"Policja podkreśla, że pobieranie muzyki i filmów jest legalne, zabronione jest jednak ich udostępnianie co jest wymogiem w większości programów p2p. Radzi też rodzicom aby zwrócili uwagę co ich "pociechy" robią na domowych komputerach." taki komentarz dała policja w sprawie podobnego nalotu Policyjnego w Lublinie
16.11.2008

A co jest nielegalnego w kompletowaniu domowej płytoteki?
Skąd wiadomo, że programy były nielegalne? Gdzie jest domniemanie niewinności?
Hm... 30 wywróconych do góry nogami mieszkań i AŻ 170 płyt CD/DVD? No tak... WIELKA obława na WIELKICH "piratów" za pewnie równie WIELKIE pieniądze podatników, z podejrzanie NIEwielkim rezultatem. A kto wie, czy w rzeczywistości nie miało miejsca zwykłe nękanie ludzi którzy w większości przypadków zostali po prostu oszukani na aukcjach internetowych...
Doszło do tego, że zwykli obywatele uciekają na widok policjanta, podobnie jak to było za PZPRu.
Chodzi zarówno o użytkowników komputerów, którzy boją się, że wpadnie do nich do domu policja i bez powodu zarekwiruje im sprzęt na kilkanaście miesięcy, jak również stare babcie wychodzące na spacer z pieskiem, które chowają się na widok policjanta po klatkach z obawy o mandat za psią kupę lub brak kagańca.
Natomiast zbiry, chuligani i kibole bezkarnie terroryzują całe osiedla.
Po prostu wielki szacun dla smerfów.
Domniemanie jest w momencie gdy pytają: "ma pan licencje na to oprogramowanie?"

to jest chore, tak naprawde to na 90% domowych kompow jest cos nielegalnego, w 90% znajdzie sie jakas nielegalna mp3-jka

dobre, niech policjanci pokarzą co oni lub ich dzieci maja na kompach !!!
za nimi politycy
urzędnicy
TO JAKIŚ TERROR
i najlpsze jest to że takie akcje nie służą obywatelom naszego kraju, to służy w większości zagranicznym koncernom którzy i tak mają raj w naszym kraju bo sprzedają swoje produktu drożej niż w cywilizowanym świecie
POLSKA TO CHORY KRAJ
politycy używają nielegalnych podsłuchów do walki politycznej
stacje benzynowe mają nielegalną zmowe cenową - i czy to bp czy to shell czy orlen w jednym miescie maja taka sama cene
ulice są podziurawione jak ser szwajcarski bo wykonawcy to olewaja - maja pewnie ukaldy z urzednikami miejskimi
obywatel zabija się albo rozwala auto przez kiepski stna dróg ale niekt mu racji nie przyzna
"autostrada" np k-ce - krakow cala w robotach ale oplaty kasuja
zus i zdrowotne sie placi ale trzeba czekac miesiacami na specjaliste
nie wspominajac o chorych ukladach wielkich biznesmenow i polityki - co jakis czas dzieki afera mozemy zobaczyc wierzcholek gory lodowej
autobusy kopca tak ze ulica robi sie czarna za nimi, i nieprzeszły by żadnej kontoli
w kopalniach praktyka jest oszukiwanie czujnikow metanu - zginelo kilkanascie osob
sprawy sadowe toczone sa przez wiele lat i polska przegrywa sprawe za sprawa w strasburgu
mozna jeszcze duzo wymieniac
ale policja zatrzymuje kobiete bo miala filmy za które nie zapłaciła koncernom z Hollywood, i cała machina wymiaru sprawiedliwosci rusza przeciwko niej
Marx, co do softu to nie za bardzo. Natomiast samo pobieranie filmów i muzyki z sieci jest jak najbardziej legalne. Nie możesz ich udostępniać! Wszystkie programy p2p jednocześnie udostępniają pobrane materiały. Muzykę można łatwo ściągać m.in. z wrzuty, i to jest całkowicie legalne :) Można ściągać z p2m (peer2mail), RS itp i to też jest legalne. A co do wyników akcji, to więcej nielegalnych płyt z grami itp widywałem u kumpli w jednej szufladzie :) I tak policja marnuje podatki ...

Oprogramowanie nie podlega temu samemu prawu co filmy i muzyka. Pierwsze tworzą fachowcy, a drugie artyści (w/g prawa ;).
W każdym razie, nawet policja potwierdza, że "pobieranie muzyki i filmów jest legalne, zabronione jest jednak ich udostępnianie co jest wymogiem w większości programów p2p".
(src: http://dobre(...)Lublinie )
Biorąc powyższe pod uwagę łatwo dojśc do wniosku, że nie można nielegalnie ściągnąć filmu/muzyki, w najgorszym wypadku można całkowicie legalnie ściągnąć film "przy okazji" łamiąc prawo rozpowszechniając go (to tak jakbyś wybił szybę w kiosku żeby zabrać darmową gazetę).
Co do softu, jak się nie przyznają, to ciężko będzie udowodnić im, że hipotetyczna linia obrony "kupiłem kilka lat temu, nie pamiętam gdzie, zrobiłem dozwoloną przez prawo kopię zapasową, oryginał utraciłem" jest nieprawdziwa.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.