praktycznie bez wiekszych przerw gram od 1993 roku. Na moich oczach powstawal Rynek. Gralem we wszystko w co warto bylo zagrac, praktycznie na kazdej platformie (Atari, c64, amiga, psx, wczesne pc, gb, gba, ówczesne pc, handheldy i next-geny). Gry daly mi perspektye, daly mi znajomosc jezyka, poszerzyly horyzonty. Jestem pedagogiem, ucze angielskiego. Jedyne co zabijam to komary.
Pozwalam sie cytowac :)))
Ciekawe, jaką metodą naukową wyodrębnili agresywność wywoływaną przez gry od agresywności wywoływanej przez środowisko i przez filmy: te "standardowe", jak i kreskówki dla dzieci (które niestety zdążają w kierunku "Zdrapki i Pocharatka" z Simpsonów). Zwłaszcza, że jak przyznali podwyższony poziom agresji występował po kilku miesiącach od grania.
"W USA badaniem objęto 364 dzieci w wieku 9-12 lat. W Japonii przeprowadzono dwa badania obejmujące 1,2 tys. młodych ludzi w wieku 12-18 lat."
Badania objęły dwie różne grupy wiekowe! Co tu porównywać? Młodsze dzieci są przecież bardziej podatne na tą samą informację niż starsze, które lepiej rozumieją co dobre a co złe.
Dajcie spokój. Takich "badań" to na tony jest i co chwila ktoś inny prosi by wykazać że brutalne gry są be.
Z drugiej strony nie wiem co jest ciekawego w takich grach. Przykładem jest stary Soldier of Fortune w którym odlatywały kończyny czy seria Fallout i słynny już perk "Bloody Mess".
Tyle że o ile w SOF cała brutalność była cokolwiek groteskowa o tyle w serii Fallout miał on swoje uzasadnienie w fabule i "miniaturowym świecie".
Ogólnie po co w ogóle robi się brutalne gry ? Rozumie jeszcze gry RPG które mają na ogół bardzo rozwiniętą fabułę wzorowaną na życiu realnym (ludzie jako bohaterowie) w których ta brutalność jak w historiach filmowych ma swoje uzasadnienie (element fabuły). Jednak wyścigi typu Carmageddon gdzie rozjeżdżanie ludzi było punktowanym elementem gry, SOF gdzie jedyną atrakcją gry oprócz bezmyślnej strzelaniny miały być właśnie fruwające kończyny czy Punisher w którym oprócz bezmyślej strzelaniny mieliśmy 100 sposobów na zabicie człowieka.
Branża gier komputerowych chyba powoli zapomina po co są gry. Ale nie mnie to oceniać.
Wiem jedno, najpierw trzeba zdać sobie sprawę że ludzie z natury mają mniejszą lub większą wrodzoną agresywność. Znowu na tą agresywność ma wpływ wychowanie (od małego), środowisko i zdarzenia życiowe. Gry są drobnym elementem który nie ma na to większego wpływu.
Gdyby badania były prowadzone wśród młodzieży która nie gra w gry komputerowe i wśród takiej która gra. Gdyby poziom agresji był sprawdzany na przestrzeni miesięcy czy nawet lat a do tego nie na zasadzie pytań z odpowiedziami abc tylko obserwacji to dał bym się przekonać pewnie.
W skrócie: darujcie sobie...
Wychowywanie dziecka polega m.in. na przekazywaniu mu systemu wartości i wyjaśnianiu zachowań akceptowalnych i nieakceptowalnych oraz tworzeniu atmosfery domowej i najbliższego środowiska w której uzyskuje znaczenia tych wartości i zachowań potwierdzenie. Na pewno lekturajaką się toleruje jest takiego wychowania elementem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.