"Z tego powodu, zdaniem Zielonych, wymiana plików w celach prywatnych powinna zostać zalegalizowana, a wymiar sprawiedliwości powinien skoncentrować się na zwalczaniu w Sieci zorganizowanej przestępczości, a nie ściganiu głównie nastoletnich internautów wymieniających się muzyką i filmami."
Otóż to!!!!!!!!!!
Moje zdanie jest takie: Prawa autorskie powinny obowiązywać jedynie w przypadku komercyjnego zastosowania pliku/programu np. odtwarzanie mp3 w lokalu czy projektowanie części do maszyny produkowanej z mysla o sprzedazy. W przypadku uzytkownikow domowych nie powinno obowiazywac. Juz mowie jaka kozysc mieliby z tego producenci softu.
Przypuscmy poczatkujacy user chce zrobic cos... Zaawansowany podpowiada mu ze najlepszy do tego bedzie program A. User sciaga sobie to z p2p i jezeli program spelni jego wymagania i bedzie odpowiednio latwy w obsludze to bardzo mozliwe ze w przyszlosci gdy ten poczatkujacy bedzie mial wlasna firme/bedzie pracowal gdzies zakupi/przekona do kupna kierownictwo wlasnie program A... analogicznie z muzyka i jej odtwarzaniem...
Po za tym wiedza jest dobrem wspolnym !!

Proponuję rzucić pod sondowanie hasło np:
- Czy można zabijać ludzi, którzy nie podobają się?
Jeszcze krok dalej: niech całe społeczeństwo głosuje za czymkolwiek nad czym debatuje parlament.
mi bardzo podobał się pomysł wprowadzenia opłaty za pobieranie stałej miesięcznej doliczanej do ceny internetu... nawet jeśli by było to 20 zł to był by święty spokój 240 zł na rok gdzie obecnie na moich 6mbitach ściągam do xxx gb na miesiąc... już nie mówiąc nic o tym co się dzieje na akademikach politechniki mniej sławnej rzeszowskiej:D a nawet kiedy ta oplata wynosiła by 5 zł to i tak każda organizacja była by tak bogata że aż by się zamknęli w końcu
To już zakrawa na cenzurę. Jeśli coś takiego wejdzie w życie to jest mnóstwo sposobów na obejście cenzury i sprawną wymianę informacji. Władze muszą w końcu uznać internet za jedno z mediów wymiany informacji i komunikacji między ludźmi i potraktować je na równi ze zwykłą rozmową telefoniczną, czy listem lub paczką wysłaną tradycyjną pocztą. I jako takie nie nie powinno podlegać cenzurze w wolnym kraju.
ps. to już moja trzecia próba dodania tego komenta, ten system rzeczywiście coś nie teges
Oj waldek, za duży optymizm - z tą opłatą było by zapewne jak z podatkiem "pirackim" od nośników i nagrywarek - płaciłbyś jako "rekompensatę" za "straty" wytwórni etc. a tzw. "piractwo" nadal by było nielegalne... Bądźmy realistami, dopóki takie organizacje jak IFPI czy RIAA nie znikną (bo w końcu ludzie zrozumieją że to one ludzi okradają a nie ludzie je) dopóty ta walka będzie trwać.
> Jeszcze krok dalej: niech całe społeczeństwo głosuje za czymkolwiek nad czym debatuje parlament.
Ale tak to właśnie w teorii ma działać - parlament ma przedstawiać punkt widzenia społeczeństwa.
Gdyby całe społeczeństwo mogło stosunkowo tanio, szybko i sprawnie głosować na dowolny temat, nie było by potrzeby utrzymywania parlamentu :)
A prawo nigdy nie było prawdą objawioną, tylko powstawało stopniowo, żeby zaspokajać pojawiające się potrzeby.
Na dodatek prawo jest dostosowywane do panujących warunków - pozwala m.in. wymuszać pewne zachowania, np. nie kradnij.
Oczywiście to dostosowywanie musi być przeprowadzane z umiarem i dużą ostrożnością.
@pTad
Przecież istniejący system jest właśnie całkiem niezłym przybliżeniem idealnej demokracji, przynajmniej w teorii...
Obrady parlamentu są w większości jawne, głosowania też, jak mi się nie spodoba sposób głosowania mojego poprzedniego wyboru, to następnym zagłosuje na kogoś innego.
To dlaczego nie miałbym bezpośrednio wpływać na decyzje ?
Pomijając koszty i ograniczenia techniczne, pozostaje tylko jakiś sposób ograniczenia czasu głosowania, żeby debata nad zagadnieniem, czy wolno palić podczas kierowania pojazdem w terenie zabudowanym nie zajęła roku, bo 5 000 000 chcetnych bedzie chciało, żeby reszta wysłuchała ich zdania na ten temat :)
Powinni zalegalizować!!!!!, bo oddzieliło by to Rząd i polityków od prywatnych interesów i wpływów tych organizacji, bo nie ma się co oszukiwać ale te molochy i potentaci muzyczni wywierają wpływ (dla swoich korzyści) na polityków!!! i grube koperty pewno dostają co niektórzy politycy pod stołem, żeby tak a nie inaczej się zachowywali i krzyczeli przeciwko p2p - nikt już w Polsce i innych krajach nie robi nic za darmo, za darmo nawet w morde nie chcą dać!
Pytanie tylko kto najgłośniej krzyczy przeciw p2p i ile, i od kogo dostał w łape aby działać korzystnie dla interesu tych muzyczno-filmowych organizacji.
Smutna prawda, więc jestem za legalizacją p2p w celach prywatnych.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.