Zamiast narzekać, trzeba się zastanowić nad sposobem na zakończenie działania takich organizacji. Nie możemy pozwolić, by jakieś śmiechu warte 'Stowarzyszenie' konstruowało sobie maszynkę do pieniędzy w konflikcie z podstawowymi żądaniami ogólnie pojętego społeczeństwa(np. właśnie puszczanie muzyki bez kas fiskalnych ;)
Rozumiem, że jeśli komuś się rząd nie podoba, to głosuje na opozycję. Jeśli nie chcesz jeść ketchupu jakiejś firmy - kupujesz jakiś inny.
Z Zaiksem tak łatwo chyba nie jest :/
@Jony, ~Pomysłodawca
Odśpiewując angielskie 100lat ("Happy Bithsday") na lekcjach angielskiego, powinniśmy zrobić składkę i zapłacić ZIKSOWI, żeby przekazał kasę Brytyjskiemu odpowiednikowi pieniądze. Prawa autorskie do tego tytułu ciągle obowiązuję. Podobnie jak do niemieckiego "Stiele Naht" (Cicha Noc)
Samym uzywaniem słowa: Zaiks!! wszyscy z was złamali tu prawo. Za niedługo zostaną wam przysłane rachunki do zapłacenia, a jak nie zapłacicie, to:
policjo-milicja z łomikami zapuka do was po 6.00 rano.
Czy wiecie, że pierdnięcie to zarejestrowany dźwięk na którym Zaiks trzyma swoje łapy!
No!!!... to nie pierdzieć mi tu tylko!!!
Pewnie chcą tantiem za "Horst Wessel Lied" - w połączeniu z proweniencją IFPI wszystko wraca do macierzy :>>>
Gruby osikowy pal w żyć ZAiKSOWi i rozgonić na 4 wiatry to towarzystwo. W końcu to OZZy są dla wykonawców i odbiorców muzyki, a nie odwrotnie. Praktyka pokazuje jednak co innego i ta paramafijna organizacja, przy której gangi typu Pruszków czy Wołomin to siusiumajtki, w swoim wyłacznym interesie zniewoliła odbiorców (chore ceny muzyki, ściganie studentów czy gimnazjalistów -terrorystów od P2P) czy samych wykonawców - nie każdy ma tyle samozaparcia co Brathanki czy Trent Reznor, by pokazać tym pasożytom, gdzie ich miejsce.
placic, placic.. placic za plyte. potem placic ponownie za sluchanie piosenek z tej plyty w radio i w tv i u fryzjera i w markecie w planach jest wnoszenie oplat za ponowne odtwarzanie zakupionej i przesluchanej plyty bo nie placi sie przeciez za nosnik tylko za 'wlasnosc intelektualna'. zawsze zostaniew procencik dla prezesa zaiksu ;]
Z prawnego punktu widzenia odtwarzanie np. dowolnych utworów na stacji benzynowej jest bardzo proste do obejścia. Przepis (darmowy :-)
- należy zamieścić tabliczkę o treści :
"Zabrania się słuchania czegokolwiek na naszej stacji benzynowej, słuchanie może naruszać prawa autorskie i będzie karane z całą surowością Prawa Polskiego. W przypadku nieumiejętności wyłączenia słuchu należy użyć bezpłatnych jednorazowych stoperów do uszu"
Pod tabliczką zamieścić pudełko na stopery i włożyć tam z 5 kompletów.
Rozwiązanie to jest z prawnego punktu widzenia optymalne. Nikt nie będzie zwracał uwagi na durną tabliczkę, a nas to nie wiele obchodzi bo nie zajmujemy się egzekwowaniem litery prawa.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.