Kiedy na serwisach z filmikami pojawiają się nagrania z egzekucji zakładników islamskich fundamentalistów jedynym odzewem są głosy typu "fuuuj, jak można takie coś oglądać". Kiedy człowiek z cywilizowanej części świata kręci film który jest w większym lub mniejszym stopniu produkcją dokumentalną nagle wszyscy zakazują mu upublicznienia efektów swojej pracy. Rozumiem, że nie chce wyemitować tego telewizja prywatna - nie zgadza się na to zarząd, nie chce wyemitować telewizja publiczna - zabrania państwo, operator strony odmawia świadczenia usługi hostingu - ma prawo, takie zapisy są w umowach. Nie rozumiem tylko czymu do cholery ciężkiej tzw. opinia publiczna potępia udostępnienie tej produkcji. Np. moje (szeroko rozumiane) uczucia religijne może urażać twórczość Dody czy innej Mandaryny, a jakoś nie rwę włosów z głowy pod siedzibą Polsatu czy TVP. Wolny internet coraz bardziej przestaje być wolny. Nie twierdzę, że przychylam się do poglądów tego gościa ale poprostu irytuje mnie, że żeby powiedzieć cokolwiek choć minimalnie "politycznie niepoprawnego" niedługo trzeba będzie schodzić do totalnego podziemia i bać się konsekwencji.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.