Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • Cardill
    m
    Użytkownik DI Cardill (922)
    [w odpowiedzi dla: ~Cropeck.com]

    Art 4, pkt 1 Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, mówi:

    Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili
    jego wydania jest niezgodny z umową; w przypadku stwierdzenia niezgodności przed upływem sześciu miesięcy od wydania towaru domniemywa się, że istniała
    ona w chwili wydania.

    Tak więc ustawodawca przewidział możliwość sprzedaży niesprawnego towaru, ale stosuje się do niego takie same przepisy jak w przypadku ujawnienia wady w późniejszym terminie.

    Sposób załatwienia reklamacji również określa klient, ale w określonych przypadkach sklep może zaproponować inny.
    Tylko, czy tłumaczenie, że imei jest już wpisany w umowie stanowi poważny problem dla sprzedawcy? Zawsze można aneksować taką umowę, zwłaszcza, że jeśli na czas naprawy nie otrzyma się telefonu zastępczego, to dla klienta stanowi to istotną niedogodność.

    Cała ustawa jest niedookreślona i stąd problemy z interpretowaniem.

    Dlatego wolę zapłacić kilka procent więcej w mediamarkt, czy innym saturnie, ale przynajmniej mieć możliwość zwrotu lub wymiany towaru w ciągu 7 dni, jeśli okaże się wadliwy.

    11-01-2009, 11:01

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • markac
    m
    Użytkownik DI markac (456)

    Dziwni jesteście. Ktoś tu napisał, że trzeba spisać usterki przed oddaniem telefonu itp. bo potrafią dopisać coś od siebie... Przecież to jest podstawa i samemu się tego nie robi! Robi to serwis a Ty się pod dokumentem podpisujesz. Tu nie można nic samemu dopisać. Widzę, że z Samsungami problemu tu nie ma. Sam mam Samsunga i miałem raz styczność z serwisem RR w Warszawie i telefon był naprawiony już na drugi dzień. Stan naprawy sprawdzamy na stronie www. Dostajemy kopię dokumentu, co zostało zgłoszone, a na końcu co zostało naprawione. Proste? Proste. Nie wiem po co mieszacie w to operatora tel. komórkowej. Ja do nich w ogóle nie zaszedłem, tylko o0drazu do serwisu Samsunga. Telefon mam w sieci Orange i wiem jak trudny jest z nimi kontakt.

    11-01-2009, 13:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~bbebe

    Śmiem się niezgodzić z p. Rudakiem.

    1. Klient płaci, klient żąda!
    -z opisu wynika że zakupiony towar był niezgodny z umową. Nie była to przecież żadna "gwarancyjna" usterka "gwarancyjna" wynikła podczas użytkowania ...a najzwyczajniej niepełnowartościowy już w trakcie sprzedaży towar. Klient chyba ma wtedy prawo zażądać naprawy lub wymiany.

    2. W samym cytowanym fragmencie jasno piszee też:

    "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy" -zatem kupujący może żądać.

    "chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów" -wtedy pozostaje tylko zwrot gotówki.

    No i wart podkreślenia fragment "a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia" - sprzedawca tak czy inaczej będzie serwisował taki telefon - no chyba że się on tylko na złom nadaje. Jakie zatem tu nadmierne koszty? A niedogodnośći dla klienta są i to niemałe, bo nie dość że płaci i dostaje bubla, to jeszcze musi czekać aż sprzedawca łaskawie doprowadzi zakupiony sprzęt do stanu uzywalności.


    A skoro to niby jest taka uznaniowość, to ja też będe buble sprzedawał a potem zamiast wymienić będe naprawiał, naprawiał, naprawiał - a klient niech se czeka.
    To jak z gwarancją i zapisem o "czasie niezbędnym" czy jakoś tak - dla mnie niezbedny czas to bedzie kilka tygodni ...bo będe musiał części kompletować, z zagranicy sprowadzać etc. I cmoknijcie mnie wtedy w (*) ;-p

    11-01-2009, 17:48

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Arek

    Może to nie do końca w temacie, ale...
    Ciekawi mnie jak należy postępować gdy plik konfigurujący przysłany przez operatora uszkodzi telefon.

    Półtora miesiąca temu Era przysłała mi plik konfigurujący dostęp do internetu. Zapisałem go, wyłączyłem telefon, włączyłem ponownie i tu zaczęły się problemy. Wpierw telefon się jedynie zawiesił, a aktualnie nawet się nie uruchomi. W ten sposób straciłem kontakty, a Era nie poczuwa się do jakiejkolwiek winy i odsyła mnie do autoryzowanego serwisu producenta telefonu.

    Czy ktoś z Was miał podobną sytuację?
    Jak się zakończyła?

    13-01-2009, 20:50

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~www.kupujemywusa.com

    No niestety; trudno jest otrzymac nowy model; najlepiej kupic Sagema; jak on sie zepsuje to nie ma w nim juz co naprawiac; musza od razu wymienic na nowy;)

    16-01-2009, 11:37

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~xyz

    Mi w Electro World w Łodzi sprzedano popsutego laptopa firmy Dell. "Popsutego z pudełka" jak ktoś powiedział. Telefonicznie powiedzieli, że wymienią na nowy. Jak przyjechałem(30 km) powiedzieli, że nie ma mowy i mam sobie zadzwonić do DELLa bo ich to nie interesuje.

    Wychodzi na to, że sprzedawcy mogą sprzedawać popsute urządzenia, bez jakichkolwiek konsekwencji. Rzucanie sprzętem po magazynie to norma.

    16-01-2009, 14:35

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Cardill
    m
    Użytkownik DI Cardill (922)
    [w odpowiedzi dla: ~xyz]

    Dlatego trzeba włączyć kompa przed zapłaceniem.

    17-01-2009, 18:21

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Cardill
    m
    Użytkownik DI Cardill (922)
    [w odpowiedzi dla: Cardill]

    I jeszcze coś - tłumaczenie sprzedawcy, że nie ma czasu na nic się zdaje, bo klient ma zagwarantowane prawo do sprawdzenie sprzętu. Jeśli sprzedawca się nie godzi to lepiej poszukać innego sklepu - w tym mogą być również inne problemy.

    17-01-2009, 18:22

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~pechowiec

    A ja niestety w głupi sposób zalałem wczoraj wieczorem swojego samsunga D900i... Szybko wyjąłem baterie, karte Sim i pamięci, wytarłem i położyłem do wyschnięcia... Narazie sie nie włącza, słychać tylko jakieś szmery w głośniczku. Ale zaczekam jeszcze z dzień i mam nadzieje ze chociaz odpali... Po czym serwisanci poznają ze telefon był zalany? Czy ten pobyt w wodzie (2-3 sek) zostawia w środku aż tak widoczne ślady?

    21-02-2009, 08:12

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Cardill
    m
    Użytkownik DI Cardill (922)
    [w odpowiedzi dla: ~pechowiec]

    W niektórych telefonach są specjalne markety, które powodują, rozlewanie się specjalnej farby pod wpływem wilgoci.

    Wilgoć może mieć również wpływ na pojawienie się korozji poszczególnych elementów, lub odkładanie się kamienia w trakcie zbyt szybkiego wysychania (tak jak w czajniku).

    Reklamowałem kiedyś telefon, który "nagle przestał działać". Serwis odmówił naprawy ze względu na ingerencję cieczy - przesłał zdjęcia na których było widać że miał do czynienia z cieczą. Okazało się, że przez tydzień właściciel przebywał z nim w warunkach 100% wilgotności.

    21-02-2009, 09:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~pechowiec

    Mam nadzieje że u mnie nie ma czegoś takiego :) telefon był zamoczony bardzo krótko, wiec mam nadzieje (nadzieja matką głupich :) )ze wyschnie i bedzie ok :)Jeśli jednak nie odpali, to i tak spróbuje oddać go na gwarancji :D zwalę winę na szynę która, z tego co wiem, bardzo często sie psuje. Może nie zauważą xD a jak wpadnę, to pech.. zostaje serwis ;(

    21-02-2009, 09:56

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~pechowiec

    No!! telefon wysechł, złożyłem i jest jak naowy xD

    21-02-2009, 22:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Ania

    Ja z kolei kupiłam w 12/2008r. telefon Samsung D900i, oczywiście wraz z umową. Po sprawdzeniu w domu okazało się, że bateria w telefonie trzyma 7-8 godzin, nie włączając multimediów i innych bajerów w telefonie, ponieważ był to okres przedświąteczny Pani z salonu doradziła mi, żeby telefon przynieść do reklamacji po Świętach ponieważ przez ten okres i tak będzie leżał w serwisie i nie będą go naprawiać. Tak tez zrobiłam, po 1 reklamacji wrócił do mnie z tą samą usterką, ponownie zaniosłam i znowu ta sama śpiewka pana kierownika salonu ERA, musi pójść do serwisu, wrócił no i oczywiście to samo, jakąś ekspertyzę przesyłają za każdym razem, tłumacząc, że spełnia wszystkie parametry i że bateria trzyma tyle ile podaje producent, po raz trzeci jak już oddałam do do reklamacji, to miałam cicha nadzieję, że do 3 razy sztuka. Ale nie przecież nie może być tak kolorowo, aparat znowu nie działał tzn. trzymał 12 godz. Wymieniono mi w końcu baterię, nie wiem chyba wymienili z innego telefonu, bo skąd by mieli zapasową??? Po przyjściu do domu i ponownym włączeniu nic się nie zmieniło nadal bateria nie trzyma, więc myślę sobie, że to chyba jest jakaś wada telefonu nie związana z baterią, tylko nie wiadomo, gdzie tkwi przyczyna???
    Pan kierownik salonu Era doradził mi żeby jeszcze raz oddać go do serwisu, podając, że nie jest to wina baterii ponieważ była sprawdzana na różnych ładowarkach w różnych miejscach, nawet przez samego kierownika salonu, teraz czekam na pomyślne wieści na temat mojego super telefonu. Tylko zastanawiam się, czy w ogóle będzie szansa na wymianę telefonu na nowy, jeśli okaże się, że jednak geniusze pracujący w serwisach stwierdzą ponownie, że spełnia wszystkie parametry. Może ktoś miał podobny problem???

    19-03-2009, 19:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~piotr

    Historia "staruszka"
    W zeszłym miesiącu byłem w markecie na Głębockiej. "Zawadziłem" na swoje nieszczęście o salonik plus gsm. Już od trzech lat nie brałem nowego telefonu. Chciałem sony-ericssona tak jak poprzedni, ale akurat nie było. Wyjaśniłem sprzedawczyni, że zależy mi tylko na telefonoowaniu i pisaniu sms-ów, ale chciałbym spory druk, widoczny zegar i latarkę w telefonie komórkowym. Bez wahania zaproponowała mi emporię talk V20 silver ns. Na pytanie o słownik T9 odpowiedziała twierdząco, ale na następne pytanie , czy zapisane słowa w pamięci starej komórki można przenieść do nowego telefonu, stwierdziła, że taka możliwość nie istnieje w żadnym telefonie. Trudno. Podpisałem w ciemno jakieś papierki [nadmieniam, że jestem po ciężkim udarze i czytanie już mi tak łatwo nie idzie, pisanie ręczne również]. Dopiero w domu zacząłem studiować instrukcję i w/g niej ustawiać emporię. Niestety słownika T9 nigdzie nie umiałem znaleźć. Zresztą pisanie esemesów "postawione na głowie" nikt kto miał normalne telefony komórkowe z tym sobie szybko nie poradzi. Oprócz tego sygnał nadchodzącej wiadomości krótki i bardzo cichy. Nazajutrz, znów byłem w tym punkcie plusa. Uprzejma panienka z poprzedniego dnia nie umiała znaleźć słownika, ale twierdziła, że czytała o tym w internecie. Zawołała kolegę i ponad pół godziny pracowałi przy ustawieniach telefonu. Zadnego efektu, nie udało się znaleźć słownika ani zgłośnić sygnału przychodzących wiadomości. Zażądałem zmiany aparatu na jakiś inny. Odpowiedzieli, że nie mogą, bo przedłużyłem wczoraj umowę. Mogę tylko napisać prośbę. Zresztą, sami ją napisali, motywowali to tym, że aparat nie spełnia moich oczekiwań, oraz moim długim stażem w plusie [ponad 10 lat]. Ja tylko podpisałem. No i dostałem dzisiaj odpowiedź. Ku memu zdziwieniu,odmowną. W streszczeniu "widziały gały co brały". Było oczywiście powoływanie się na przepisy czy paragrafy. No i tak właśnie dział reklamacj plusa traktuje klienta, trochę niesprawnego, napewno niemłodego, ale klienta. W ten sposób wciska się różne "buble" Ten telefon nie nadaje się nawet do dzwonienia. Jak któś do mnie dzwoni, skarży się na straszny pogłos w głośniku. Ale to, to sprawa serwisu. Co dalej robić, czy sporą emporę nosić jako latarkę i zegar a kupić za spore pieniądze inny telefon. Z drugiej strony Wisła niedaleko.

    08-11-2010, 22:56

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy