
Druga sprawa, że wypominamy Kaczynskiemu zacofanie. My obywatele kraju, w którym _podpis elektroniczny_ nawet jeszcze nie raczkuje, bo kilka kolejnych rządów nie wiedzą którzy znajomi, którego prezesa mieliby na tym zarobić. W kraju, gdzie informatyzacja administracji polega de facto na doposażeniu urzędów i instytucji o sprzęt nie zawsze adekwatny do wymagań aczkolwiek stwarzający "aurę", nikt jednak jeszcze nie ruszył sedna - niereformowalnego betonu wśród zarówno prostych pracowników jak i decydentów.
Zastanawia mnie jak społeczeństwo które conajwyżej _SREDNIO_ w większości jest w stanie założyć sobie konto pocztowe czy na jakimś portalu, mające conajwyżej podstawową wiedzę o zabezpieczeniu własnego komputera, wyborze przeglądarki i innych typowych dla komputera "biurkowgego" sprawach chce się wypowiadać na bardzo złożone sprawy techniczne i logistyczne "wyborów dodatkowo przez Internet".
Raczej paru chce się wypowiedzeć na temat ("bo Kaczyński"), a całośc dotyczy zaledwie chęci ruszenia dupska do lokalu wyborczego raz na parę lat.
Ja wolę mieć świadomość, że moje głosy liczą mniej/bardziej doskonali _LUDZIE_.

![]() | ![]() |
![]() | ![]() |