Brutalne gry na pewno nie uspokajają nadpobudliwej młodzieży, nie mniej jednak nie jest to jedyny powód takich zachowań. Inna sprawa to fakt, że zwalanie takich zjawisk na gry/filmy jest ucieczką od podstawowego problemu - braku dostatecznego kontaktu między dziećmi i rodzicami. To jest główna przyczyna różnych negatywnych zjawisk, nie tylko agresji, ale i alkoholizmu, narkomanii i innych patologii. Agresywne multimedia to tylko kropla w morzu czynników wpływających na zachowania młodego człowieka.
Sam jak miałem ~naście lat to grałem w strzelaniny, ale nie jestem agresywny, wręcz przeciwnie jestem nieraz aż za spokojny. I to nie z powodu grania czy nie, ale dlatego, że mam bardzo dobre relacje w domu.
Jak się ma słabe więzi z ludźmi, to bajka o tomie i jerrym, może być pobudką do przemocy (zwróćmy uwagę na różnicę między agresją a przemocą). jak dziecko ma poukładane w głowie, to wie, że gra to fikcja, film to fikcja, a życie jest realne. Miło ze strony harvardczyków, że przeprowadzili taki eksperyment.
Viking: Wcale nie na pewno. A może takie gry pozwalaja własnie rozładowac emocje? Czasem grywam i powiem wam nic tak nie odstresowuje po cięzkim dniu jak przywalić komuś na ekranie toporem albo je..ć z bazooki.

Najwięcej agresji wywołują u dzieci (i dorosłych też) gry najprostsze, w których nie można zachować aktualnego jej stanu i w przypadku błędu zaczynać trzeba od początku. OD tych to pamiętam dzieciaki dostawały furii. Natomiast gra w Doooma jakoś na nie źle nie działała - bo wiedziały że to nie jest nic prawdziwego i że w życiu się tak nie postępuje.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.