zamowienia publiczne to do bani są.
co co mają napisać że chcą pakiet do pracy biurowej i już czy podać jakąś konkretną fukcję MSOFFICE której nie ma OOffice?? to też będzię naruszenie bo jednoznacznie wskazuje na produkt!!
a w ogóle prawo zamówień publicznych odbiera od rzecztywistości w materii informatyki moim zdaniem bo jak chce do firmy zamówić WINXP PRO to ja wiem czego chce i że akurat tego potrzebuję i że nasze aplikacje wewnętrzne np na VISCIE czy LINUKSIE nie pójdą.
P.S.
na swoim komputerze mam linuksa i openoffice i to co piszę nie wiąże się z nieznajomościa tylko z praktycznym podejściem
oprócz naciąganej specyfikacji problemem jest wygrywanie przetargów (może nie w przypadku IT, ale wielu innych branż) przez firmy robiące fuszerkę.
Szczególnie jak jest 100% kryterium ceny. A wystarczył by prosty zapis.... kiedy kryterium ceny wynosi 100% aby przetarg był ważny musi startować co najmniej 5 oferentów nie powiązanych kapitałowo, a wygrywa ten który poda DRUGĄ NAJNIŻSZĄ cenę :)
Ale ile razy mamy do czynienia z przetargami na systemy obsługujące specyficzne aplikacje? Nierzadko chodzi o soft, który pozwoli Pani Basi z biura napisać podanie, a mimo to wymaga sie MS Office plus windy.
Poza tym w odpowiedzi na Twoje pytanie - tak, lepiej podać konkretną funkcjonalnośc niż nazwę programu. Po pierwsze - możesz nie wiedzieć, że jakieś oprogramowanie tę funkcjonalność posiada. Poza tym dura lex sed lex

Bezsens przetargów publicznych to problem wtórny wynikający z istnienia państwowych instytucji. Im ich mniej tym mniej lewizny. PÓki co jest ich coraz więcej.
Już nawet urzędy zaczynają się między sobą spierać, np. UKE vs KRRIT ;-)
popieram ~fifi
Jeżeli firma w 100% działa na jakieś aplikacji i ma wszystko przygotowane pod tą aplikację to w specyfikacji pisze ze na nowych kompach tez chce taką aplikację. I dla mnie to jest oczywiste, bo poco utrudniać sobie pracę - nie mam nic przeciwko open office czy linuxom, ale jaki jest sens kupowania linuxów skoro wszystko działa pod winxp. Moim zdaniem należałoby zmienić PZP i bardziej przystosować je do wymogów informatyki
"Jeżeli firma"
ale tutaj powinno być:
"Jeżeli instytucja publiczna"
i od razu pojawia się szereg innych warunków

Widzisz - sek w tym, ze to nie jest firma, a instytucja publiczna. jak bedziesz mial swoja firme, to mozesz sobie zrobic przetarg, zeby windows byl nagrany na gumowych dyskach. tylko instytucja publiczna oglaszajac przetarg oglasza go m.in. po to, zeby nie faworyzowac konkretnej firmy (bo wtedy nie robi sie przetargu, a idzie sie do tej firmy i ustala warunki).
masz aplikacje i "wszystko" ktore dziala pod Windowsem. tylko skad ty wiesz, ze to "wszystko" nie moze dzialac lepiej, sprawniej i taniej pod innym systemem? a moze ja chce dolozyc do interesu i nawet jak nie dziala, to napisac oprogramowanie po mizszej cenie, ktore bedzie spelniac te kryteria?
a tak - taka instytucja zamawiac Windows XP Pro (chociaz z tego Pro niczego nie wykorzystuje, ale a noz sie przyda - nie moje pieniadze, to nie zaszkodzi kupic drozszego). Kupuje pakiet MS Office, chociaz nie wykorzytuje bo bardziej niz mozliwosci oferowane przez np. AbiWord.
a juz totalnie debilnym wnioskiem jest "skoro wszystko dziala pod winxp". wszystko? ja nie bylem nawet swiadom, ze na winxp mozna uruchomic wszystko. aplikacje pod linuxa, gry na xbox360 czy PS3. no bo jak wszystko to wszystko - nieprawdaz?
wlasnie taka ignorancja powoduje, ze pieniadze sa marnotrawione i przetargi i zamowienia wygladaja tak jak wygladaja.
bo pan urzednik tez przeciez wie wszystko najlepiej - zycze ci takiego nastawienia, kiedy bedziesz musial sie do niego zglosic i placic za cos za co wedle prawa placic nie powinienes, ale przeciez urzednik wie wszystko lepiej..
Zasada komputeryzacji jest jedna:
problem -> oprogramowanie użytkowe -> system operacyjny -> komputer
Każda inna kolejność to partyzantka, jeśli potrzebuję konkretne oprogramowanie użytkowe z jakiś względów, to niestety ono narzuca mi resztę. Dla przykładu potrzebuję Corel Draw, bo muszę edytować pliki CDR, i co mam napisać równoważne? Nie ma takiego. Co innego jeśli muszę pisać pisemko na komputerze, wtedy wystarczy mi dowolny edytor (np. OOo), dowolny system operacyjny, na który ten edytor jest zaimplementowany i reszta stosowna do wymagań OS, edytora i oprogramowania drukarki (pisemko czasem trzeba wydrukować).
Jestem wieloletnim użytkownikiem linuksa, ale to nie oznacza zdrowego rozsądku. Jak muszę, to używam też innych systemów operacyjnych, w tym MS Windows, Może nie z przyjemnością (MS) ale znam zasady i umiem się do nich stosować.
A wracając do tematu, to jeśli wiem dokładnie co potrzebuję, wiem jaki sprzęt i jakiej firmy najlepiej spełnia moje oczekiwania to czemu mam kupować sprzęt innej firmy? Dla uściślenia przykład: oprogramowanie użytkowe wymaga bazy danych Oracle, wiem dokładnie z list referencyjnych który system operacyjny i jaki konkretnie sprzęt zapewnią mi optymalne rozwiązanie. W tym momencie interesuje mnie kto mi to najtaniej sprzeda, a nie żadne inne, "równoważne" rozwiązania.
Ta ustawa powinna zostać nieco zmodyfikowana pod kątem sensu, obecnie jest zbyt dużo sztuczności i asekuracji w niektórych sformułowaniach ustawy.
Zawsze w instytucjach publicznych jest promowany M$. Dlaczego, bo większość wie jak go z grubsza obsługiwać, poza tym stanowi on niemal 100 % oprogramowania w nich, wiec nie ma się co dziwić, że nie chcą innych rozwiązań, które nie są w 100 % kompatybilne. Oczywiście Linux jest świetny, sam go używam, jednak OpenOfiice nie jest w 100% kompatybilny, ba nawet M$Office, ale o tym wie ktoś kto się zna. Oczywiście klony płatne wine umożliwiają zainstalowanie M$Office, ale po co się tak męczyć i poznawać coś nowego ! Co do komputerów to nie powiem dobre firmy wybrali. Ostatnio sam szukałem kompa bez monitora za ok 3000zł jedynie z systemem operacyjnym. Nie dla siebie musiałem, go polecić komuś. Wiec nie mogłem wybrać sprzętu niepewnego. Wybór też padł na Dell'a, jednak w woli uczciwości poleciłem jeden zestaw Optimusa, NTT, Adax. Reszta nawet nie spełniała wymogów, które były założone tj. mocny chipset na płycie głównej, dużo ramu min. 2 GB DDRII lub DDRIII najlepiej nim. 800MHZ i dysk twardy min. 250 GB. Męka i boleść bierze, gdyż oferty są tak skonstruowane, że bez kontaktu ze sprzedawcą, ani rusz. Bo co z tego, że mi napiszą chipset taki, a taki, producent nieznany: płyty głównej, nazwa płyty głównej często też, karty graficznej, napędu optycznego, dysku twardego i tak można tutaj wymieniać. I teraz dokonaj tutaj najbardziej optymalnego wyboru. Bez dzwonienia do każdej z firm i konkretnego wypytywania o każdy element. W sumie nie wiem nawet, czy ktoś chciałby ci to wszystko powiedzieć ! Trochę się znam i wiem jakiej jakości można się spodziewać po każdej z firm produkujących twarde dyski, napędy optyczne, płyty główne itd., dlatego te informacją są dla mnie istotne.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.