Firmy zajmujace sie tworzeniem odpowiednich aplikacji postaraja sie, zeby byl na nie popyt :)
Apple dmucha na zimne, a uzytkownik pc z windows potrzebe posiadania antywirusa ma juz zakodowana w glowie, dlatego nie zmniejszy to w zaden sposob podazy na rozwiazania apple.
W duchu polityki apple pozostaje jedynie czekac na antywirusa ich produkcji i to bedzie jedyny dostepny na maca antywirus :)
Niestety, to prawda :( takze artykul, ktory jeszcze miesiac temu mozna bylo znalezc w Bazie Wiedzy Apple, a ktory mowil, iz nie ma potrzeby posiadania antywirusa, zniknal (HT2550). Wiaze sie to ze wzrostem udzialu na rynku komputerow, a co za tym idzie wiekszym zainteresowanie ze strony hackerow... Oczywiscie nadal zagrozenie jest nieporownywalne do tego, z jakim borykaja sie uzytkownicy PC, ale istnieje...

"Przez długi czas uważano, że komputery firmy Apple są odporne na wirusy komputerowe i inne zagrożenia."
Ciekawi mnie stąd to twierdzenie, skoro w amerykańskich "hakerskich" filmach, to właśnie na komputerach apple siedzą wirusy :)
@Daniel
[[[Oczywiscie nadal zagrozenie jest nieporownywalne do tego, z jakim borykaja sie uzytkownicy PC, ale istnieje...]]]
Że co słucham ? Pobożne życzenia.
Ja używam PC z GENTOO Linux i gwarantuję ci, że zagrożenie twojego Mac-a jest nieporównywalnie większe od zagrożenia mojego PC. Choćby dlaczego, że Maki są wszystkie skonfigurowane tak samo i mają taki sam sprzęt, a Linux jest każdy inny
Jest to "efekt pola" na którym są uprawy wielu różnych gatunków gatunków i choroba/wirus zabija tylko jeden gatunek zamiast wszystkie. Jeżeli napiszesz trojana, który będzie działał na Makach, to będzie działał na większości maków. Jeżeli napiszesz trojana na Linuksa, to na 99% nie będzie działał na większości Distr. Bo każdy Linux jest inny.
W jaki sposób i co można zarazić poprzez przenoszenie plików z Windows do Leoparda? Wirusy z Windows nie będą działały pod Leopardem.
A tak przy okazji, to mam Windows, nie mam antywirusa i od około 10 lat nie miałem żadnego wirusa (okazajonalnie sprawdzam online) - oczywiście wersja Windowsa i sprzęt się zmieniały. I jest to komputer z Internetem normalnie używany...
@viad, tyle że jak sam mówiłem a ktoś słusznie dopowiedział to (jeżeli ktoś nie siedzi notorycznie na koncie roota i nie ma pootwieranych bóg wie jakich portów):
1. Wirusa trzeba jakoś uruchomić. To nie Windows gdzie system zrobi to za nas.
2. Wirus musi mieć odpowiednie nadane uprawnienia by w ogóle można go było uruchomić.
3. Wirus nie da rady czepić się ani jednego pliku do którego nie ma uprawnień.
4. Wirus co najwyżej może namieszać w /home/moje_konto a i to nie bardzo jeżeli ktoś pilnuje swoje dane (uprawnienia).
5. Jak ktoś gdzieś słusznie zażartował. Gdybym wypuścił instrukcje uruchomienia WIFI na kilku dystrybucjach które mają z tym problem (popularnych) i opublikował ją na sieci dodając do szeregu instrukcji kod który na prawdę namiesza w kompie to zrobię więcej szkody niż 100 wirusów. Gdzie nadzieją się tylko ludzie którzy bladego pojęcia nie mają o systemie na którym pracują.
6. Właśnie ze względu na wirusy ciesze się bardzo że Windows nie potrafi obsłużyć partycje ex3. Tak to jeszcze trzymam XP dla studenckich zastosowań.
@gorylek
ad.1-5
Niedawno było głośno o włamaniu do repozytoriów , bodajże Fedory i podmianie kilku paczek a te instaluje się mając prawa roota.
ad.6
Można doinstalować obsługę ext do Windowsa czy przeglądać partycje Total Commanderem.
Generalnie da się zainfekować każdy system, choćby podstępem zachęcając użytkownika do uruchomienia zarażonego pliku. Przykładem niech będzie podawanie na forach komendy formatującej partycje namolnym nowicjuszom jako rozwiązanie ich problemów z Linuksem.

"Można doinstalować obsługę ext do Windowsa czy przeglądać partycje Total Commanderem."
A mógłbyś oświecić mnie nazwa programu, który potrafi w PEŁNI obsługiwać partycje linuxowe pod windowsem? bo jedyne, które znam potrafią wyłącznie czytać, bez zapisu.
@vlad
"Czy to dziwne że w plikach przenoszonych z Windows mogą być wirusy na OSX?"
Nie, ale co ma Windows do rzeczy? W artykule pisze "Pewnym zagrożeniem może być także używanie Windowsa...". Przecież wirusy na OSX mogą być w plikach przenoszonych z innych systemów, nie tylko z Windowsa. I na pewno wirusy na OSX nie dostały się do tych plików pod Windowsem bo się pod nim nie uruchomią tak jak to sugeruje autor artykułu.
"Niedawno było głośno o włamaniu do repozytoriów , bodajże Fedory i podmianie kilku paczek a te instaluje się mając prawa roota."
Niedawno w mieście sąsiednim ktoś włamał się do jednego gostka który studiuje u mnie na uczelni i wynieśli mu komputer i telewizor ;p Niebezpieczeństwo zawsze istnieje. I zawsze można ściągnąć sobie jakiś syf ale tak jest wszędzie. Tu się trzeba pilnować.
"Można doinstalować obsługę ext do Windowsa czy przeglądać partycje Total Commanderem."
Jak wspomniał Cardill. Muszę trzymać znowu Windę ze względu na studia (a raczej to co podczas nich używać muszę). Próbowałem jakoś zmusić Winde by potrafiła mi odczytać dane z partycji ex3 (gdzie mam wszystko). Wszystko co udało mi się znaleźć to program który potrafi skopiować coś z tej partycji na Windowsowską.
Słuchajcie. Nie ma w 100% bezpiecznego systemu jak na razie który po prostu był by niezniszczalny. Trzeba z głową obchodzić się z komputerem. Ale jest różnica między systemem który potrafi sam rozprzestrzenić wirusa jeżeli tylko zarażony plik pojawi się na dysku, narobić bałaganu i rozpier... wszystko co mamy na dyskach twardych a systemem w którym wirusa trzeba po prostu ściągnąć, nadać mu uprawnienia a potem jeszcze uruchomić z radością.
Mac to dobry system. Nie przepadam za nim troszkę dlatego że jest zbyt user-friendly jak dla mnie. Cenie sobie swobodę. Zresztą Ubuntu ostatnimi czasy mocno zyskuje na popularności. Pewnie też jakiś syf ktoś stworzy niedługo ale de facto cudów to on nie narobi.
Pozdrawiam


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.