Komentarze archiwalne

do: Kubańczycy szturmują sklepy z telefonami komórkowymi

Komentarze archiwalne
  • ~Michał

    ja za swoją pierwszą komórkę (alcatela hc1000) w promocji (!) ERY płaciłem coś koło 800 złotych. Abonament oczywiście "błekitny" za 5 dych, minuta po 2,00 netto. Oczywiście zero w abonamencie. Na smsy trzeba było aktywować specjalny abonament za chyba 10 złotych, żeby móc je wysyłać...

    16-04-2008, 12:10

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Magik

    ale za to telewizor sąsiada był wtedy wystarczającym narzędziem do zestawienia telekonferencji :)

    16-04-2008, 09:18

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~nick

    @Punkers

    początki to było o ile pamiętam kwestia 7000zł netto (firmy brały kaloryfer w leasing wtedy....) i do tego płatność za rozmowy przychodzące, a zasięg taki, że zewnętrzna antena nie gwarantowała dostępu już kilka kilometrów od miasta.....

    16-04-2008, 08:07

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~n00ne
    [w odpowiedzi dla: ~punkers]

    i pomyśleć z takim rynsztunkiem można było wejść na pokład samolotu

    16-04-2008, 00:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~punkers

    Początki telefonii komórkowej w Polsce też nie były tanie. W promocji cegła Centercwela kosztowała coś koło 1000 zł...

    15-04-2008, 22:32

    Odpowiedz
    odpowiedz


Najnowsze Programy

Serwisy specjalne:
Wydarzenia: