Boże święty! Aplikacja kosztująca ponad 500$ to już przesada. Zrozumiałbym, gdyby koszt produkcji takiej aplikacji był wysoki, ale nie rozumiem polityki markjetingowej niektórych film. Z photoshopem niech się wypchają, i tak uważam, że gimp jest lepszy (poza tym działa na KUBUNTU, nie to co ten śmieć...)

ooo... widzę że popierający złodziejstwo coraz bardziej rozszerzają swój "kodeks etyczny" :)
Złodziejstwo jest już usprawiedliwione jeśli za pomocą ukradzionego softu ... nie zarabia się więcej niż wynosi opłata licencyjna za ukradziony program!
Powinieneś to koleś opatentować ;-)

Rany co za niereformowalny upór...
Kradniesz komuś samochód: ma od razu materialną stratę.
"Kradniesz oprogramowanie": kopiujesz je, i dostawca ma co najwyżej "utracony zysk". Czyli niby stracił to co by zarobił jakbyś kupił. I właśnie ten "potencjalny zysk" niby jest miarą strat twórców oprogramowania czy też muzyki.
Tylko wlaśnie potencjalność tego zysku jest śmieszna. Bo tylko właściciel koncernu w głupim oświadczeniu i ludzie z wyłączonym myśleniem moga stwierdzić:
Gdyby Jaś Kowalski używający Photoshopa do zmniejszania zdjęc które sobie wrzuca na WWW nie ukradl Photoshopa z całą pewnością kupilby go płacac 3000zł.
Tak samo jest z AutoCADem z artykułu.
Jeśli używa go firma, która za projekt kasuje więcej niż AutoCAD jest wart, to można mówić o kradzieży, i o tym że gdyby nie piracki AutoCAD kupiliby orginał.
Ale student używający AutoCAD w celach edukacyjnych? Właściwie chyba tylko dlatego że nie chciał sobie załatwić legalnego za darmo, co z punktu widzenia producenta nic nie zmienia. Tak samo zwykły użytkownik korzystający z Photoshopa etc który na tym nie zarabia: Gdyby nie ukradł to i tak by nie kupił.
Więc nie pisz że nie ma róznicy. I nie porównuj oprogramowania do samochodu bo to już jest nudne... ilez razy można tłumaczyć róznice?
@autumnlover:
W pewnym sensie tak. Można na to patrzeć, jako ludzką zawiść - załóżmy, że jeździłeś swoim samochodem tylko do załatwiania osobistych spraw. Ktoś Ci go kradnie i zaczyna nim zarabiać. Pewnie wiele osób pomyślałoby sobie "ukradł i jeszcze nim zarabia, kiedy ja tylko w niego ładowałem kasę!". Tak możnaby odnieść się do oprogramowania, mimo, że można je wielokrotnie duplikować ponosząc minimalny koszt; ale pierwszy egzemplarz wymaga ogromnego nakładu finansowego i pracy wielu osób. Więc jeśli ktoś spiraci i siedzi w domu np. robiąc sobie projekciki własnego pokoju albo edytując zdjęcia do albumu rodzinnego, to moim zdaniem jest mniej winny niż firma, w której pięć osób korzysta ze spiraconych CADów za x tys. PLN żeby kolejne "tysiączki" trzaskać. TU odzywa się właśnie ludzka zawiść i ryzyko podkablowania przez konkurencyjną firmę (płacącą za licencje).
Dobrym rozwiązaniem, oprócz wersji studenckich mogłyby być wersje "home". Darmowe, ew. tańsze od studenckich, zawierające podstawowe i odrobinę rozszerzonych funkcji. Raz, że ludzie mogliby kupić sobie takie programy żeby "dłubać" w domu ot tak, dla siebie, znajomych i rodziny, dwa, że wiele osób mogłoby spokojnie poznać program BEZ piracenia, zanim wpisze w CV "Znajomość programu (wstaw jakąkolwiek nazwę).

czy aby na pewno "co innego" ? Jak ktoś zarabia jeżdżąc ukradzionym samochodem oraz jeździ tylko dla przyjemności jeżdżenia to też jest "co innego" ?

![]() | ![]() |
![]() | ![]() |