Szkoda tylko, że w tej informacji nie pojawiła się cena kwalifikowanego podpisu elektronicznego, bo taki jest wymagany w ustawie. A koszty są rzędu kilkuset złotych.
Jest to kolejny bubel - żeby złożyć elektronicznie bylejakie pismo do urzędu muszę mieć super uwierzytelniony podpis, ale żeby przelać z konta 100.000 zł wystarczy zdrapka albo telefon na który dostanę SMS'a z hasłem :)

@Gościnny
Cena, o której wspominasz wynika z małej ilości centrów wydających certyfikaty (ich lista jest zatwierdzana przez ministra gospodarki). Złożenie wniosku o wpisanie na taką listę kosztuje 10000 euro. Wydanie takiego certyfikatu z punktu technicznego jest bardzo proste, ale zaporowa cena i to, że min. gospodarki prowadzi "listę" powoduje, że buduje się kolejny kartel. Teraz już wiesz dlaczego takiego certyfikatu nie może wydać np GoDaddy, a jedynie firmy, które są na ministerialnej liście, co niesie za sobą brak konkurencji i wysokie ceny certyfikatów.
Cytat ze strony MG:
"Na podstawie Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 6 sierpnia 2002 r. w sprawie wysokości opłaty za rozpatrzenie wniosku o wpis do rejestru kwalifikowanych podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne, związane z podpisem elektronicznym (Dz.U. Nr 128, poz. 1098) pobiera się jednorazową opłatę w wysokości równowartości w złotych 10 000 euro. Kwota ta ustalona jest przy zastosowaniu kursu średniego walut obcych ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski w dniu składania wniosku."
Tutaj znajduje się "lista" (sugeruję zwrócić uwagę na ilość pozycji):
http://www.nccert.pl/ncc/rejestr/rejestr_w ysz_1.aspx
Pozdrawiam - Grzegorz Chwesewicz
O "krótkiej" liście centrów nie wspomniałem, żeby jeszcze bardziej nie pogrążać ustawodawcy.
Pytanie brzmi: po co mi podpis kwalifikowany do złożenia np. PIT, który nie jest dużo warty, skoro mojej firmie do złożenia dyspozycji bankowej na kwotę 1.000.000 zł potrzeba pendrive z kluczem i dwa hasła? ZUS potrafi wydawać gratis certyfikaty (choć tylko do połowy roku, bo przepisy się zmieniają i trzeba będzie kupić certyfikowany - przez tyle lat nie trzeba było, widocznie centra za mało zarabiają). Przecież to przerost formy nad treścią.
Oj panowie. czemu się dziwicie. Przecież tak właśnie wyglądają usprawnienia produkowane przez naszych urzędasów. Jeśli ktoś liczy na to, że komputeryzacja urzędów ułatwi życie obywatelom to się srogo zawiedzie. Komputery w urzędach to tylko kolejna okazja do produkcji nikomu niepotrzebnych papierów i marnowania czasu petentów.
Podam przykład. Głupie wyrobienie dowodu. Gdy wyrabiałem dowód w 99 to zajęło mi to max pięć minut - zaniosłem wypełniony formularz, zostawiłem w urzędzie i po sprawie. W tym roku wymieniałem dowód zajęło mi to 15 minut, bo pani musiała wklepać wszystko co podałem w formularzu na komputer i dać mi to co przepisała i wydrukowała do podpisu. W międzyczasie dzwoniła kilka razy do informatyka, bo drugi komputer jej się zawiesił i nie wiedziała bidula co zrobić.

![]() | ![]() |
|
| ![]() |