadzie wprowadzono format xdoc."
Który zastąpił równie zamknięty doc, który z kolei jest następcą wcześniejszego doc-a (Office 95), który z kolei w pewnym sensie jest następcą zamkniętego wri (a gdzieś po drodze jest gromadka formatów używanych przez niejaki MS Works -- pamięta to ktoś w ogóle?). Zauważ też, że zanim Microsoft rozpromował MS Office, nie istniał uznany standardowy format dokumentów tego typu, MS wszedł więc na teren dziewiczy, który zagospodarował (była wtedy w tym segmencie spora konkurencja). Tak więc ten argument niestety nie trafiony. Ja osobiście przyjmuję zasadę, że na stronach WWW umieszczam dokumenty w trzech formatach: doc, pdf i odt.
Ale to nie ze względu na pryncypia, tylko przez szacunek dla czytelnika.
"Jeżeli zaglądniesz na JAKIEKOLWIEK forum dla webmasterów, blog czy cokolwiek, zbaczysz posty które wyśmiewają IE".
Są też fora, na których wyśmniewane są blondyki, na innych wyśmiewane są kartofle czy spełniające unijne normy prostowane banany. Wyśmiewanie czegokolwiek jest bez sensu. Doskonale znam wady IE, znam też wady Firefoksa, Opery, niektórych innych przeglądarek, ale ich nie wyśmiewam, bo to dziecinne. Poza tym pamiętam czasy, gdy to IE był technologicznie na czele, a niedobitki wyznawców Netscape'a 4 nie potrafiły przyjąć do wiadomości, że ich przeglądarka to technologiczne muzeum i dlatego właśnie przegrała wyścig z IE. Pamiętam też czasy, gdy to Firefox wiódł prym, najlepiej radząc sobie ze standardami, a dzisiaj ustąpił palmę pierwszeństwa Operze i przeglądarkom opartym o WebKit (kolejność dowolna). Z tym wyśmiewaniem to bym więc uważał.
"krytykują a wręcz wyśmiewają webmasterów tworzących pod IE (których obecnie jest bardzo mało). Poważne firmy również nie dopuszczają takiej sytuacji. Firmie zależy na kliencie. FF ma prawie 40% rynku na świecie i ponad 50% w Polsce."
Coraz mniej, ale wciąż całkiem dużo. Zwłaszcza jeśli klientami są firmy nieinformatyczne. Jest sporo dużych i poważnych firm, które do tej sytuacji dopuszczają, część z nich w nowej konfiguracji: piszą dla IE+FF olewając inne (co jest innym odcieniem tej samej niekompetencji). Tu można zaliczyć np. Google. A co do przytoczonych statystyk, to proszę o źródło.
Odnośnie konsoli vs GUI to masz prawo nie rozumieć o co mi chodziło, ponieważ moja wypowiedź była swego rodzaju kontynuacją myśli rozpoczątej gdzie indziej. Pozwalam ją sobie przytoczyć:
"Problem z Linuksem polega na tym, że każda jedna aktualizacja to rosyjska ruletka, czy wszystko będzie działać. Używam regularnie Debiana, okazyjnie Ubuntu. Po aktualizacji serwera na Debianie zwykle coś nie działa lub szwankuje. W przypadku Ubuntu używam X-y i tam miałem szereg probelmów: a to z własnościowym sterownikiem do ATI, a to z Berylem (puste, białe ekrany zamiast desktopów) itd. Poza tym wciąż zbyt dużo relatywnie prostych zadań administracyjnych wymaga użycia konsoli. Ja osobiście lubię grzebać w oprogramowaniu, dlatego Linux jest dla mnie akceptowalnym systemem. Ale dla ludzi, którzy chcą by działało (przez długi czas) i już to ten system jest jeszcze zbyt mało dojrzały."
"Problemy z aktualizacją są nagminne. Przywołałem przykład Beryla i czy sterownika ATI, bo akurat mi się przypomniało. Ale dotyczyło to też np. rozdzielczości ekranu (640x480 na sztywno i brak możliwości zmiany) i innych. A z działki serwerowej (Debian) to zaliczyłem:
--wywalenie Apache''a po aktualizacji (przestał mu się podobać plik konfiguracyjny)
--wywalenie serwera pocztowego, ze względu na nieco inne działanie programu AlterMime
--pojawienie się błędów w RoundCube -- nie wiem jeszcze dlaczego, nie miałem czasu diagnozować, bo muszę wykonywać pracę, z której osiągam faktyczny dochód. Powiedziałem użytkownikom, że mają nie pisać zbyt długich tematów w mailach, bo to dlatego rozwalają im się załączniki. Śmieją się z Linuksa... I mają rację, bo co ich obchodzi powód awarii? Co ich obchodzi, że ja muszę zajmować się innymi sprawami i nie mam czasu robić dochodzenia?
Poza tym problem ze sterownikiem ATI raczej dotyczył Ubuntu, a nie ATI, ponieważ rzecz się pojawiła przy aktualizacji. Gdy zainstalowałem system "na czysto", to problemu nie było."
Jeśli chodzi o niedojrzałość systemu -- zupełnie o co innego mi chodziło, widać, że zupełnie inaczej rozumiesz to pojęcie. Widać to zwłaszcza w pytaniu, które zadajesz: "CZY GDYBY LINUX BYŁ SYSTEM NIEDOJRZAŁYM TO TACY LUDZIE BY Z NIEGO KORZYSTALI". Odpowiedź: tak, jak najbardziej. Ponieważ im nie przeszkadzają drobne niedoróbki, oni lubią grzebać w systemie, samemu pisać drobne usprawnienia i nie przeszkadza im że to czy tamto nie działa. Za to otrzymują inne zalety, specyficzne, im potrzebne. Dlatego właśnie nazywam Linux systemem "dla zaawansowanych" czy niszowym. Coraz mniej, ale wciąż jeszcze.
Tu nie chodzi o stabilność, ani o popularnosć. Rozwiązanie dojrzałe o m.in. takie, które jest przewidywalne, do którego dostępnych jest wiele narzędzi administracyjnych, gdzie istnieją gotowe zintegrowane rozwiązania biznesowe z różnych dziedzin. Jest to kategoria nieco subiektywna, aczkolwiek bardzo wyraźna. Dlatego spoedziewam się, że wraz ze wzrostem popularności Linuksa, będzie on dojrzewał i z czasem stanie się realną konkurencją dla Windows. I że w końcu znajdzie to odzwierciedlenie w statystykach użytkowania.
Jeśli chodzi o aplikacje, które mi zainfekują komputer przez sam fakt zapisania na dysku, to trochę sobie fantazjujesz. ;)
Tak samo zresztą, gdy piszesz o technologicznej przewadze Linuksa nad Windowsem -- bo to trudno mierzalne (nie znamy szczegółów budowy kernela Windows) i wieloaspektowe (trudno wyciągnąć krótki, jednoznaczny wniosek). Poza tym z punktu widzenia użytkownika jest to mało istotne.
"Do tego dochodzi fatalne bezpieczeństwo plików, każdy ma wgląd do plików każdego użytkownika komputera i może zrobić z nimi co chce."
Tutaj znów sobie fantazjujesz. Uważaj, bo zacznę porównywać Windows z Linuksem sprzed 10 lat i wtedy to porównanie będzie tragiczne dla tego drugiego. Od wielu lat standardem jest NTFS, który zapewnia analogiczne systemy praw dostępu do plików co linuksowe systemy plików. Z tym, że zarządzanie tymi prawami jest o niebo lepiej zrobione w Windows -- masz dużo większe możliwości jeśli chodzi o łączenie użytkowników w grupy, przypisywanie praw na poziomie użytkownik-plik, większą ilość kryteriów (praw). Linuksowe owner-group-other i read-write-execute wypada bardzo blado. Ponoć gdzieś funkcjonuje jakieś rozszerzenie tego standardu, ale nie jest powszechne.
"każdy system się rozwija... no prócz Windowsa który zawsze stoi kilka lat do tyłu a od Windowsa 98SE i XP czyli praktycznie przez 10 ostatnich lat nie poczynili oni większych postępów."
No ładnie! Czyli stawiasz znak równości między Windows 98SE i Windows XP?! Przecież to zupełnie różne systemy, nie wspominając już o tym, że między nimi wydano jeszcze Windows 2000 i Windows ME! Windows 2000 stanowił olbrzymi postęp względem poprzednich wersji, była to pierwsza wersja, która pod względem stabilności mogła śmiało konkurować z Linuksem. A Windows XP stanowi właśnie bardziej dojrzałe, dopracowane w szczegółach wcielenie Windows XP. Vistą bawiłem się niewiele -- wygląda mi na to, że faktycznie jest niedopracowana, ale nie jest tak, że nie wnosi nic nowego (sam wskazałeś na elementy skopiowane z Linuksa -- wydaje mi się, że z Gnome). Ale akurat z oceną Visty i "7" się wstrzymuję, bo zbyt mało znam.
Twoich "cielątek" to nawet nie chce mi się komentować, bo mieszasz tu użytkowników korporacyjnych z ludźmi, którzy pierwszy raz siedli do komputera.
Zarzucasz ludziom, że wierzą innym, wypowiadają opinie nie znając obiektu o którym mówią. A tymczasem sam robisz dokładnie to samo. Oto cytat, w którym chwalisz innowację z Linuksa:
"Tak samo jak drobny przycisk w rogu który minimalizuje mi wszystkie okna a po drugim naciśnięciu je przywraca. Podobno nareszcie w Seven jest takie ułatwienie :-)"
No więc, kolego, uprzejmie Cię informuję, że przycisk taki jest standardowo w Windows 98, zaś w Windows 95 po zainstalowaniu IE 4. Widzisz, ja przynajmniej znam dość dobrze obydwa systemy, które porównuję.
"W Vista nawet dali przyciski do nawigacji folderami zamiast pasku adresu z przyciskiem który zamienia te przyciski z powrotem na pasek adresu :-D To też już gdzieś widziałem :-D"
Jeeeeez! Jak mnie to rozwiązanie wkurza!!! :) Tak samo w Gnome jak w Viście!
"Firefox to bardzo duża aplikacja i ma błędy. Jak każda. Ale są łatane najszybciej i każdy może to zrobić. Ta samo jak każdy może je szukać. Ci co je chcą wykorzystać i ci co chcą je łatać. Z IE tak się nie dzieje. Nieraz w ogóle nie jest łatana (wersja 6 i 7) a ostatnimi czasy wyszedł na jaw błąd który mógł być wykorzystany do włamania na maszynę użytkownika."
Tutaj zupełnie mieszasz pojęcia. Różne aplikacje mają różną jakość, na przykład Firefox lepszą od Internet Explorera, ale to wynika z czynników dużo bardziej skomplikowanych niż wymieniona przez Ciebie otwartość lub zamkniętość kodu. Jest jeszcze kwestia wysokości finansowania, organizacji projektu, jakości designu technicznego, zakresu projektu, ilości czasu przeznaczonego na rozwój, wielkości i jakości grupy projektowej czy zaszłości historycznych. Z Twojej wypowiedzi wynika, że Firefox jest lepszy od IE dlatego, że jest open source. Tymczasem jest to nieprawda -- wystarczy podać kontrprzykład: jest wiele aplikacji zamkniętych (niekoniecznie płatnych), które sprawują się lepiej od otwartych. Robiono kiedyś jakieś badania (wybaczcie, nie pamiętam źródła) i okazało się, że użytkownicy otwartego oprogramowania wcale nie wykonują audytów kodu programu, a przygniatająca większość z nich nie pisze poprawek. Możliwość oglądania kodu jest generalnie przez prawie nikogo nie wykorzystywana. Z punktu widzenia użytkownika końcowego nie ma więc ona żadnego znaczenia (z wyjątkiem sytuacji, gdy jakiś zamknięty program przestaje być rozwijany -- open source daje szansę, że rozwój będzie kontynuowany). Prosty przykład: Opera jest oprogramowaniem zamkniętym, choć darmowym. Okazuje się, że jest jeszcze bezpieczniejsza od Firefoksa, nie wiem czy luki łatane są szybciej, ale ilość niezałatanych zwykle wynosi zero, a w przypadku Firefoksa jest ich jedna czy dwie. Czyli jednak chodzi o dobry projekt i odpowiednie nastawienie grupy projektowej. Podobnie jest zresztą w przypadku innowacyjności -- różne pomysły pochodzą z różnych środowisk i wcale nie jest tak, że ruch open source jest źródłem innowacji bardziej zasobnym niż inne. Różnica jest tylko taka, że korporacje często starają się organiczyć innym możliwość zastosowania danego pomysłu (tak było np. z subpikselowym wygładzaniem czcionek, które zostało opatentowane przez MS). To oczywiście nie w porządku (choć nie nielegalne).
"Ale to tak jak z zakładkami w IE. Wprowadzili je inni."
Zapomniałeś napisać, że inni to Opera. Nazwę Firefox wymieniłeś kilkakrotnie, Operę raptem, raz. Czyżby autocenzura pt. "co nie jest open-source to jest be"? Czyżby przeprowadzana przez Ciebie merytoryczna ocena oprogramowania podlegała wpływowi ideologii?
"Sam też mówiłeś że z Linuksem nie masz wiele do czynienia bo się do niego zraziłeś."
Nigdzie niczego takiego nie stwierdziłem, jest dokładnie odwrotnie. To dowodzi, że oprócz czytania moich wypowiedzi dopowiadałeś sobie co nieco sam od siebie. To jest częsty problem w przypadku tzw. "evangelists". Tutaj właśnie pojawia się przeszkoda bardzo trudna do pokonania jeśli dyskutować o systemach operacyjnych: ludzie, którzy związali się emocjonalnie z jakąś opcją, zaczynają dopasowywać rzeczywistość do swojego wyobrażenia. Wciskają adwersarzom niewypowiedziane tezy, które jednak im pasują, zakładają, że inni myślą to co myślą nie w efekcie świadomego procesu poznawczego, ale w wyniku ignorancji. Z takim podejściem to może można zrobić wrażenie na współwyznawcach open source, ale już absolutnie nie w firmach czy organizacjach zarządzanych celem osiągnięcia zamierzonych celów.
"Kasa za windowsa moze pojsc napensje dla informatyka od linuksa ale z systemami NIGDY nie bedzie problemu."
Gdyby nigdy nie było problemu, to nie potrzebowałbyś informatyka, prawda?
Linux jest dla użytkowników którzy spełniają łącznie dwa warunki: są nieco bardziej zaawansowani niż przeciętny użytkownik komputerów ORAZ mają czas i chęci na grzebanie i poprawianie różnych drobiazgów.
Obecne dystrybuje są dosyć łatwe z wierzchu, ale często pojawiają się różne drobne problemy i prawie zawsze kończy się w konsoli. Brakuje po prostu narzędzi do zarządzania systemem i rozwiązywania problemów. Dla mnie to żaden problem, bo wystarczająco znam Linux ORAZ mam czas i chęci na grzebanie w systemie. Znam dobrych specjalistów od IT, którzy gdy im mówiłem o Linuksie, powiedzieli: "stary, miałem to, ale tam się ciągle coś psuło, a ja nie mam czasu na naprawianie tych drobiazgów". To są ludzie, którzy zarabiają pięciocyfrowe sumy na swojej wiedzy z zakresu IT. Ich czas jest cenny. Zupełnie rozumiem takie spojrzenie, rozumiem ich. Dopóki twórcy dystrybucji Linuksa uznają takich ludzi za swoich konsumentów, dopóty Linux pozostanie systemem skrajnie niszowym.
"Gdyby nigdy nie było problemu, to nie potrzebowałbyś informatyka, prawda?"
Chodzilo mi o polaczenie informatyk+Linuks na komputerach. Wiadomo ze zarzadca firmy woli miec "zestaw" niz dzwonic po fachowcow. oczywiscie moze trzymac wlasnego informatyka ale wtedy przesiadka na linuksa akuzuje sie cieciem kosztow... Wiec po co windows jak mamy wlasnego informatyka i wsparcie techniczne
Jezu @Krakos, spisałeś się tyle co ja. Że też musiałem to wszystko przeczytać :-D
Co do Netscape to masz rację. Przeglądarka która stawiała pierwsze kroki i którą Microsoft załatwił w dość nieprzyjemny sposób wykorzystując swoją pozycję monopolisty. Pierwszy Firefox też bóg wie jak zachwycająco nie był.
IE 5 jeszcze pamiętam :-D Trzeba przyznać że IE 6 stanowiła spory krok na przód ale i tak za mały. Choć powiem Ci że przez ostatnie 2 lata miałem 2 zamówienia które miały wymóg zgodności z IE 5. Niektórzy chcą każdego klienta.
Dobra, postaram się lecieć po koleii.
Co do Exchange itp to wiadoma sprawa. Tak samo jak nadal nie ma Photoshopa na Linuksa czy Matlaba (ten ostatni na szczęście się poprawił :-D). GIMP jest świetną alternatywą ale niestety ma swoje limity. Do pewnego momentu wystarczy lecz dla poważnego użytkownika różnice są aż nadto widoczne. Podobnie jest z AutoCad. Nie ma alternatywy. Tak już jest. Wraz z wzrostem popularności Linuksa to się zmieni ale na razie jesteśmy ograniczeni do wyboru jednego systemu w wielu aspektach.
Który zastąpił równie zamknięty doc, który z kolei jest następcą wcześniejszego doc-a (Office 95), który z kolei...
Mówiłeś że nie rozumie Twoich intencji a Ty nie zrozumiałeś mojej. Chodziło mi po prostu o to że jest niekompatybilny wstecz. Nie pojawiły się aktualizacje do starszych wersji MS Office. Chyba że coś się zmieniło pod tym względem. Korzystam z OO jak napomniałem więc tego już nie śledzę. Miałem do wyboru kupić na firmę Office (wtedy jeszcze znacznie drożej niż 700zł) lub ściągnąć OO. Wybrałem to drugie. Kto wie czy za chwilę znowu z czymś nie wyskoczą.
Ja osobiście przyjmuję zasadę, że na stronach WWW umieszczam dokumenty w trzech formatach: doc, pdf i odt.
Pochwalam i również stosuję tak się składa.
Są też fora, na których wyśmniewane są blondyki,
Troszkę wyrwałeś z kontekstu. Ale też i ja nie wyjaśniłem. Ja jeszcze pamiętam czasy gdy IE było jedną słuszną przeglądarką. Standardy leżały w powijakach itp. Wtedy robiło się witryny pod IE a buble IE zwaliśmy "standardem IE". Teraz IE nadal ma większość rynku ale webmasterzy nie traktują go jako punktu odniesienia. Punktem odniesienia są standardy W3C. To że IE ich nie respektuje i nadal na świecie ma większość rynku nie zmienia faktu że profesjonalni webmasterzy nie piszą kodu pod IE bo taki kod z czasem trzeba by było zmieniać/poprawiać. Piszą kod zgodny ze standardem, dają poprawki na IE i tyle.
Śmiać się śmieją. Jest tyle dowcipów o IE że życia by mi nie starczyło by je przytoczyć. Tyle ich jest co bubli w tej pseudo przeglądarce.
Ale ciężko zachować powagę kiedy ma się tolerować takiego bubla i na dodatek patrzeć jak ludzie z niego korzystają. To jak mieć do dyspozycji tani i dobry samochód a korzystać z gruchota który się wiecznie psuje i jeszcze uważać że tak być powinno.
Coraz mniej, ale wciąż całkiem dużo. Zwłaszcza jeśli klientami są firmy nieinformatyczne. Jest sporo dużych i poważnych firm, które do tej sytuacji dopuszczają, część z nich w nowej konfiguracji: piszą dla IE+FF olewając inne (co jest innym odcieniem tej samej niekompetencji). Tu można zaliczyć np. Google. A co do przytoczonych statystyk, to proszę o źródło.
Źródło ? Wpisz w google, wyskoczy Ci masa witryn. Trzeba patrzeć ogólnie gdyż są takie które podają udział IE w rynku rzędu 70%, są takie które podają zaledwie 40%. Kwestia badanego środowiska.
Sam kiedy prowadziłem dość duże forum miałem takowe statystyki prowadzone na 16000 użytkownikach. Tam IE stanowiło zaledwie 30% ale tu wchodził w grę charakter witryny (i może tekst na stronie głównej który pojawiał się dla użytkowników IE - "Wiesz czym się różni Internet Explorer od Wirusa ? Tego drugiego jeszcze da się jakoś usunąć" i link do Firefox, Opery i Safari).
Jeśli chodzi o aplikacje, które mi zainfekują komputer przez sam fakt zapisania na dysku, to trochę sobie fantazjujesz. ;)
No nie do końca :-) Fakt że przesadziłem ale gdy już się tam znajdą to na prawdę nie potrzeba wiele. Jeżeli chodzi o zagrożenia z sieci to fakt że IE8 może co nieco w tym względzie poprawić. Co nie zmienia faktu że jest dalej masę użytkowników starego XP z IE 6 i wielu z nich ma IE 7.
Śledzę na bieżąco witryny na których publikowane są exploity i triki związane z bezpieczeństwem. Jest wiele ogólnodostępnych, mam dostęp do 2 zamkniętych witryn (dzięki starym znajomościom).
Włos mi dęba stanął z początku kiedy się zacząłem interesować takimi sprawami. Dziecko mogło włamać Ci się do systemu nie wiedząc nawet co dokładnie robi. Ot dostało gotowe narzędzie.
Tu akurat Linux nie lepszy. Tylko ten ma to do siebie że takie narzędzia pojawiają się bardzo rzadko w porównaniu do Windowsa i szybko stają się bezużyteczne.
Nawet nie chcę myśleć co potrafią prawdziwi profesjonaliści w tej dziedzinie i ile czasu im to zajmuje. W IE 8 również już znaleziono lukę bezpieczeństwa. Na razie jest załatana. Zobaczymy co będzie dalej. Może rzeczywiście słowa szybszy i bezpieczniejszy jakie są przy każdej wersji Windowsa i IE będą coś znaczyły.
Tutaj znów sobie fantazjujesz. Uważaj, bo zacznę porównywać Windows z Linuksem sprzed 10 lat i wtedy to porównanie będzie tragiczne dla tego drugiego. Od wielu lat standardem jest NTFS, który zapewnia analogiczne systemy praw dostępu do plików co linuksowe systemy plików. Z tym, że zarządzanie tymi prawami jest o niebo lepiej zrobione w Windows -- masz dużo większe możliwości jeśli chodzi o łączenie użytkowników w grupy, przypisywanie praw na poziomie
Cóż, chyba jestem bardziej w tyle z wiadomościami niż myślałem :-D Przynajmniej w końcu zrobili coś co ja już mam. Choć podobno prawa dostępu są ograniczone w wersji dla komputerów domowych. Ale akurat nie śledzę już takich rzeczy. Co do łatwości to nie wiem. Nawet nie wiedziałem że coś takiego wprowadzili. Może wygrzebię XP, mam gdzieś oryginał. Vistę zresztą też (dostałem :-D) ale akurat po tygodniu na virtualbox dałem sobie z nią siana (ot chciałem pooglądać, potestować). Także jeżeli się nim nie zajmowałeś to wiele nie straciłeś.
No więc, kolego, uprzejmie Cię informuję, że przycisk taki jest standardowo w Windows 98, zaś w Windows 95 po zainstalowaniu IE 4. Widzisz, ja przynajmniej znam dość dobrze obydwa systemy, które porównuję.
To nie wiem gdzie go ukryli :-) Nigdy go nie widziałem. A w szkole to tylko Windows był. W domu też troszkę czasu aż przestał być mi potrzebny.
No ładnie! Czyli stawiasz znak równości między Windows 98SE i Windows XP?!
I kto tu kogo nie rozumie :P Mówiłem że od Windowsa 98SE i XP. Różnica między jednym i drugim jest spora ale np Windows 98SE od pierwszej wersji 98 różni się diametralnie. O ME i 2000 nie mówiłem z powodów które wskazałeś. To samo czeka Vistę. Poprawili ja i wypuścili pod nazwą Seven.
Tutaj zupełnie mieszasz pojęcia. Różne aplikacje mają różną jakość, na przykład Firefox lepszą od Internet Explorera, ale to wynika z czynników dużo bardziej skomplikowanych niż wymieniona przez Ciebie
Owszem. Tak samo jak nie obyło się wsparcie Google które na prawdę dało kopa tej przeglądarce. Ale na ten sam temat potrzebował bym tyle miejsca co zamarynowałem pisząc tego tasiemca.
okazało się, że użytkownicy otwartego oprogramowania wcale nie wykonują audytów kodu programu, a przygniatająca większość z nich nie pisze poprawek. Możliwość oglądania kodu jest generalnie przez prawie nikogo nie wykorzystywana.
To tak jak iść na dyskotekę i zadawać nastolatkom filozoficzne pytania. Był taki filmik. Widziałeś może ? :-D
Skończyłem informatykę. Było nas jakieś 100 osób. 40 osób pisało pracę inżynierską z programowania. Wiesz ilu na prawdę było gotowych na podjęcie pracy ? Pewnie bym ich na palcach jednej ręki policzył.
Sam oprócz studiów grzebałem się w sporej ilości wszelakiej literatury. Latałem po blogach (głównie zagranicznych, wtedy u nas mało było sensownego materiału) i... zdzierałem aplikacje z otwartym kodem ucząc się na nich.
Zresztą teraz też nie lepiej, przykładowo mieliśmy zmodyfikować system CMS napisany w PHP. Jakieś 200 plików po 200-5000 linijek kodu każdy. Tydzień mi zeszło to ogarnąć tak by móc bez zastanowienia przewrócić kod do góry nogami i nie popełnić błędu.
A o ile wiem to nie byliśmy pierwsi którzy dostali to zlecenie. Kilku programistów, jakieś studio. Wszyscy się poddali.
A wystarczy wziąć kod jakiegoś większego problemu i czeka nas to samo. Na prawdę długo trzeba go analizować, czytać i zrozumieć by robić z nim coś konkretnego. Więc tu nie ma o czym mówić. Chętnych jest na prawdę nie wiele. Ale są.
Prosty przykład: Opera jest oprogramowaniem zamkniętym, choć darmowym. Okazuje się, że jest jeszcze bezpieczniejsza od Firefoksa, nie wiem czy luki łatane są szybciej, ale ilość niezałatanych zwykle wynosi zero, a w przypadku Firefoksa jest ich jedna czy dwie.
Cóż. Opera to bardzo dobra przeglądarka i tu się zgadzam. Zresztą posiadam ją choć nie korzystam (podobnie jak z Safari, Konquerora, Chrome, IE itp). Co mnie do niej zniechęciło ? Na prawdę nie wiele ale wystarczyło.
~ dodatki zaśmiecają mi pasek narzędziowy. Wolę mieć wszystko wkomponowane w interfejs.
~ Przeglądarka mimo że ma wersję pod Linuksa, wysypuje się na nim dość często z różnych powodów. Nie wiedzieć czemu.
Różnica jest tylko taka, że korporacje często starają się organiczyć innym możliwość zastosowania danego pomysłu (tak było np. z subpikselowym wygładzaniem czcionek, które zostało opatentowane przez MS). To oczywiście nie w porządku (choć nie nielegalne).
No to że MS to patentowy troll nie musisz mi mówić. Mają ich chyba z 10.000. Nie zmienia to faktu że poza stanami te patenty nic nie znaczą. Więc szkodzą tylko swojemu rynkowi.
A jest on tak duży że swobodnie ich utrzyma.
Patenty na większą skalę to głupota. Mógłbym taki uznać w wypadku gdy technologia jest zbyt kosztowna by ją wdrożyć od razu i kiedy jesteśmy pomysłodawcami takowego. Przy czym musi on być innowacyjny. Wiem... ciężko to sprecyzować. Tym bardziej patenty to głupota.
Ale akurat w stanach nadal mają wiele absurdalnych przepisów (w stylu że nie można gwizdać pod wodą :-D).
Zapomniałeś napisać, że inni to Opera. Nazwę Firefox wymieniłeś kilkakrotnie, Operę raptem, raz. Czyżby autocenzura
Chodziło mi o to że pojawiły się wszędzie tylko nie w IE. I nie było by w tym nic dziwnego jak nie to że sami producenci IE stwierdzili że są one nie potrzebne. O Operze nie wspomniałem. Jak i o Chrome, Safari, Konqueror, Flock, SeaMonkey itp itd etc. Nie używam. Dlaczego - już napisałem.
Nigdzie niczego takiego nie stwierdziłem, jest dokładnie odwrotnie. To dowodzi, że oprócz czytania moich wypowiedzi dopowiadałeś sobie co nieco sam od siebie.
Tak Cie odebrałem. Jeżeli źle to przepraszam.
Tutaj właśnie pojawia się przeszkoda bardzo trudna do pokonania jeśli dyskutować o systemach operacyjnych: ludzie, którzy związali się emocjonalnie z jakąś opcją, zaczynają dopasowywać rzeczywistość do swojego wyobrażenia.
Może inaczej. Do mojego systemu się przywiązałem. Dodatkowo nabrałem tylko przyzwyczajeń że siadając do Windowsa gdzieś czuje się jak w kaftanie bezpieczeństwa (nawet nie wiedziałem kiedy powodowane ciekawością zabawy z konsolą sprawiły że sięgam po nią częściej jak po myszkę).
Z tego samego powodu ludzie nie przesiądą się za szybko z Windowsa choćby nie wiem jak się stoczył i jakiej maszyny potrzebował by w ogóle się uruchomić i sensownie działać. Przyzwyczaili się i wychodzą z założenia że tak być powinno.
. Znam dobrych specjalistów od IT, którzy gdy im mówiłem o Linuksie, powiedzieli: "stary, miałem to, ale tam się ciągle coś psuło, a ja nie mam czasu na naprawianie tych drobiazgów". To są ludzie, którzy zarabiają pięciocyfrowe sumy na swojej wiedzy z zakresu IT. Ich czas jest cenny.
Cóż, specjaliści jak specjaliści. Kwestia co robisz. Moje zarobki są 4 cyfrowe (czasami wpadnie ta piąte cyferka ale nie za często).
I Linux się do nich przyczynia a jakoś przez niego czasu nie tracę.
Co mogę przytoczyć. Powiedziałeś że system potrafi się wysypać przy aktualizacji. Że Apache siadł kiedy konfigurację przeniesiono w jednej wersji do innego pliku itp itd etc.
Że z grafiką miałeś problemy pod kartami ATI itp.
Cóż. Z Radeonami zawsze były problemy pod Linuksem. Dlatego wymieniając domowy PC zmieniłem ATI Radeon 9600 Pro na kartę G-Force.
Co do wysypywania się to musisz mi w takim razie wytłumaczyć czemu od 2 lat aktualizowany Debian który służy nam jako jeden z serwerów nigdy nie nawalił ?
Restartowany jest raz na ruski rok ze względu na to że zdarzają się sytuacje gdy poprawka wymaga restartu. Jednak robimy to w godzinach nocnych i trwa na prawdę moment.
Apache chodzi jak złoto. Aktualizacje tego nie zmieniły. Raz tylko był stawiany od nowa kiedy przechodziliśmy na Apache2. Ten akurat ma tą zaletę że zmiana konfiguracji nie wymusza restartu. Można to zrobić stopniowo.
W domu mam zarówno Ubuntu i Debiana (na laptopie Ubuntu). Nie ma z nimi problemów. Widać zaszły u Ciebie jakieś specyficzne okoliczności. Może za bardzo grzebałeś w systemie.
Hmmm... mam nadzieje że niczego nie pominąłem. Jak ktoś zobaczy tą naszą dyskusje to się załamie :-D
No ale pominęliśmy najważniejszą sprawę. Cokolwiek ja powiem czy Ty skomentujesz nie zmieni faktu że wszystkimi stanowiskami (zarówno w Windowsie jak i Linuksie) zajmuje się jedna osoba zaś Linux oznacza na prawdę spore oszczędności dla nas. Jest to oszczędność jednorazowa patrząc na krótkie terminy (w końcu od premiery Windowsa XP minęło już troszkę) ale spora patrząc a perspektywy (wymień kilka razy Windowsa i Office na kilkudziesięciu stanowiskach + sprzęt gdyż kolejne Windowsy potrzebują na prawdę solidny sprzęt) i tak co 4-5 lat. Zamiast tego mogę pracownikom wynająć salon odnowy (basen, sauna itp) w ramach premii, kupić coś do biura (oprócz normalnych rzeczy, zorganizowaliśmy małą siłownie, 2 automaty do gry, stół bilardowy i jeden do tenisa stołowego choć ten potrzebuje sporo miejsca). Plus ten że budynek należy do mnie więc mamy sporo miejsca. Jak widzę jak niektórzy pracują w pomieszczeniu 15x10 stłoczeni całymi dniami to aż mi się ich żal robi.
A co to za firma, bo może CV wyślę, skoro macie takie fajne zaplecze.. u mnie nawet nie ma gdzie kawy zaparzyć..
BTW Jestem z JST. I my bardzo byśmy chcieli oszczędności na systemach.. Uwierzcie mi, jest wielu przedstawicieli urzędów, którzy wiedzą i dążą do ograniczenia wydatków na oprogramowanie. Właśnie wpakowałam ok. 5 tysi w same licencje /ała/. Niestety takie mamy oprogramowanie branżowe. Pani Ala nalicza płace - program wymaga windy, Pani Wandzia podatek - program wymaga windy.. A spróbujcie namówić je do zmiany programów.. Paraliż urzędu na kilka tygodni. Na szczęście serwer baz danych mogę postawić na Linuksie :)Tak też czynię, a to pozwala mi wzmocnić sprzętowo stacje na tyle, że posłużą kilka ładnych lat :) Na swoim lapku mam linuksa, takiego prostego dla mas /mandriva/ i niestety też windowsa.. Dlaczego? Bo, żeby wyedytować stronę z domu /cms/ muszę korzystać z IE. I tak oto przyszło mi wywalić debiana /za głupia na niego jestem/ i zainstalować dwa systemy.
W bardzo chaotycznej wypowiedzi dążę do tego, że chęć w ludziach jest.. Głupi by nie chciał nie płacić. Ale o ile jest chęć, to czasem mamy ograniczenia techniczne, które nie każdy potrafi obejść. Poza tym uważam, że skoro dla mnie /25 l./ przerzucić się z windy na linuksa było ciężko przez tydzień, to co dopiero 50 letniemu urzędnikowi, dla którego winda była 1 systemem jaki zobaczył i musiał nauczyć się z nim żyć. To jest mnóstwo drobnych przyzwyczajeń, których bardzo ciężko się pozbyć. A jeśli komputer to dla kogoś "te ikonki na pulpicie", to daleka droga do ogarnięcia spraw takich jak pakiety, konsola i te inne, o których nie mam pojęcia. Moim zdaniem minie wiele czasu zanim Linuks zacznie poważnie konkurować z Windą. Niestety. Ale i tak kibicuję, bo uważam za dużo fajniejszy system.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.