Napisałem: w "przyjaznej" postaci. Linka takiego jak ablabal żaden program ci nie zamieni na normalny. Zamieni jedynie tasiemcowe linki podane w "surowej" postaci. Oczywiście, dla trochę bardziej zaawansowanych użytkowników jest to lepsze i dlatego często przy zamawianiu newslettera masz do wyboru wersję tekstową lub HTML. Jednak dla początkujących użytkowników jedyną korzyścią z nieużywania HTML-a w mailach jest zniechęcenie ich do nich. Zresztą m.in. przez takich, jak Wy chcących zachować e-maile w "pierwotnej" e-maile jako forma codziennej, nieformalnej komunikacji praktycznie już umarły. A gdyby pozwolono na ich unowocześnienie, to zamiast przechodzić na coraz nowsze wymysły można byłoby używać tego, co dobre i sprawdzone. Podobnie stało się np. z Usenetem. Sieć WWW też przecież by umarła, gdyby strony nadal wyglądały tak, jak 15 lat temu - ale ta na szczęście jako chyba jedyna "natywna" usługa Internetu się nie dała.
Ten raport to śmiech na sali. Nie ma tam nic poza oczywistą oczywistością, że css w mailingach jest be. Jak już ktoś wspomniał - reklamowa papka. Ciąłem już dużo mailingów i mam doświadczenie w tej kwestii. Generalnie najlepsza metoda to zrobienie sobie slicesów w photoshopie i zapisanie do html i potem obrabianie tego. CSS oczywiście należy używać, ale nie wolno deklarować styli dla klas i id. Większość webmailingowych programów je wytnie. Style należy definiować w sekcji style i dublować jako inline. Dublować je musimy, ponieważ niektóre systemy webmailowe wycinają te pierwsze, a inne te drugie. Cały świat mailingów zmienił się wraz z wyjściem outlooka 2007. Microsoft zadecydował, że outlook do renderowania htmla w mailach będzie nie będzie używał silnika IE7, tylko worda! :D Każdy mailing praktycznie się rozsypywał w mniejszym lub większym stopniu, no i jak już ktoś wspomniał możemy zapomnieć o animowanych gifach. Bardzo dobrą techniką było stosowanie map obrazków, ale z tego co pamiętam poczta wp przestała je obsługiwać jakiś czas temu. W końcu dojdzie do sytuacji, gdzie mailing będzie po prostu podlinkowanym jpgiem (gdzie już dziś często tak właśnie jest) i nie będzie problemu :) Na szczęście już od jakiegoś czasu nie składam mailingów, ufff :)
Ale po co komu klikalne linki w emilach ?
Jeśli link jest nieklikalny wystarczy sobie go zaznaczyć i kliknąć środkowym przyciskiem a zaznaczony tekst potraktowany zostanie jak adres i uruchomiony w przeglądarce.
Strasznie dużo z tym roboty aż 2 kliknięcia zamiast jednego (najpierw lewy aby zaznaczyć a potem środkowy aby otworzyć), biorąc pod uwagę jak często trafiają się linki w listach i że jak już się pojawią to większość jednak jest rozpoznawana automatycznie, na pewno ręce wam od tego dodatkowego klikniecia raz na miesiąc poodpadają.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.