
Jako, że jestem cały czas w branży programistycznej (czy jak no nazwać) oraz oświatowej-dodatkowo zabiorę głos.
Wciśnięto mnie do szkoły gdzie trzeba kształcić techników informatyków przedmiotów zawodowych.
Prócz mnie pracują jako nauczyciele innych przedmiotów informatycznych, którzy (pomińmy papiery) nie muszą znać się na _bieżącej_ informatyce ani tym bardziej na systemach operacyjnych w stopniu dużo bardziej zaawansowanym od uczniów (np. przedmiot oprogramowanie biurowe, czy zwykła technologia informacyjna). Tacy nauczyciele mają przygotować ludzi do funkcjonowania w życiu z w miarę bezproblemowym podejściem do nowoczesnych technologii (żadnych idei).
Nie wymagajmy od ludzi zarabiających 1200-1400 zł _do ręki_ studiowania całe życie czegoś więcej od tego czego się od nich wymaga skoro robotnik za oknem za podobne pieniądze nie będzie _za darmo_ kładł więcej cegieł dla idei. Od fachowej technicznej opieki nad systemami informatycznymi w szkole są odrębni ludzie, którym się płaci. Mnie też proponowano ale za 54zl tygodniowo (zarządzenie starosty) za administrację 84 stacjami roboczymi, to sorry... drugi mój pracodawca nie wierzył :)
Open source to nie tylko zarządzenie, kochani. Dopóki nie będzie to mocno sfinansowany i dobrze zaprojektowany ruch ze strony ministerstw - coś w rodzaju _reformy_ jednej z gałęzi szkolnictwa (PIENIĄDZE), nadal takie akcje będą tylko ciekawostką wychwyconą przez media a zapoczątkowaną przez mniej/bardziej liczną/zorganizowaną grupę entuzjastów.
"Śliczne" te monitorki na zdjęciu. Rodem lamusa. Ale taka jest prawda. Sam uczę w szkole i z tego tytułu szef zmusza mnie do szukania sponsorów na sprzęt. Open Source jest ok., ale niestety nie działa na słabym sprzęcie. Open Office uruchamia się koszmarnie długo. A z Linuxów jedynie Puppy i podobne mu lekkie dystrybucje pracują na starych komputerach znośnie. Środowisko Xfce to rozsądny wybór. Niestety program nauczania technologii informacyjnej i informatyki bazuje prawie w 100% na komercyjnym oprogramowaniu. Do niego odwołują się wszystkie ćwiczenia i zrzuty ekranów. Gdyby nie moje starania uczniowie nadal traktowali by Linuxa jak egzotyczne zjawisko. Ciekawym, wydaje się fakt, że z niedowierzaniem traktują jego postulaty licencyjne. Nieźle muszę się natłumaczyć, jak to możliwe, że są na świecie produkty robione przez ludzi dla ludzi i nie jest to związane z przepływem wszechobecnej kasy.
@gorylek
Jesli chodzi o szkoly podstawowe i gimnazja to nie wiem czy tak jest wszedzie ale tam gdzie ja sie spotkalem z tym problem m jest on rozwiazany nastepujaco:
Konfiguracja i przygotowanie systemu do pracy-technik informatyk wzywany do szkoly
Instalowanie programow-technik informatyk wzywany do szkoly.
Nauczycielki jedynie mogly uzywac programow (mowie o windowsie oczywiscie) a jesli wystapil jakis najmniejszy problem to nie mogly nic zrobic jesli im technik nie pozwoli telefonicznie bo tylko no mial haslo do administratora.
Jak wygladaloby to w przypadku linuxa?
Sierpien: Przygotowanie srodowiska do pracy i instalacja wszystkich narzedzi z programu
rok szkolny: korzystanie z systemu
Sierpien: Ponowne przygotowanie srodowiska do pracy z programem nauczania.
Roznica w porownaniu do windowsa bylaby nastepujaca: Technik przyjechal do szkoly tylko 2 razy w roku zamiast 30...
"trzeba by informatyka który zna ten system i potrafi swoją wiedzę przekazać jasno i zrozumiale dzieciakom."
Mysle ze pani przedszkolanka ktora umie wyslac sama poczte jest w stanie lepiej wytlumaczyc dzieciakom swoja wiedze niz najlepszy informatyk na tym swiecie. Jesli chodzi o szkoly srednie to mysle ze przecietny nauczyciel informatyki da sobie z tym lepiej rade niz najlepszy informatyk na swiecie. *Piszac informatyk mialem na mysli specjaliste od linuxa.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.