Każda normalna firma w ich sytuacji dostałaby mordercze kary i zadłużyłaby się na wielokrotną wartość spółki.
Jeśli ZAiKS nie zostanie zatopiony, podeptany, rozwalcowany i rozsypany na cztery wiatry, to nie żyjemy w państwie prawa.
Oj... jeśli tak to postawić, to naprawdę ich nie zatopią :/
Niestety nie jest to wszystko takie proste i dziwi mnie, że, jak dotąd, żadna gazeta tego nie opisała w sposób rzetelny. Problem leży w tym, że UE wymaga od nas, by działalność artystyczna była oVATowana. Polskie prawo tego jednak nie przewiduje. Artysta dostaje dziś "umowę o dzieło" i ma 50% kosztów uzyskania. Na zachodzie musi wystawić fakturę VAT, ale przez to może sobie też VAT odliczać przy zakupach wszelkich dóbr potrzebnych mu do pracy. Niestety Unia upomniała się czy przepisy w Polsce są dostosowane do jej wymogów. Ministerstwo bez chwili wahania odpowiedziało, że tak... a niestety mija się to z prawdą. Żeby wyjść z twarzą Ministerstwo uderza w ZAiKS. Wszystko wynika z innej konstrukcji. Na zachodzie artystów się dotuje, w Polsce daje ulgi podatkowe. Niestety nasze rozwiązanie jest niezgodne z wymogami UE. Co śmieszniejsze, dziś wielu artystów VAT płaci, niestety nie wynika z tego, że mogą go sobie odliczać. Cała sprawa z ZAiKSem jest dość nadmuchana, ze względu na wiele nieprzychylnych środowisk (cóż, wydaje się to naturalne, gdyż to właśnie media chętnie przestały by płacić ZAiKSowi).
