Błądzisz kolego, jeśli o handel elektroniką chodzi a nie handel wkładami do długopisów. Sam nie wysyłam za pobraniem m.in dlatego, że kurier międli moją kasę ok.10 dni na przykład a w tym czasie mogę kupić-sprzedać kilkanaście lub więcej telwizorów za kilkadziesiąt tysięcy. I nie jest mi obojętne czy te kilkadziesiąt tysięcy wyłożyli kupujący czy też musiałem wziąć z banku kredyt.
Czyli tak: jeśli na porównywarce nie przejedzie się jakiś pismak z pisma ogólnopolskiego (Gazeta, RP, Dziennik, itp.) sprawa nie ma szans na ruszenie - żadnej porównywarce nie zależy na poprawie sytuacji, bo to wiąże się z kosztami (na pewno nie są one małe: sprzęt, oprogramowanie, wzory umów), a niski (wg. nich) odsetek klientów nabitych w butelkę przez sklepy do których trafili właśnie dzięki porównywarce można ignorować. W końcu pojawią się przecież następni i interes się kręci. Przecież to nie ich wina, że klient kupił w takim właśnie sklepie... Nie? To, że klient w ogóle by tam nie trafił, gdyby nie porównywarki, to już inna sprawa, od nich przecież niezależna. Moim skromnym zdaniem brak rzetelności i odpowiedzialności za informacje umieszczane w prorównywarkach cen, jest delikatnie biorąc nie etyczny. To tak jakby napisać publicznie, że ktoś jest skończony ...uj, albo ...yn, a potem nawet nie zauważać problemu - "bo o so chosi...". To nie allegro, gdzie cena wystawiona jest wiążąca (łódki i samochody za złotówkę :), a tylko porównywarka, nie? Tak w gruncie rzeczy nie dziwi mnie wcale nieobecność naprawdę dużych sklepów w porównywarkach.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.