O ile dobrze pamiętam to: nie MP3 tylko WMA z końcówką MP3, nie wirus, tylko adres strony zaszyty w tym pliku (bo w WMA tak można), wirus się załaduje, tylko jeśli nasza przeglądarka/my sami mu na to pozwolimy i... nie w Moskwie tylko w Leningradzie ;)
Reszta się zgadza.
Mam ten sam problem: o co chodzi z tymi wirusami? Co to jest? Też nie mam windowsa.

@Pronto: od kiedy to kożystanie z p2p jest nielegalne i nieetyczne ? gdybys nie ograniczał się do ściągania pirackich filmów i piraconej muzyki wiedziałbys, że jest to wyjątkowo pożyteczny wynalazek. Co do kwestii wirusów ściąganych tą drogą: trzeba patrzyć co się "siorbie" a nie bezmyślnie klikać na każdy plik zawierający w nazwie wyszukiwaną frazę.
albo zmienić os.
Wątpię czy to są pliki MP3, co najwyżej takie udające. Podejrzewam, że chodzi tu o stary i znany mechanizm wykorzystania zabezpieczeń DRM oraz Windows Media Player (+ jak zwykle IE do spółki) do infekowania komputerów przez uruchamianie stron z niebezpieczną zawartością (mechanizm szukania licencji). Może się mylę, ale lakoniczny opis w artykule w każdym razie pasuje.
@de0 w artykule chodzi o pliki mp3, większość plików mp3 ściąganych w P2P to piracone kopie muzyki no i nie powiesz mi, że jest to wyjątkowo pożyteczne. ;)
Szanowny panie redaktorze, to nie pliki MP3, tylko pliki Windows Media, o czym Eset wyraznie pisze w swoim raporcie. MP3 to nie Windows Media. To tak, jakby wypuscic newsa "znaleziono wirusy w JPEG-ach" po tym jak ktos wypuscil zlosliwego WMF-a z rozszerzeniem zmienionym na jpg.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.