Istota Microsoftu jest poczucie wiecznego niezrozumienia, odrzucenia, zagubienia, depresji, melancholii. Torvalds ma na to sposób - „Rozpierdol to”. Jobs - „napierdol się”. Rosyjski cracker - „Pierdol to i walcz”. A Microsoft? Chyba najprędzej - „Płacz jak cipa, którą jesteś”. To ma być sposób na życie? Coraz bardziej pogrążać się w depresji, którą sami sobie wymyślają? Zamykać się w sobie, jednocześnie na pokaz demonstrując swój ból i alienację? Sorry, ale jak, do diabła, można naraz być odrzuconym przez społeczeństwo i stanowić jedną z największych korporacji? Mnie to jeży, bo doskonale widać, że wasza depresja przebiega planowo, według grafika, BSOD wybieracie ze sztywno ustalonej listy, a najbardziej boli was, gdy nikt nie zauważa waszego cierpienia. Gdy nikt nie nazywa was autsajderami, tylko prosto w oczy mówi: „rusz dupę i zrób coś ze sobą, bo przypominasz roztopione masło, które płacze, bo słońce za mocno świeci”.

Ech... Ekstrawagancja, M$ potrzebując usługi jakiejś firmy kupuje ją.
Mam wrażenie, że M$ dąży do wykupienia wszystkich firm z branży :/


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.