Ta psychiczna bariera jest chyba tylko u hurtowników i sprzedawców. Jeżeli nic mi nie nawali, to komputer kupiony 4 lata temu będę używać jeszcze przez co najmniej 2-3 lata, a oni znowu wymyśla jakąś barierę, zamiast zastanowić się nad efektywniejszym wykorzystaniem oprogramowania.
a jaszcze wczesniej to samo (word exel) mozna bylo uruchomic na amd 40 mhz dx2 i 4 mb ramu i dyskiem 40mb to taki zarcik, bo niestety ale p200 i 64 ramu to i na linuxie i firefoxie www niepoprzegladasz w miare komfortowo
ale ddr 512ramu i centrino 1,5ghz przecietnemu uzytkownikowi by wystarcylo, wiem bo lapka mam takiego, a wczesniej mialem pIV 1.6 i 512 sdramu i powiem ze spory dyskomfort byl przy przegladaniu netu.
bo imho przegladarka jest wyznacznikiem tego minimum
z drugiej strony to nie programy tylko my przyzwyczajamy sie do coraz wiekszych mocy, kiedys strona na modemie (nowoczesnym) ladowala mi sie z 56 kb/s i bylo fajnie a teraz takie lacze to dramat. tak samo jest z predkoscia kompa
Jednak warto przyznać że teraz za 2000zł kupisz laptopa... a za czasów pentium 200 kosztował on z 5x tyle... i był droższy co najmniej 3x od stacjonarki... Z oprogramowaniem przyznaję rację, że kiedyś bardziej dbano o jego optymalizację... teraz nie przykłada się już do tego tak dużej wagi, bo pamięć jest tania i procesory też... więc producenci oprogramowania zamiast wydawać krocie na optymalizację wolą zasugerować nowszy sprzęt... i tak się ten świat kręci :) może niestety, ale warto przyznać, że komputery, internet to pojęcia dzisiaj niemal tak powszechne jak telewizor, książka, a tak nie do końca było za czasów P200... bo wtedy internet to było magiczne 0202122 :)
Też nie rozumiem popularności laptopów. Mała klawiatura. Siedzi się niewygodnie bo łeb trzeba trzymać w dół, a zwykle też łapy za wysoko, bo nie leży na blacie, na którym się kładzie klawiaturę. Kiepski ekran. Pogorszona wydajność. Ograniczone możliwości rozbudowy. Dla mnie ma sens jako drugi komputer, jeśli rzeczywiście potrzeba przenośności.
Ja też nie. Znam kilku ludzi, którzy mają używane tylko w domu. Troszkę mija się to z celem, bo po co przenośny komputer jeśli leży na biurku? Nie neguję, że niektórzy potrzebują komputerów przenośnych, jednak laptopy nie nadają się do żadnych skomplikowanych czynności. Jeśli ktoś używa rzeczy wymagające wysokiej mocy obliczeniowej to po prostu siada do kompa stacjonarnego. Ma większą moc, szybszy internet (kabel), większy monitor, klawiaturę itp.
ps. nie da się zmienić tego systemu komentarzy (błąd obrazka)?
Jest sposób na uniknięcie niepotrzebnych kosztów i nabijania statystyk zakupów nowego sprzętu.
Główny domowy komputer można z powodzeniem współdzielić. WinXP i Linux pozwalają na równoczesną pracę wielu userów i wtedy nawet starego kilkuletniego laptopa można używać jako zdalny terminal do dużego kompa (RemoteDesktop albo VNC). Ma się wtedy dostęp do pełnej mocy i zasobów głównego kompa i pozwala to na całkiem efektywną pracę. Ja tak pracuję już od kilku lat i naprawdę polecam takie rozwiązanie

![]() | ![]() |
![]() | ![]() |