Taaa... w polsce bardzo wspierany jest rozwój nauki. Na takie politechnice Szczecińskiej - doktorant dążący do dyplomu zarabia 1050 zł netto. Jak się z tego utrzymać i to jeszcze przez jakieś 4 - 5 lat i w każdej chwili gdy zrezygnuje np z powodów właśnie finansowych to czeka go kara czyli zwrócenie uczelni tych pieniędzy.
Dla doktoranta np po 4 latach pracy jest to jak łatwo policzyc 4x12x1050zł = 50400 zł do oddania gdy nie chce już żyć poniżej poziomu średniej krajowej i podejmie prace gdzie indziej.
W polskich uczelniach to tylko profesorskie dziady trzymające się kurczowo swoich stołków.
to jest rozwój intelektualny kraju czy jak?
Moja babcia po robotach przymusowych w Niemczech schorowana z nabytą cukrzycą, ledwo wiązała koniec z końcem uprawiając swój kawałek ziemi z dziećmi na rękach oddawała dostawy przymusowe dla komunistów po wojnie. Siłą wciągnięci do kołchozu całą młodość klepali niesamowitą biedę. Dziadek, przez wybuch wojny skończył tylko 2 klasy podstawówki. Notorycznie był obijany przez SB-ków. Wiejec mi się nie chce pisać.
O czym my mówimy. Jak można takich ludzi porównywać do Szwedów czy Francuzów? Przecież oni w tym czasie popijali kakao i oglądali telewizję.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.