"Jose Manuel Barroso odbierając swój dokument powiedział, że program ECDL przyniósł zdumiewający postęp w dziedzinie edukacji komputerowej, a 9-milionowa Karta EKUK może być tego dowodem."
to ja odpowiem: "wprowadzenie nowych dowodów osobistych przyniosło zdumiewający postęp w dziedzinie przyrostu naturalnego, a fakt wydania XXX nowych dowodów oznacza, że tyle nowych obywateli pojawiło się w naszym kraju"
A ja głupi myślałem, że postęp w edukacji komputerowej wynika z upowszechnienia komputerów, będącego wynikiem względnie niskich cen sprzętu. A pamiętajmy do tego, że wszystkie papierki, certyfikaty, każde urzędnicze nadzory, wytyczne itp. itd. ZAWSZE podnoszą cenę produktu i ZAWSZE ograniczają powszechność tego, czego dotyczą. Zatem raczej cieszmy się, że to całe Prawo Jazdy ma znaczenie marginalne, bo gdyby było inaczej, to czarno widzę przyszłość IT oraz wszystkiego, co od niej zależy.
Te całe ECDL jest prowadzone przeważnie przez studentów którzy uczą jak posługiwać się składnikami M$ Office, jak korzystać z maila i popularnych aplikacji do Internetu. Ogólnie nic niewarty papierek który zamiast stwierdzić wyuczenie określonych zachować uczy jak posługiwać się tylko jedynym słusznym oprogramowaniem - to jest dobre dla 50 letniego dziadka żeby mu taki kurs zafundować jak dostanie swój pierwszy komputer w życiu -pzdr.
O, spelnil sie moj dawny postulat - "glupcy powinno zdawac na komputer prawojazdy, dostawac licencje na uzytkowanie, aby uzytkowac go bezpiecznie". Sam pomysl w odniesieniu do dzisiejszych specjalistow IT bylby idiotyzmem, ale fakt jest taki, ze ludzie maja tendencje do budowania swoich malych swiatow i zaprowadzania w nich idealnych porzadkow, szufladkujac wszystko, co sie da, stad tez pomysl z komputerowym prawem jazdy europejczykow. Pewnie wkrotce powstana szkoly, ktore beda pobierac duze oplaty za sam papierek. Tak, zrodlem naduzyc jest wladza ustawodawcza, bo daje mozliwosci.
@Anon: Bardzo trafnie to ująłeś. Przeczytałem właśnie syllabus ECDL i doszedłem do podobnych wniosków. Wygląda to na kurs dla pracownika posadzonego przed komputerem, mającego pracować w pewnym specyficznym środowisku i wykonywać jakąś powtarzającą się, małpią robotę. Poza tym, że program ECDL jest przestarzały, to zawiera wiele błedów i niedopowiedzeń. Niewiele mówi się o obowiązujących normach technicznych i konieczności ich stosowania, całe zagadnienie przetwarzania tekstów sprowadzono do obługi pakietu biurowego - nie tłumaczy się nawet różnicy pomiędzy pisaniem a składem tekstu, warstwą semantyczną i graficzną a moduły poświęcone bazom danych i technice prezentacyjnej to hańba.
Charakterystyczną rzeczą dla całości programu ECDL wydaje się, że nie uczy się sensu i metodyki postępowania przy różnych zagadnieniach, tylko wyuczonego powtarzania pewnych zachowań; inaczej ujmując - zamiast przysłowiowej wędki daje się rybę.
Uważam, że jeśli pracodawca koniecznie potrzebuje szybko wydać na coś pieniądze po to tylko żeby wliczyć sobie w koszty, to niech pośle pracowników na ECDL, ale jeśli chce zainwestować w swoich ludzi, to za podobne kwoty powinien wybrać jakiś bardziej wartościowy kurs. Sam dużo zyska i ludzie będą mu wdzięczni.
ECDL jest tyle warty co nic. Zresztą takich przykładów jest więcej. Widział z Was ktoś kiedyś papierek webmastera ? Kurs za 5000zł :-D Ktoś powie że opłaca się jak nic (profesjonalni webmasterzy biedy nie klepią) do czas aż taki kurs zobaczy (z ciekawości wybrałem się na "lekcje prezentacyjną" za free która miała pokazać co będzie na kursie).
Przepraszam ja was bardzo. Jak zobaczyłem faceta który pisze a potem #pierwszy { width: 100cm; } tłumacząc ludziom że mają metrowy kontener to siłą powstrzymywałem się by się nie roześmiać. Jak wziąłem rozkład zajęć opisujący program kursu to po prostu nie wytrzymałem i się roześmiałem (już poza budynkiem).
Panie i Panowie. www.kurshtml.boo.pl ofertuje wam za darmo kurs za który bierze się 2500-5000zł :-D Także tyle te papierki są warte.
Firma wymyśla sobie jakiś "certyfikat" który nie mówi pracodawcy "bierz mnie, siadam i robię" tylko "bierz mnie, chyba wiem na czym to polega". Także taki klient i tak ma tony nauki przed sobą jeżeli na prawdę ma coś znaczyć, pracodawca tony zabaw z pracownikiem żeby ten się czegoś nauczył a firma które wydaje certyfikaty tony kasy na frajerach którzy na to poszli.
Zresztą tak też można rozpoznać pracodawcę któremu zależy na pieniądzach i takiego któremu zależy na opinii i pieniądzach. Ten co mu zależy na pieniądzach zatrudnia jak leci patrząc na papierek a ten któremu zależy na dobrym produkcie i przystępnych kosztach każe tylko pokazać co się umie.
Także możesz mieć wykształcenie podstawowe i papierek zawodowy na śmieciarza. KAŻDA szanująca się firma zatrudni Cie za wysoką stawkę jako programista jeżeli potrafisz klepać kod jak należy.
Ja w kwestii formalnej, EKUK nie oznacza zdanego egzaminu, to TYLKO kartka na pieczątki! Dodatkowo obecnie są dwie formy: ECDL i ECDL Advanced. Fakt podstawowy egzamin określa umiejętność posługiwania się komputerem, ale to jest w założeniu kurs dla każdego, także osób nie mających WCZEŚNIEJ kontaktu z komputerem, więc nie przyrównujcie go do kursów specjalistycznych. Co do ukierunkowania na na pakiet biurowy i posługiwanie się Internetem to akurat jest jego zaletą, ponieważ jego cel to sprawdzenie podstaw, a nie przekazanie wiedzy specjalistycznej. Sam kurs jest niezależny od oprogramowania a jego koszt to dla studenta 275 zł. Zatem wszystkich pieniaczy proszę o dokształcenie się zanim zaczną krzyczeć. Oczywiście nie bronię go wcale, przyznaję, że jest w lekko ukierunkowany na produkty MS i ma wiele wad i błędów, aczkolwiek głupoty w powyższych komentarzach zmusiły mnie do reakcji.
Nie takie kwity wręczano
przewodniczącym: adolfowi , józefowi wisarionowiczowi i innym. Cała impreza przypomina malowanie trawy na zielono
@egzaminator:
Nie wiem jakim sposobem wywnioskowałeś, że ktoś przyrównuje ECDL do kursów specjalistycznych. Chodzi włąśnie o to, że ECDL niedostatecznie omawia podstawowe, praktyczne kwestie metodyki postępowania w pracy z komputerem. Np. wspomniana kwestia semantycznej struktury dokumentu i metodyki projektowania wyglądu na jej podstawie, należy akurat do NAJBARDZIEJ KARDYNALNYCH i podstawowych zasad tworzenia tekstu. Wymyślono ją na długo przed pojawieniem się komputerów - bodajże w XV wieku. Początkujący użytkownik komputera powinien ją poznać ZANIM rozpocznie jakąkolwiek pracę z tekstem, wszystko jedno czy będzie go tworzył specjalistycznym programem do składu tekstu (który wymusi stosowanie się do tej zasady), czy edytorem z pakietu biurowego (szczególnie w tym przypadku świadomość i umiejętność stosowania tej metodyki jest ważna, ponieważ spoczywa niemal w całości na użytkowniku i wymaga od niego samodyscypliny i konsekwencji), czy też zasiądzie z długopisem w ręku z zamiarem napisania dłuższego listu.
Świadomość znaczenia norm technicznych też nie jest wiedzą specjalistyczną i dotyczy nie tylko techniki komputerowej lecz techniki w ogóle. Przecież nikt nie wymaga od poczatkującego użytkownika komputera znajomości opisu poszczególnych protokołów. Użytkownik ten powinien jednak posiadać podstawową wiedzę na temat obowiązujących w wymianie danych standardów choćby po to, aby wiedzieć, że musi mieć możliwość pracy z dokumentami zapisanymi zgodnie z normą ODF, XHTML, pdf, jakich programów do tego celu używać, dlaczego nie powinien wysyłać dokumentów w *.doc-u, itp. - słowem PODSTAWOWA wiedza sekretarki.
Omówienia powyższych i wielu innych PODSTAWOWYCH zagadnień brakuje mi w ECDL.
Pozwól, że dam Ci pewną radę: Zanim nazwiesz czyjąś wypowiedź głupotą, najpierw upewnij się, że rzeczywiście wiesz o czym piszesz. Jeśli nie jesteś pewien, to skromnie sięgnij po podręcznik lub spróbuj poszerzyc swą wiedzę w inny sposób. (ale ECDL raczej odradzam) i wtedy przedstaw swe argumenty w sposób rzetelny lub z nich zrezygnuj. Skromność i rzetelność to cnoty, które się opłacają.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.