Dziwi mnie wynik załączonej ankiety. Zdecydowana większość głosów jest na "nie". Ja natomiast uważam, że te organizacje jako główny zainteresowany w tej sprawie powinny prowadzić akcje EDUKACYJNE o prawach autorskich. Zaznaczam jeszcze raz: akcje EDUKACYJNE, a nie marketingowe jak ta opisana w artykule.
Te organizacje są już z definicji niewiarygodne. Nie mam żadnego powodu żeby im wierzyć. To raczej reklama niż edukacja. Tymczasem Polacy są obyci z reklamą od prawie 20 lat.
Można też zauważyć, jak wiele kłamstw i zwykłego łamania polskich konstytucji jest w tych wszystkich akcjach.
Policja zawsze podkreśla, że zabezpieczono (u Pirata)tyle a tyle płyt z muzyką i filmami. Tymczasem posiadanie takich płyt nie jest w Polsce karalne - dlaczego to robią? Aby zastraszyć, co oznacza niedozwoloną przemoc psychiczną wobec obywatela. Wyobraźmy sobie młodego muzyka, który kupuje płyty, żeby nagrywać swoje utwory. Coraz więcej z nas ma fajne instrumenty i tak właśnie robi. Taki muzyk kupując surowe płyty płaci podatek na rzecz swojego konkurenta, a to wszystko w gospodarce rynkowej i konstytucyjnej zasadzie równości.
Ja też jestem za uświadamianiem ludzi na temat prawa autorskiego, ale nie przez nich.
Ochrona praw autorskich w dzisiejszej formie oznacza po prostu, że każdy z nas jest przestępcą, czy tego chce, czy nie, czy jest tego świadom, czy nie.
akcje edukacyjne tak!! ale marketing pod przykrywką edukacji powinien być zakazany, ponieważ jest szkodliwy!!
To tak jakby dealer samochodów prowadził kampanię edukacyjną dotyczącą korzystania z pojazdów... zapewne okazałoby się, że kupowanie używanego pojazdu to zło!! tylko nowy i tylko marki XYZ i tylko w tym i tym salonie!!!!!! reklama rozumiem... ale czy to jest edukacja??
Szkoła powinna być wolna od takiej pseudo-edukacji... bo powoduje błędne wyobrażanie o świecie u młodego obywatela.. który w pewnym momencie odkrywa, że przekazane mu "pewniki" prawdą nie są... podważa to zaufanie do szkoły jako instytucji.. ponieważ jeśli w kwestii prawa autorskiego naucza wybiórczo... i nie koniecznie zgodnie ze stanem faktycznym... to jak jest w innych dziedzinach???
@krajator - ale prawa autorskie to nie tylko zamordystyczne (C), ale też całą gama licencji celowo pomijanych przez te właśnie organizacje, które uważają, że twórca musi być chroniony, nawet jeżeli sobie tego nie życzy i właśnie dlatego organizacje od (C) nie powinny edukować, lub powinny edukować w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie pod przykrywką edukacji tworzyć sobie armię ciemnych dawców kasy.
Doedukuj się trochę kolego, to przestanie cię cokolwiek dziwić w sferze praw autorskich - nie tylko wynik ankiety ;)
Ile by się nie pieklić, i tak dalej będą robić swoje.. Cała ta banda pokazała ostatnio, że nie jest wiarygodnym źródłem informacji o rodzajach licencji i nie powinna prowadzić jakichkolwiek "akcji informacyjnych". Z drugiej strony niech ktoś mi powie, ile z tych dzieciaczków się grzecznie posłucha i po lekcjach kupi płytę zamiast ściągnąć ją z torrenta?
Przypomniała mi się jeszcze śmieszna historia. Ładnych parę lat wstecz, jeszcze w liceum, odbyło się spotkanie z przedstawicielem banku. Omawiał usługi banku (oczywiście jednego konkretnego), rozdawał ulotki. Na koniec spotkania spytał, czy ktoś ma jakieś pytania odnośnie tematu. Jeden z uczestników zadał takowe - "Ile szkoła dostała za umożliwienie przeprowadzenia takiego spotkania?". Może, gdyby na każdej takiej akcji jeden uświadomiony "zgasił" prowadzącego pytaniem o serwisy typu Jamendo podając przy okazji wszelkie szczegóły ich dotyczące, to osoby odpowiedzialne za treści wreszcie uwzględniłyby je w więcej niż jednym zdaniu.
Chociaż pewnie to nie leży w ich interesach..
Przecież patenty i prawa autorskie to teraz żyła złota. Teraz wszystko trzeba opatentować, obwarować prawami, zamknąć na cztery spusty a później wydzierać się "TO MOJE!!!" i ścigać każdego po kolei. Po prostu kolejna kura znosząca złote jaja. Wkrótce nucenie pod najnowszego hitu nosem będzie karalne, bo nucący przecież nie ma zgody od artysty.
Na początku myślałem że to fajny portal ale szybko zakończyłem przyjaźń z powodu drakońskich cen za pojedynczy utwór. Swego czasu chciałem kupić album zmiksowany (około 40 utworów, z których większość trwała około 2 minut i mniej) przez pewnego dj. Album ten został wyceniony na ponad 50 funtów. Śmiech na sali, bo w wydaniu cedekowym mógłbym wydać maksymalnie 20 funtów. Że jakość lepsza? Że bez DRM? Są tańsze alternatywy i równie dobre jak ten "eksluzywny" portal
najbardziej leganie na torentach albo w innej sieci p2p ;) to jest legalnosc a nie te wymysly .. fakt to troche na rozweselenie ale .. ogolnie to lekko mwiac przegiecie jakim prawem instytucje ktore czerpia kase i to niezla za te patenty muzyczne mowilo mi gdzie i skad mam pobierac muze tworzac jednoczesnie krypto reklame bo to jawne zlodziejstwo i dusigrostwo na max'a bo takich praktyk nie powinno byc ;/
Te pogadanki w szkołach o prawach autorskich przypominają metody akwizytorskie... typu zaprosimy Cię do restauracji na "obiad" czyli paluszki i wodę :) na prezentację produktu... odkurzacza, talerzy itp... może zaczną to nazywać akcjami edukacyjnymi..
Prawda jest taka, że tak długo jak najnowszy album muzyczny kosztuje w USA 8-14$, a Polsce 30-60zł tak długo walka z piractwem nie będzie się przynosiła efektów... aktualnie bardziej opłaca się zamówić płytkę na amazonie niż kupić w polskim sklepie.. nawet po doliczeniu kosztów wysyłki z USA i tak zaoszczędzimy od 20-50 % :P
taki sam problem jest z filmami... trudno odnaleźć datę premiery dvd... i sam produkt... który jest zawsze droższy niż w USA i UK... dlaczego gdzie indziej to może być proste?? wchodzę na amazona i mam wszystkie daty premier dvd na 3 miesiące do przodu... a nawet więcej.. robię pre-order i heja :) a w Polsce..
Hmmm,
wobec tego... TO KTO tu jest jest Piratem?!
MY? http://parti(...)ain_Page " rel="nofollow" target="_blank"> http://parti(...)ain_Page czy Oni?!
Proszę, pomyślcie sami... i dołączajcie do Nas!
Adam Barański - baranskia - Białystok


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |