Ostrzegam przed AukcjaGrosz, po tym jak licznik dojdzie do zera jest "tzw. weryfikacja zwycięzcy" (czyli podbijanie jeśli cena jest za niska). "Weryfikacja" może trwać i minutę po czym gościu, który wygrywał dowiaduje się, że nie wygrał bo ktoś tam jeszcze gdzieś złożył ofertę. Dla mnie to zwykli naciągacze. Co więcej o żadnej weryfikacji nie ma mowy w regulaminie (w każdym razie nie było w październiku jak się to w bawiłem). Jak bym miał czas to bym ich pozwał, miałem taki zamiar po krótkiej wymianie maili, dałem sobie spokój - przedmiot sporu był warty 800 zł.

Istnieje jeszcze fruli.pl, bo na takowy akurat gdzieś przypadkowo trafiłem. Zasada dzialania, poza ewentualnymi manipulacjami pod koniec podobna: co za różnica za ile sprzedamy przedmiot jeśli użytkownicy na licytację wydadzą więcej niż jest wart?
Przede wszystkim "ceny" podawane w tych serwisach nie mają nic wspólnego z rzeczywistością... Ludzie się podniecają widząc zestawienie typu: "cena detaliczna 500zł, sprzedano za 76,40zł" - nie pomyślą nawet o tym, że "cena" 76,40zł to 932,08zł wydane przez licytujących! Dobra zabawa dla hazardzistów... i chyba tylko dla nich ;)
A ja mam bardzo dobre doświadczenia z Aukcją Grosz - wygrałam tam mp3:)
Masz absotutną rację. W Twoim wpisie jest jednak 1 błąd: kwota wpłacona pezez licytujących jest 10x większa (9.320,80!!!). Tak więc jest to dobra zabawa ale tylko dla wygrywającego. Pozostali są wystrychnięci na dudka. Albo zrobieni na jelenia - to jest bliższe prawdy.
a może po prostu zabawa? Tak jak gra w karty czy szachy :)
Polewcam też OLIGOO.PL, moim zdaniem wypada najlepiej graficznie i organizacyjnie. I kolejne tego typu serwisy powstają jak grzyby po deszczu, ale to dobrze bo konkurencja sprzyja rozwojowi branzy :)
EWypada się więc cieszyć!
Ludzie, to jest normalna zabawa, jak ktoś czegoś potrzebuje to idzie na allegro. Prawda jest taka, że tak naprawdę większość produktów sprzedawanych na aukcjach tj. oligoo to rzeczy zbędne, ale są fajnymi gadżetami, które fajnie mieć. To tak jak z grą w pokera na kasę, jest rozrywka, a jak nie wygrasz to trudno, następnym razem się odkujesz.
Najlepiej chyba wychodzą ci, którzy grają na aukcjach zawodowo, wrzucają sporo kasy w punkty i licytują wszystko jak leci, coś zawsze uda im się wygrać, i później to sprzedają po normalnej cenie rynkowej. Dobry sposób na życie.
Ja zaczęłam grać na oligoo, bo dla mnie jest najbardziej estetyczne, po jakimś czasie wygrałam swoje ulubione perfumy, na aukcji określona cena. Zresztą te najbardziej lubię.
Piszę o serwisie za 10 groszy. To zwykłe oszustwo. I specjalne podbijanie przez serwis cen. Bo jak można wytłumaczyć fakt, że normalny człowiek gra automatem 11 godzin bez przerwy? Ile w tym czasie musiałby stracić kasy nie mając pewności, że wygra. Albo w innej licytacji gdzie pakiet 300 bidów który kosztuje 30 zł ktoś wygrywa za 24 zł przebijając około 200 razy z automatu więc płaci w sumie około 44 zł.
Sprawa dla prokuratora !!!


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.