
To jest tak, że w sondzie w internecie przy pytaniu "czy używasz internetu" zawsze ktoś kliknie "nie" :D
A Streżyńska niech dalej działa i się nie poddaje... żeby cały rząd taki był to byśmy mieli w Polsce 10 Irlandii :P

Osobiście jestem bardzo zadowolony z działań UKE. Choćby rozdzielenie Neostrady od abonamentu telefonicznego. Jakby nie było oszczędzam dzięki temu ponad 350 zł rocznie - więc z działań UKE przeciętny klient TP S.A. może odnieść wymierną korzyść.
Jestem zwolennikiem podziału monopolisty i rozszerzenia konkurencji na rynku teleinformatycznym. TP S.A. to moloch na glinianych nogach, a nic tak nie przymusza takich przedsiębiorstw do działania jak zdrowa konkurencja depcząca po piętach.

1) Ciekawe czy można być bardzo zadowolonym nie osobiście.
2) Równie dobrze można powiedzieć, że spadły ceny usług w trakcie prezydentury G.W.Busha.
3) Wynik ankiety zależy od tego jak sformułowano pytanie. Przykład: "czy jesteś za podwyżkami wynagrodzeń dla pielęgniarek" vs "czy jesteś za podwyższeniem podatków, aby można było zwiększyć wynagrodzenie pielęgniarkom".
4) Oczywiście łącza DSL o przepływności mniejszej niż 144kbit/s nie zaliczają się do szerokopasmowym (ang. broadband) ;-)
Artykuł merytorycznie jest podsumowaniem niekompetencji dziennikarzy (nie zakładam, że Marcin wykazał tu się niekompetencją).

1) Można być zadowolonym nieosobiście, osobiście niezadowolonym, nieosobiście niezadowolonym oraz niezadowalająco zadowolonym zarówno osobiście jak i nieosobiście zadowalająco niezadowolonym.
Dziękuję za wskazanie błędu.
2) Można. Można też napisać, że jest to bezpośrednim skutkiem migracji słoni w Indiach wraz z oddziaływaniem magmy na potencję lemurów. Czy czytelnik w to uwierzy to już inna sprawa...
3) wniosek? Pytanie winno brzemieć "Jak oceniasz dwa lata pracy Anny Streżyńskiej w związku ze strajkiem pielęgniarek?"
Pozdrawiam :)

Tomku Chiliński - racz mi wyjaśnić o jakiej niekompetencji dziennikarzy mowa.
UKE przedstawił analizy. Dziennikarz stwierdza, jakie UKE przedstawił analizy. I tyle.
Ja osobiwcie uważam, że rzeczywistość społeczno-ekonomiczna jest tak wielofazowym i wieloelementowym zjawiskiem, że naprawdę trudno ją oceniać patrząc na tak praoste statystyki jakie przedstawiono. Bo spójrzmy prawdzie w oczy - obliczenie średniego spadku cen to statystyka tak prosta, że niemal nie statystyka :-)
Istotą tego typu newsów jest jednak przedstawienie stanowiska UKE. Nasi czytelnicy są inteligentni i sami je ocenią. Generalnie cechą DI jest to, że nie mamy naszych czytelników za idiotów i dlatego nie zawsze tłumaczymy jak krowie na rowie.

Marcinie, oto analiza dogłębna treści artykułu (przy okazji wychodzi ignorancja oprócz niekompetencji, albo niezrozumienie - stawiam na to drugie):
1) Do Twojego komentarza: można uważać nieosobiście? ;-)
2) Na rozgrzewkę:
"Prezes UKE na stronach Urzędu zamieściła obszernE analizę wykonania strategii regulacyjnej..."
3) "Wnioski wypływające z analizy zostały podzielone na trzy grupy: telefonia stacjonarna, telefonia ruchoma (komórkowa), internet i inne trendy rynkowe"
Co to za styl? Wiem o co chodzi, ale jak można nazywać to co wymieniono po dwukropku grupami?
4) "abonenci mają realnie większy wybór co do operatora" - wybór operatora. Po co te dodatkowe dwa słowa?
5) "wzrost liczby łączy szerokopasmowych (powyżej 144 kbs)". Łącza szerokopasmowe to z ang. broadband. Czy zatem dostęp DSL o przepływności lub szybkości 128kbit/s nie jest dostępem szerokopasmowym, pomijając idiotyczne definicje urzędników? ;-)
Nie musimy powielać idiotyzmów przez nich wymyślonych. Przy okazji jestem ciekawe czy Pani Streżyńska wie ile bitów mieści się
w 144kbit/s ;-) Generalnie użycie słowa "szerokopasmowe" jest wszędzie niepoprawne (broadband vs baseband nie wiąże sięz szybkością łącz).
6) "Równocześnie statystyczne łącze stało się łączem o większej przepustowości"
Co oznacza pojęcie "łącze i większej przepustowości"? Naprawdę nie wiem o co tu chodziło.
7) "było ponad 600 000 takich dostępów". Lepiej: 600 000 takich łącz. Tak wiem, że skądś kopiowane, ale dlaczego bezkrytycznie?
Jeszcze w paru miejscach mógłbym przyczepić się. Kwestii merytorycznych nie rozgrzebuję podobnie jak skuteczności działań UKE. Ludziom, którzy nie wiedzą co jest za kulisami podaje się nadmuchane urzędniczo super pozytywne informacje, a w rzeczywistości, gdyby nie UKE byłoby jeszcze lepiej.
Tak przy okazji: ciekawe czy UKE ma gdzieś zapisane w "regulaminie" swojego funkcjonowania kiedy automatycznie podlega likwidacji? Odpowiedź brzmi: nie, bo na celu ma stałe rozrastanie się, a przecież powstało po to, żeby dokonać deregulacji rynku. Czyżby nigdy nie miało się to skończyć (podobnie jak misje wszystkich powstających urzędów)? ;-)


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |