
Problemem jest wszechobecna komercja. Ludzie mają darmowe alternatywy, ale nie chcą lub nie potrafią z nich korzystać. Dzisiaj dobre nie jest to co jest oryginalne, nowe, przełomowe, ambitne i faktycznie dobre tylko to co TV powie, że jest dobre. Skąd ludzie mają wiedzieć, że można słuchać świetnych artystów legalnie, tanio lub za darmo, skoro pan spec od marketingu powie co teraz należy słuchać.
Drażni mnie to, że ludzie tak marudzą na drogie albumy, złego Windowsa, czy też z drugiej strony problem piractwa. Sami jesteście sobie winni. Współczesna technika, dostępne narzędzia i łatwe do zdobycia informacje pozwalają te wszystkie problemy rozwiązać... No ale co ja wam będę wmawiał skoro marketingowcy każą słuchać Dody i Mandaryny, a jedynym systemem jaki można dzisiaj mieć jest Win Vista.
>Jest jeszcze jedna sprawa: Jamendo to super przykład. Odkryłem tam trochę ciekawej muzyki, ale moim największym problemem, jest to, że nie wiem, czego szukać.
Ja szukam po gatunkach, które mnie interesują i zawsze znajde coś ciekawego.
Poza tym na głównej stronie masz odtwarzacz (w prawym górnym rogu), który przedstawia twórczość losowo wybranych artystów (jak tak znalazłem kilka fajnych kawałków).
Na stronie głównej znajdziesz również "Popularne albumy w tym tygodniu" i wybierasz to co słuchają inni najczęściej (w ten sposób tworzą się rankingi popularności).
Także problemem, nie jest to, że w jamendo nie wiesz czego szukać (chyba, ze masz niesprecyzowane gusta muzyczne). Problemem jest to, ze jamendo i licencja CC jest wciąż mało popularna wśród ludzi.
Jeżeli jamendo byłoby tak popularne jak np. nasza-klasa w Polsce to rynek momentalnie by się załamał (do czego wytwórnie nie chcą dopuścić).
Tak wiec, jeżeli ludzie chcą się przyczynić do zniszczenia wszelkich wytwórni muzycznych (i dzielić się swobodnie dobrem kultury) muszą zacząć popularyzować jamendo.
Ja osobiście prawie zawsze mam opis na gg reklamujący wolną muzykę. Paru moich znajomych jest zachwyconych alternatywną muzyką i z kolei oni reklamują ten serwis swoim znajomym. Trzeba zrobić wszystko, aby rozpędzić to koło zamachowe, a wtedy wytwórnie padną, bo licencja CC jest dla nich prawdziwym wrzodem na d***.
Wierz mi, że nie walczą o życie. Płyty CD nie są jedynym źródłem dochodu... Najwięcej zarabia się na Rights Management. Zastanów się, dlaczego płyty CD są tak koszmarnie drogie? Otóż gdyby były tańsze, mogłyby się stać alternatywą dla Radia i TV. W Radiu i TV leżą prawdziwe pieniądze, więc nie można im odbierać swoistego monopolu na kulturę.
Jest jeszcze jedna sprawa: Jamendo to super przykład. Odkryłem tam trochę ciekawej muzyki, ale moim największym problemem, jest to, że nie wiem, czego szukać. Ludzie najbardziej lubią słuchać i oglądać to, co znają. Zanim kupią, lubią wiedzieć, co dobre. Tymczasem jakim sposobem przeczesać, przesłuchać choć raz, to, co jest na Jamendo? To niemożliwe!!!
Dlatego komercja postępuje inaczej. Trzeba dać czas klientowi na poznanie utworu, trzeba mu go wtłoczyć w ucho. Jeśli usłyszy go 50 razy, za 51 zacznie go nucić. Jak zobaczy, że dany kawałek puszczają wszystkie stacje, stwierdzi, że widocznie kawałek jest dobry, zresztą raz na jakiś czas rzeczywiście jest dobry. Niemniej człowiekowi da się uformować upodobanie i sprawić, że spodoba mu się gniot. Wcale nie jest ładne to, co obiektywnie jest ładne. Popatrzcie na stylistykę samochodów, o których marzyliśmy 10 - 15 lat temu! Tylko nieliczne wciąż będą się nam podobać.
Monopol na kształtowanie naszego gustu mają właśnie wielkie koncerny. Mają monopol na danie utworom tej pierwszej szansy, bo w ich rękach jest Radio i TV.
Pracowałem kiedyś w hiszpańskiej firmie organizującej koncerty. Wierzcie mi - prawdziwi macherzy nie organizują żadnych koncertów, jeżeli z kalkulacji nie wynika, że koncert zwrócił się już przed koncertem. Pieniądze za bilety to tylko miły suplement.
Firmy muzyczne, czy szerzej producenckie, atakują tak ostro, bo one walczą o życie! Artyści mają już dziś do dyspozycji niezależne studia nagraniowe i/lub tanią elektronikę do nagrań. Internet z kulturą Web 2.0 dają ogromne pole do taniej i globalnej promocji i takiegoż kanału dystrybucji. Za parę lat muzycy będą podpisywać umowę z firmą komputerową, która zbuduje im stronę, poprowadzi profil na YT, MySpace czy co tam jeszcze. Usługi jakie świadczą Sony BMG, EMI itp. po prostu przestaną być potrzebne.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.