Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~cyborg

    A ja jestem adminem LAN/WAN po studiach inż. i widzę ,że to jest za mało.Trza sie wziąć solidnie za programowanie to i coś z tego będzie. Z drugiej strony nie rozumiem tylu ogłoszeń dla informatyków gdzie pracodawca wymaga od jednej osoby wiedzy doskonałej z zakresu sieci, znajomość kilku języków prog i do tego dobra znajomość baz danych(ot taki oracle np)Nie każdy jest urodzonym Einsteinem i jest w stanie swobodnie poruszać się we wszystkich dziedzinach no ale sporo pracodawców jakby tego nie rozumie albo po prostu myślą, że informatyk będzie dla nich wyciągał maxymalne zyski poprzez wdrażanie nowych zoptymalizowanych systemów.Wiemy ,że informatyka algorytmów to najtrudniejsza dziedzina z zakresu technologii i osoba, która rozwiązuje nowe złożone problemy to człowiek, który myśli praktycznie na poziomie
    bitowym.Takich ludzi jest naprawdę mało

    20-06-2008, 00:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~gvs

    W naszym ciemnogrodzie gdzie 95% niezdecydowanych studentów idzie na studia humanistyczne nie ma się co dziwić. Dobrym informatykom pozostaje nic innego jak zdzierać od nich kasę.

    20-06-2008, 08:56

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~amazi.eu
    [w odpowiedzi dla: ~Asterix]

    @Asterix: Co do motywacji pracy w firmie zgadzam się z Tobą w 100%.
    Niestety mało ludzi, w tym informatyków, myśli dziś o pracy jako o drodze rozwoju osobistego. Liczy się tylko fakt ukończenia renomowanej politechniki i za to już młodzi chcą dostawać "wynagrodzenie".
    Asterix, podoba mi się Twoje podejście do życia. Z kimś takim mógłbym otwierać firmę. (Mam trochę środków. Jeżeli się piszesz to daj znać.)

    20-06-2008, 14:02

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yeti

    Tak sobie czytam te komentarze i nasuwa mi się kilka refleksji.

    Ktośtam narzekał, że nie chcą przyjmować do pracy ludzi świeżo po uczelni.
    Z mojego punktu widzenia, to prawda jest taka, że papier ukończenia tego czy owego nic nie znaczy, a w szczególności nie znaczy, że ktoś cokolwiek potrafi. Informatyka po częsci (wg mnie przeważającej) jest sztuką i nie można się jej nauczyć teoretycznie. Tak jak nie można się teoretycznie nauczyć malowania obrazów, czy tworzenia muzyki. Teoria jest ważna, ale poza nią ważne jest również to coś, co predysponuje do tej działalności, a co nie każdy ma. W informatyce praktyka jest równie ważna jak wiedza teoretyczna i ktoś, kto ogranicza się do nauki teorii, w praktycznym działaniu jest mało przydatny. Wszystkiego dopiero musi się nauczyć. Z drugiej strony mam znajomego programistę stron WWW, który skończył zawodówkę jako chłodnik, ale nikt go o papiery nie pyta, bo w CV załącza wykaz stron ktore projektował i to mówi samo za siebie. Wiadomo co potrafi i dlaczego się ceni tak jak się ceni. I wiadomo, że nie zawali i fuchy nie odwali. On wszystkiego nauczył się sam, bo go to pasjonowało.

    Druga dotyczy narzekań, że na informatyce liczy się matematyka a nie umiejętności informatyczne. Obecnie informatyka jest tak pojemnym określeniem, że za informatyka uważa się zarówno kogoś, kto w dużej firmie uzupełnia papier w drukarkach, jak i kogoś, kto w życiu nie siedział przy komputerze, ale za to zajmuje się projektowaniem nowych algorytmów (znam takiego osobiście). Ludzie zapominają, że inforamtyka to jest dział matematyki stosowanej i wydaje im się, że jak ktoś potrafi zacisnąć końcówki na kablu sieciowym i zainstalować oraz skonfigurować Windows, to jest informatykiem. A później na rozmowie wstępnej wygląda to tak:
    Jakie języki Pan zna?
    x, y, z, i trochę u,i v.
    To proszę mi w języku x zapisać taką konstrukcję...
    ... cisza i po dłuższej chwili zero odzewu.
    I nie chodz tu o impementację jakiegoś złożonego algorytmu, ale o znajomośc konstrukcji języka.
    W znajomej firmie, żeby nie tracić czasu na tego typu rozmowy przygotowano test, który jest dawany do zrobienia starającym się o pracę. Pytania są zupełnie podstawowe, a mimo tego mało kto jest w stanie go wypełnić mimo ukończenia uczelni i deklarowanej wiedzy. I każdy, kto potrafi zakodować coś nietrywialnego, a przy tym ma pojęcie o teorii (automatyka i metody numeryczne) i o sprzęcie (zajmują się automatyką przemysłową) przyjmują natychmiast z pocałowaniem ręki, bo takich ludzi prawie nie ma.

    Trzecia dotyczy zarobków poza metropoliami. Nieprawdą jest, że zarobki na poziomie kilku kzł są możliwe tylko w dużych miastach. Mam znajomego, który pracuje w firmie mieszczącej się w takiej pipidówie, że nie w każdym GPSie jest do znalezienia ;-). Ma ok. 30 lat i nie narzeka na zarobki. Robi to co chce, ma wolną rękę w kupowaniu takich ,,zabawek'' jakie uzna za stosowne, byleby przy okazji pisał oprogramowanie do urządzeń, które buduje jego pracodawca (skanery 3D). Tyle, że on na uczelni nie tylko się uczył, ale i w ramach hobby i własnego rozwoju robił różne rzeczy, a na uczelnię poszedł dlatego, że chciał poszerzyć swoje umiejętności i zdobyć jakąś podbudowę teoretyczną. Zresztą podobna sytuacja jest w mojej firmie. Mój szef chętnie zatrudniłby przynajmniej kilka osób, które nie tylko potrafią zakodować coś w jakimś jednym języku, jeżeli ktoś im poda na tacy gotowy algorytm, ale którzy przynajmniej proste rzeczy potrafią sami zrobić od początku do końca. Brak chętnych. Mimo niemałych pieniędzy. :-( Choć nie do końca to jest tak. Chętni są, tylko jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że same chęci nie wystarczą jak trzeba się wykazać jakąś wiedzą i umiejętnościami.

    Przyszło mi na myśl takie porównanie:
    Szef Generals Motors zarabia rocznie x mln $. To ja pójdę na marketing i zarządzanie. Nie musze zarabiać od razu tyle co on, na początek wystarczy mi 10% tego. Każdy od razu w tym rozumowaniu widzi wyraźną przesadę i brak trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. A podobnie jest i w przypadku informatyki. Ilu z tych, ktorzy narzekają na niskie płace jest prawdziwymi informatykami? Ilu potrafi od zera wymyśleć własny język i napisać do niego kompilator, czy opracować nowy system operacyjny dla jakiegoś procesora? Ilu na podstawie karty katalogowej jakiegoś układu elektronicznego potrafi napisać dla niego driver do chociażby jednego systemu operacyjnego? Już nie mówię o zaprojektowaniu karty do PC z takim układem. Jeżeli ktoś potrafi coś, co jest potrzebne na rynku, to bez problemu znajdzie dobrze płatną pracę. Ale żeby do tego dojść, to trzeba coś dać od siebie. Uczyć się cały czas, a nie tylko w trakcie studiów i to tylko przed sesją.

    21-06-2008, 21:31

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Asterix

    @Amazi
    dziekuje, juz jestem wlascicielem dosc preznej firmy programistycznej

    @yeti
    niestety przyklad z General Motors jest znamienity z paru powodow :
    - w swojej karierze mialem paru delikwentow, ktorzy dokladnie tak twierdzili - "w Wawie slyszalem, ze zarabiaja po 30tysiecy, to ja musze po studiach dostac 3jke"
    - problem braku prawdziwych, powaznych pracownikow IT dotyczy calej europy, znam firmy, gdzie po 3 latach pracy programista uznal w jednej z zachodnich, duzych firm, ze znudzilo mu sie to i teraz chce pracowac w VOIP
    - sam przestalem zatrudniac tych, ktorzy w CV pisali, ze w ciagu ostatnich 5 lat pracowali w 7 firmach...

    Tych nazywa sie JobJumper'ami, my nazywamy to 'Pszczolki' (z kwiatka na kwiatek a i tak jedynie pracownik...)

    pozdrawiam

    23-06-2008, 00:35

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~student
    [w odpowiedzi dla: ~dha]

    Prywatna uczelnia WSTI w Katowicach ma lepszych wykładowców niż AGH (wydz.Informatyka)

    24-06-2008, 10:02

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~technik
    [w odpowiedzi dla: ~amazi.eu]

    To może trochę konkretów.
    Proszę,napiszcie gdzie (miasto/region) i w jak dużej firmie pracujecie , czym się zajmujecie , ile godzin pracujecie i ile wynosi wasze wynagrodzenie (brutto/netto).

    24-06-2008, 10:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~ThL

    witam,
    jestem adminem w jednej z Warszawskich firm na reke dostaje okolo 3ki i uwazam ze nie jest to duzo patrzac na to jaka musze posiadac wiedze z zakresu sieci i sieciowych OS. Moze sie wydawac ze taki admin robi tylko to co powinien ale okazuje sie ze musi napisac jeszcze system intranetowy musi znac sie na programach ksiegowych musi doskonale znac sie na sprzecie i potrafic zbudowac z niczego nowy komputer, musi miec glowe tez do planowania rozwoju informatycznego firmy, musi ciagle sledzic to co dzieje sie na rynku informatycznym, musi doskonale potrafic mowic jezykiem nieinformatycznym o informatyce aby przez telefon przykladowej pani Basi powiedziec co ma zrobic jak platnik nie chce wysylac danych itp.
    Bardzo czesto biore dodatkowe zlecenia na budowe lub rozbudowe sieci firmowych, na zdalna administracje lub uruchomienie kolejnych serwerow na czasem bardzo "wymyslonych" systemach. Moze mi i kasy nie brakuje ale juz zaczynam myslec po 2 latach pracy w tej firmie o zmianie jej na inna a dlaczego? nie dlatego ze mi sie nudzi bo ciagle wprowadzam nowe udogodnienia w firmie i uwielbiam to. dlatego ze jesli ide do szefa o zwiekszenie zarobkow to slysze ze nie moze mi wiecej dac (inni pracownicy dostaja kolosalne premie) to zaczyna mi sie odechciewac tam pracowac. Pracuje jako informatyk glownie jako sieciowiec juz ladnych kilka lat czasami na zlecenie czasami bez umowy raptem raz na stala umowe o prace i wiedze posiadam juz dosc szeroka mimo to zaczalem sobie rok temu studia ale chyba tylko po to aby nabraz tzw "obycia" a nie wiedzy.
    Wielu informatykow zostawaloby w firmach jesli widzieli by ze za ich naprawde duze zaangazowanie maja dobre zarobki i nie traktuje sie ich jako zlo konieczne. Mialem juz kilka propozycji od firm na zmiane pracy ale nie szukam firmy podobnej do mojej ale takiej w ktorej bede mogl "rozwinac skrzydla" i w ktorej bede mogl zostac na bardzo dlugo. Latka leca czas zalozyc rodzine i miec stabilna dobrze platna prace.

    25-06-2008, 12:30

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Tomy M.

    Śmieciarz zarabia na rekę ok 2000 zł. Do tego dorobi sobie ok 1000 zł np. na wygrzebywaniu złomu ze śmieci oraz na "przysługach" (wywiezie przy okazji trochę gruzu z budowy itp.)
    Gdy wiedzę informatyka który zarabia 3000 zł to śmiech mnie ogarnia... toż to są zarobki śmieciarza!
    3000 zł mądra głowa zarabia LEGALNIE w 3-4 dni, pracując na własny rachunek. Praca na etacie jest dobra dla cieniasów.

    26-06-2008, 23:19

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Langi
    [w odpowiedzi dla: ~Edziu Imperator]

    Czesc, koncze liceum i powiedzcie mi czy na WSTI w Katowichach jest fajnie? może ktoś tam chodził albo wie od znajomych proszę o kontakt.Chętnie z kimś porozmawiam np na gg-3333459 Jakby ktoś chciał mi coś napsac to prosze was bardzo o to.DZIĘKUJE I POZDRAWIAM!

    24-09-2008, 06:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~MAŚLAK 71
    [w odpowiedzi dla: ~Edziu Imperator]

    Totalne bzdury. Ja jako śmieciarz mając dodatkowo 10% premii, dwie dniówki z nadgodzin i ponad 30 godzin nocnych dostałem 1480 netto.
    Jeśli chodzi o tzw przysługi, to w moim mieście jest niemożliwe. Każdy samochód ma GPS i jest człowieczek, który śledzi co się robi.
    O grzebaniu też nie ma mowy, gdyż brakuje na to czasu. Stałe załogi maja płacony akord ( ja na szczęście jeżdżę na podmianki ), więc kiedy mają to niby robić? Dla przypomnienia akord w tym przypadku, to pensja zasadnicza + kwota za opróżnione pojemniki razy stawka. Dla pojemnika 110 l. , który jest bez kółek i trzeba go wynieść nieraz 50m są, to 4 GROSZE.
    I gdzie te kokosy?
    Pracę zaczyna się często o 2.30 i jeździ się dopóki dopóty nie jest skończony rejon wyznaczony na dany dzień dla konkretnego pojazdu ( rejony są stałe ). Dochodzą tęż dodatkowe zamówienia. Dziennie jest to od 8 do 12 godzin ciężkiej harówy.
    Chciałbym tyle zarabiać. Może w jakimś dużym mieści tyle śmieciarze zarabiają, ale w miastach średniej wielkości raczej nie.
    W moim zakładzie średnia też jest ponad 2000, ale jak się liczy średnią każdy wie.
    Możesz mi odpisać, że trzeba było się uczyć. Jestem nauczycielem i skończyłem filozofię w Toruniu, a mimo to zapier... jak wół, bo sytuacja życiowa mnie do tego zmusiła.
    Kolego Tomy M. nie pisz bzdur skoro nie znasz realiów tej pracy.
    I trochę szacunku dla ludzi pracujących przy śmieciach za te marna grosze. To nie czasy PRL - u gdzie do takich zakładów zsyłano najgorsze męty. Teraz w dużej większości są to wartościowi ludzie, którzy nie znaleźli sobie miejsca w innych sektorach, bo w ich miejscowościach takowych miejsc nie ma, a nie każdy może wyjechać z kraju.

    19-08-2009, 17:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~mgr
    [w odpowiedzi dla: ~Edziu Imperator]

    ja pracuje jako śmieciarz zarabiam na reke 2500 zl na boku najmniej 1500 zlom,butelki,puszki,aluminium,przysługi nie mamy gps haha a z wykształcenia jestem informatykiem.Praca od 8 do 14 dziennie max 150 pojemników nie zamieniłbym sie na siedzenia pod bokiem szefa pozdrawiam z dolnego śląska

    21-05-2010, 16:59

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy