
To było pomiędzy "cut here", ale nie wiedziałam, że się wytnie ;]. Na szczęscie ctrl+c istnieje ;]:
Laik posiada hp 6720s, czyli dwa rdzenie, ale nie zabójcze parametry. O dziwo udało się znaleźć wersję z jakimś freeDOS, także przybyła goła, wesoła, gotowa na wyposażenie w system.
Vista odpadła w przedbiegach, nie mam hipermaszyny przecie. Są więc dwa. XP i Fedora 9.
I się zaczyna.
Bo laik by naprawdę, naprawdę chciałby się na dobre przesiąść na oss. Tylko tak się składa, że siedzi z dala od domu. Oznacza to, że w razie jakiegoś problemu w Fedorze jest zdany na siebie/informatyka na odległość, co działa w zasadzie wcale.
I trochę mnie drażni "w linuksie nie ma czegoś takiego jak problem". Może nie ma dla użytkowników zaawansowanych. Dla takich, co by się zaawansowani chcieli stać to są. Godziny ślęczenia na forach i sprawdzania rozwiązań. Pewnie wszystko się da, tylko czasem zależy na czasie. A czasem woli się już więcej nie tykać, żeby nie zepsuć czegoś jeszcze. Owszem, frajda to jest takie dociekanie, klepanie, sprawdzanie. Przestaje być, kiedy zamiast być lepiej jest gorzej i nie ma się zielonego pojęcia dlaczego, a tym bardziej, jak naprawić.
Fedora działała. W zasadzie dobrze (poza częścią efektów compiza w gnome.) Do pierwszej aktualizacji. Potem już nie do końca. Zalogowanie się do bezprzewodówki(jeszcze w domu w PL) nagle stało się niemożliwe. Ganiał mnie w kółko z podawaniem klucza, klucz podany, wracamy do punktu wyjścia. Ponoć (tu ufam komuś, kto mi ten system instalował i "ustawiał pode mnie") bo "instalował aktualizację do wpa_supplicant". Nie mam pojęcia, co i gdzie wklepać, żeby ją cofnąć/poprawić. Odtwarzanie dvd to też niełatwa sprawa, nie da się przewijać przód/tył, żeby odtwarzacza (totem) nie zawiesić. Przy każdym odpaleniu kde "dublują" mi się ikony na pulpicie. (tak się składa, że zwyczajnię wolę kde).
A że 2500 km do pomocnej osoby robi swoje, siedzę na XP przez większość czasu. Bo znam, umiem, rozumiem. Bo idiotoodporny, alem zjadacz chleba zwykły.
Bo linuks fajna rzecz, na tyle, na ile miałam się okazję przekonać (o, tak, to pisała kobieta! więc niech się najlepiej nie odzywa, bo one to są z natury niezdolne do używania czegoś bardziej skomplikowanego od prowadzącego za rączkę windowsa, prawda?).
Fajna rzecz i wogle. Tylko nie dla każdego. Bo samemu się nauczyć nie da, jeśli się nie ma żadnej głębszej wiedzy. Tzn można próbować, ale wartałoby mieć możliwość oddania systemu do reanimacji po tych próbach (kiedyś próba zmusiszenia suse do współpracy z monitorem innego laptopa-acera. ręczna konfiguracjs xserwera, jak radzili w którymś z tematów na kolejnym przeglądanym forum. już się nie udało odpalić powtórnie środowiska graficznego. podawanie iluśtam wersji parametrów i "screens found but none has usable configuration". skończyło się reinstalką) Bo pewnie trzeba kogoś, kto pokaże co i jak. Przynajmniej podstawy, żeby mieć co pogłębiać.
(albo może fedora to był zły wybór? tzn, trzeci, na innej maszynie wcześniej zetknęłam się z suse i kubuntu - tak, "wolę" kde - a to mi zostało polecone)
Pełnam podziwu dla całego ruchu open source. Dla mądrych rozwiązań, szybkiego reagowania na dziury, zapału.
Ale mimo szczerych chęci pewnie przyjdzie mi paskudnie kiedyś potraktować formatem 10GB partycji ext3, organ nieużywany zanika. A monopolista wygrywa siłą rzeczy.
Bo od zawsze się miało windę, bo popularne aplikacje działają pod windą (tak, wine, wiem, próbowałam odpalić foobara, hm, nie do końca tak wyobrażałam sobie działającą aplikację), bo winda prowadzi za rączkę.
Bo jest niepisanym standardem, więc jak się chce być niestandardowym, to "radź se babo sama". Szkoda, że baba nie umie, a na eksperymenty nie ma ze sobą płyty z instalką Z resztą, nie instalowała tego sama, więc nie wie, jak potem poustawiać wszystko po reinstalacji, żeby działało. google, google. wiem. wiem też tylko tyle, że "nie działa bezprzewodówka". powodów może być wiele.
(jakby się znalazł jakiś szaleniec-zapaleniec, co będzie w stanie podpowiedzieć, co wklepać, żeby zdiagnozować problem, a potem naprawic, to niech rzuci na maila ;])
Jak dojdę, jak tu usuwać swoje wypowiedzi, zrobię 2w1.

Laik przeczytał ileśtam dyskusji i wojen między zwolennikami Monopolisty z Redmont, a Linuxa.
----> CUT HERE (dużo treści nudnych życiorysowych, czytać nie trzeba) CUT HERE <----------
W jednym zdaniu z perspektywy zjadacza chleba: lepiej mieć "badziewny" system operacyjny, który działa od ręki niż cudowny system z wielkimi możliwościami, który działać może będzie, jak się poświęci godziny na konfigurację.
Niestety, pod względem przyjazności dla użytkownika MS bije na głowę linuksa.

"Czyli jak producent nie dodaje potrzebnego sterownika to go olewasz. W takim przypadku jaki masz wybór."
Wyobraź sobie że dość spory. Sterowniki do masy sprzętu są dostępne albo w postaci paczek (łopatologiczna instalacja) albo w systemie (nie potrzebna instalacja) albo w postaci instrukcji postępowania.
"Samochód jak samochód, ważne co jest pod maską."
Tylko pogrążasz tu wiadomo co :P Pod maską jest silnik który pali jak smok i któremu nie możesz wymienić ani jednego elementu.
"To dlaczego Windows ma się nie rozwijać."
Bo na obsługę dysku powyżej 130GB musiałem czekać aż MS wyda SP1 do systemu. By obsłużyć więcej jak 3.2 GB RAM musiałbym czekać na Viste, by załatać niebezpieczne luki w IE to w ogóle się nie mogłem doczekać gdzie FireFox czy Opera nawet które nie jest oprogramowaniem Open Source potrafi wydać aktualizacje w dniu pojawienia się luki albo niebawem. No i na powstrzymanie amatora włamywacza który wykorzystał by tą samą lukę co ja (na sieci w paru miejscach jest to dokładnie opisane) trzeba było poczekać na SP1 który też chwilkę wychodził.
Na obsługę użytkowników z prawdziwego zdarzenia to nadal w ogóle nie mogę się doczekać.
"Ostanio w firofexie też stwierdzono błędy, także vice versa.
Możesz bliżej opisać te włamania. Bo to się czyta jakby kto napisał, że widział UFO. Jak pisze to pewnie widział, ja nigdy nie widziałem. Może tu nie chodzi o system a o mentalność uzytkowników."
Masę oprogramowania ma błędy i luki które wychodzą z czasem. Różnica taka że w FF zostały szybko załatane a w IE nie zawsze.
"A co sprawia ci przyjemność takie dowalanie trzech groszy. Napewno zwoleników Linuxa przez to nie przybędzie. Chociaż ostatnimi czasy przybyło pseudozwoleników a to za sparawą nalotów policyjnych. Pamiętam jak wszyscy Linuxa instalowali a raczej zlecali instalację."
No były jaja :-D Różnica jest taka że użytkownik to ktoś kto użytkuje. Pseudoużytkownik to taki który nie może się w systemie odnaleźć bo usilnie stara się tam znaleźć elementy Windowsa (a chociażby dysk C:) :D
I zostawiłem sobie na koniec.
"A ty mi tu nie wyjeżdżaj z wolnością słowa. Czy wolność słowa polega na tym, aby przy każdej okazji nachalnie wciskać się z Linuxem. Płaci ci za to Linux."
Nie :-) I to jest właśnie piękne :P A wolność słowa polega na tym że mógłbym tu przykleić inwokacje z Pana Tadeusza i jeżeli mod by się nie przyczepił to tak by została :-)
Żeby było po równo to dodam że Linux też nie jest idealny. Czasami z jakimś sterownikiem trzeba się pobawić, czasami nie ma na niego odpowiedniego programu (tak jak ktoś tu z bankowości) a młodych odstraszy brak gier. Mam to szczęście i kilku moich kolegów po fachu że ta platforma dostarcza nam wszystko co chcemy a nawet więcej (tego co chcemy) i tak jak chcemy.
Ja poczytałem Twój tekst który mi zaserwowałeś. Poczytaj ten:
http://czyte(...)windows/
a jak Cie najdzie to możesz jeszcze ten:
http://czyte(...)-ubuntu/
Pozdrawiam serdecznie i tym postem kończę niekończące się rozważania na temat wyższości jednej platformy nad drugą :-) Mam robotę do wykonania.
A ty mi tu nie wyjeżdżaj z wolnością słowa. Czy wolność słowa polega na tym, aby przy każdej okazji nachalnie wciskać się z Linuxem. Płaci ci za to Linux.
Mnie Windows nie irytuje.
Wiesz każda pliszka swój ogonek chwali.
Czyli jak producent nie dodaje potrzebnego sterownika to go olewasz. W takim przypadku jaki masz wybór.
Twoje porównanie do samochodu jest całkowicie nie na miejscu i bez sensowne i dla mnie nie zrozumiałe. Samochód jak samochód, ważne co jest pod maską.
Nie rozumiem tego "Zresztą nie dziwie się. XP jest najlepszy wśród Windowsów jak na razie.". Możesz rozwinąć. Przecież Linux też się rozwija, powstaję nowe dystrybucje. To dlaczego Windows ma się nie rozwijać.
Ostanio w firofexie też stwierdzono błędy, także vice versa.
Możesz bliżej opisać te włamania. Bo to się czyta jakby kto napisał, że widział UFO. Jak pisze to pewnie widział, ja nigdy nie widziałem. Może tu nie chodzi o system a o mentalność uzytkowników.
Tak postanowiłem a co w tym złego. Pytasz czy mam jakąś dokumentacje lub instrukcje, to ci odpowiem mam.
Pierwszy raz z Linuxem spotkałem się w 1998 roku z dystrybucją Red Hat Linux 5.0. Nie uważam abym brał się za coś o czym nie mam pojęcie. Z resztą ta dystrybucja była dołączona do ksiązki o Linuxie. Głównie to była bariera językowa.
Dałem sobie spokój aż do czasu, gdy zauwazyłem w kiosku czasopismo Linux z dystrybucją Auroxa 10.0 na 4 cd-romach. To już było bardziej przyjazne, bo w języku polskim.
Niby wszystko jest dość dokładnie opisane. do momentu gdzie zainastalować bootleadera w przypadku Windowsa XP.
Oczywiście mogę odpalić wersję live, ale to nie to co zainstalowany system.
Ale ja mam dystrybucję Linuxa i to nie jedną.
A co sprawia ci przyjemność takie dowalanie trzech groszy. Napewno zwoleników Linuxa przez to nie przybędzie. Chociaż ostatnimi czasy przybyło pseudozwoleników a to za sparawą nalotów policyjnych. Pamiętam jak wszyscy Linuxa instalowali a raczej zlecali instalację.

"Zmusza cię kto do zainstalowania Windowsa. Nikt cię nie zmusza. To skończ z tymi wywodami i uszanuj wybór innych. Chociaż w wiekszości przypadków trudno mówić o świadomym wyborze, dla nich najważniejsze jest aby system działał. Ciekawe ilu potencjalnych nabywców bierze pod uwagę jaki system jest zainstalowany."
Po pierwsze wolność słowa. Korzystałem długo z Windowsa i znam ten system od podszewki. Irytował mnie na każdym kroku. Przestał mnie irytować po ostatnim magicznym format c: i zamianie partycji ntfs na ex3.
"Nie będę pisał, że Windows XP jest najlepszy. Tak jak ty próbujesz wmówić, że Linux jest najlepszy, co mija się z prawdą."
Dopiero ktoś mi mówił że MacOS to boski system. Cóż, widać kwestia gustu :-)
"Nie będę pisał, że Windows XP jest najlepszy. Tak jak ty próbujesz wmówić, że Linux jest najlepszy, co mija się z prawdą."
Ujmijmy to tak. Ty uważasz że jakiś system jest najlepszy (skoro nie Windows ani żadna z dystrybucji Linuxa to co swoją drogą ?) a ja uważam że moja dystrybucja Linuxa (Ubuntu jak by ktoś zapomniał) przy czym de0 woli Slackware.
"Przykład prosty kupujesz drukarkę, każda ma sterownik pod Windowsa a pod Linuxa trudno spotkać."
A kto te sterowniki dostarcza ? Microsoft Ci ich nie robi. Producent sprzętu olewa platformę a ja olewam takiego producenta. Dlatego kupuje sprzęt który jest wspierany przez moją dystrybucje a nie szukam systemu który będzie wspierał mój sprzęt.
"Windows XP nie jest może najlepszy, ale jest najbardziej rozpowszechniny."
No to akurat wiem. Się nazywa "User-Friendly". Wiesz, taki samochód Microsoftu jak to nazwałem :-D Zresztą nie dziwie się. XP jest najlepszy wśród Windowsów jak na razie.
"Nie pisz że przy Windowsie XP jest przeglądarka IE-6. Ja mam Windowsa XP i jest przeglądarka IE-7."
IE7 lepsze od IE6 ale nadal jest to badziew. Mogę wymienić Ci co najmniej 170 błędów które ma ta przeglądarka (a lista jest dłuższa, po prostu z tymi 170 się borykałem przez ostatnie lata).
"Jak w przypadku Linuxa powstają aktualizację i nowe dystrybycje to jest dobrze. A jak w przypadku Windowsa to już jest źle."
Tu bym poczekał i zastanowił się co piszesz. Przykładem jest znowu IE które pozostawia Twój komp dziurawy przez 3/4 roku bo im się łatek chyba nie chce pisać. Znowu sam system XP jeszcze sprzed SP (na surowo że tak powiem) pozwalał za pośrednictwem 2 małych programów (oba legalne co najlepsze) przejąć kontrole nad komputerem :-D Mało tego, mogłem otworzyć sobie klienta pulpit w okienku i grzebać jak we własnym kompie :-D Ale frajdę mieliśmy :-D I nie powiem by było to dawno. Pomijam fakt wirusów które gdyby nie moje dość długie doświadczenie z Windowsem, znał bym tylko z definicji :-)
"Postanowiłem raz zainstalować Linuxa jako drugi System. Trudno usuwać Windowsa. Zainstalowałem linuxa resetuję kompa. A tu system się nie uruchamia. Dopiero jak pogłówkowałem, udało się Windowsa uruchomić. Ale wszystko potraciłem. Były partycje C:, D:, E:. Partycja C: została, w przypadku pozostałych przy próbie otwarcia, wyskakuje komunikat - dysk nie sformatowany."
Widzisz, postanowiłeś zainstalować Linuxa. Przeczytałeś dokumentacje ? Przeczytałeś jakąś instrukcje ? Zastanowiłeś się nad różnicą między Linuxem a Windowsem ? (porównanie obu systemów swoją drogą nie ma sensu, zupełnie inna architektura). Nie, zabrałeś się za coś o czym nie miałeś pojęcia tak jak ktoś siada za kierownicą nie umiejąc jeździć samochodem bo dotychczas wozili go rodzice.
Tutaj za Twoją stratę pragnę Cie przeprosić w imieniu całej społeczności Linuxa (wiem, żaden ze mnie przedstawiciel, raczej raczkujące dziecko, adept że tak powiem) za to że instalacja systemu (z którą swoją drogą poradził sobie 8-letni brat mojego kolegi po wizycie na wikipedi) wymaga od użytkownika podstawowych wiadomości na temat swojego komputera. (przy czym Ubuntu wymagało ode mnie tylko wybrania miejsca na partycje ex3 i swap by potem odwalić za mnie czarną robotę i po paru minutach pokazać mi przepiękny system).
Właściwie tyrada między użytkownikami Linuxa i Windowsa nie ma sensu. Ale uwielbiam na każdym kroku na DI (gdzie indziej nie ma sensu, wzięli by mnie za nawiedzonego) rzucić hasło Linux i patrzeć jak się Windowsy pienią :-D A jak już tematy gonią na Vistę to hohoho :-D
Origani, nie przejmuj się, będzie następny temat związany z MS Windows, ktoś powie słowo Linux a jak będę miał czas i chęci to znowu dowalę swoje trzy grosze :-D Jak dzięki temu mnie znienawidzi połowa społeczności DL to trudno, mogę z tym żyć a jak dzięki temu ktoś a nuż spróbuje i mu się spodoba jakakolwiek dystrybucja Linuxa to dobrze :-) Wyświadczę temu komuś życiową przysługę.
Zresztą zróbmy tak. Znajdziesz czas to wejdź tutaj i ściągnij sobie dystrybucje z której korzystam: http://www.ubuntu.com/getubuntu
Później wejdź tutaj i poczytaj:
http://start.ubuntu.pl/
I tyle. Sprawdzisz, nie spodoba się to wywalisz i tyle. Wydziel kilka GB dysku i sprawdź co i jak. Tylko postaraj się tym razem podczas klikania czytać co pisze :-)
A jak tak całkiem nie chcesz to po prostu wypal ściągnięta płytkę, wsadź ją do CD i odpal z niej kompa. Będzie wolniej i nie wszystko może chodzić ale bezboleśnie (bez instalacji) zobaczysz co to za system.
Pozdrawiam


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |