zaawansowane  Szukaj: w Google w DI
email:   hasło:   
zapamiętaj mnie   rejestracja  •   nie pamiętasz hasła?
Sobota, 10 stycznia 2009

Komentarze

do: Paulo Coelho "piraci" własne książki!

Dodaj nowy

HTML zablokowany

można używać prostych znaczników BBCode

pola oznaczone * są wymagane

Dostępne znaczniki:

[b] pogrubienie [/b]
[i] pochylenie [/i]
[u] podkreślenie [/u]
[url]http://www.di.com.pl[/url]
[url=DI]http://www.di.com.pl[/url]


W odpowiedzi dla:
~xxxxxxx (#57878)
Powiadom mnie gdy ktoś odpowie  
Aby otrzymać powiadomienie, musisz podać adres email
Odpowiedz na proste pytanie *:
Ile jest 5 dzielone na pięć?

Zarejestruj się! - nie będziesz musiał się podpisywać i wpisywać odpowiedzi!

Najnowsze komentarze
  • ~stafik

    Dodam od siebie, że bardzo możliwe wydaje mi się takie działanie Paulo Coelho jak blog z plikami pdf zawierającymi jego książki. Czytając jego pozycję "Być jak płynąca rzeka" kilka razy wspominał w niej o zafascynowaniu takim wynalazkiem jakim jest Internet. Zawarł podobne słowa jak tutaj przytoczone w artykule. Ponadto pisał tam o zadowoleniu z obiegu jego książek. Opisywał takie wspomnienia, iż podczas podpisywania książek w bodajże jednym ze sklepów tym bardziej cieszył się z egzemplarzy przynoszonych przez ludzi, które miały ślady użytku, poszarpane rogi, obtartą okładkę. A to wszystko z powodu, że jego książki krążą z rąk do rąk, nie leżą na półce, są pożyczane i wymieniane, a tak ma właśnie być.

    Hehe, zatem na tyle na ile mogłem wczuć się w jego słowa, to nie zdziwiłbym się gdyby kolejnym pomysłowym krokiem byłoby udostępnienie przez niego swych książek w postaci elektronicznej. Co też się stało. :)

    28-01-2008, 19:22

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~czytelnik

    Książkom jakoś internet nie zaszkodził i raczej nie zaszkodzi... bo każdy lubi mieć papier w ręku, przekładać strony i czytać nawet bez prądu :P i setki lat tego nie zmieniły. Jeśli chodzi o prawa autorski uważam, że należałoby je zweryfikować w świetle cyfrowych mediów... i zastanowić sie na kanałami dystrybucji.. a przede wszystkim nad ceną... czy 3,49zł za 1 piosenkę to odpowiednia cena?? a coś około 40zł za płytę w mp3... bo ja uważam, że coś chyba jest nie tak, że cyfrowo ma być prawie tyle samo co na płycie z okładką itp...

    27-01-2008, 15:33

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yolm

    No i wydało się! Ja akurat nawet nie wiem o czym są te książki, a książka w pdf-ie... no cóż... mogę się dowiedzieć jakie książki istnieją, ale bądźmy rozsądni! Tylko wariat przeczyta więcej niż 50 stron na ekranie monitora (toż to istne kamikadze dla oczu). Drukować się tego też nie chce, bo koszt drukowania może być dosyć spory...

    27-01-2008, 14:50

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yelm

    PPPS. Przepraszam iterówki i za błędy ortograficzne. Dziś trochę za dużo już pracowałem, a na dodatek źle się redaguje tekst w takim małym inpucie :)

    27-01-2008, 00:22

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~yelm

    @Krzysiek:
    Dzięki za obszerny komentarz, niestety nie mogę się zgodzić z wszystkim co napisałeś.

    Wiem, że nie zbrzmi to miło, ale podobnej do Twoje argumentacji (patrz pkt.1) używają osoby korzystające z nielegalnego oprogramowania. I jest w tym sporo prawdy, bo w większości ludzi nie stać w Polsce na orginalny soft (choć i z tym można polemizować). Czy jednak daje im to prawo do okradania wydawców oprogramowania lub ludzi, którzy nad nim pracowali?

    A teraz wróćmy do książek Coelha. Gdyby na nich zarabiał tylko sam pisarz, to również nie miałbym żadnych zastrzeżeń. Bo wtedy wydana książka to była by tylko jego praca i mógłby z nią robić co tylko by chciał. Jednak oczywiście tak nie jest.
    Nie jest też dla mnie oczywiste czy istenieje korelacja między rozpowszechnianiem przez Coelho książek, a wzrostem sprzedarzy. Na pewno są jeszcze jakieś inne czynniki.

    Jeśli chodzi o reklamowanie w ten sposób książek, to można by to robić (i tą praktykę się stosuje) publikując np. fragmenty powieści. Tytaj mamy jednak do czynienia z udostępnianiem całych utworów. A to niestety (jakkolwiek to zabrzmi), psuje rynek.

    Zwróciłeś uwagę na jedną rzecz, którą ja przeoczyłem. Faktycznie wydaje się, że wydawcy nie protestują, bo wtedy faktycznie byłoby o tym głośno. Nasuwają mi się 2 rozwiązania. Albo Coelho jakoś umówił się z wydawcami (nie wierze, żeby robił to całkowicie nielegalnie). Albo i to wydaje mi się bardziej prawdopodobne - autorem strony nie jest sam pisarz.

    Wczytajcie się dokładniej (dział about na stronie http://pirat(...)m/about/ ). Przecież jest wyraźnie napisane, że to nie Coelho jest redaktorem bloga, z którego pochodzą linki. Niby jest tam odsyłacz do strony autora, w którym rzekomo Coelho popiera inicjatywe darmowego rozpowszechniania jego książek przez sieć. Ale ja nie znalazłem na oficjalnej stronie ani jednego pdf'a z CAŁĄ, kompletną książką. Więc Coelho niby popiera inicjatywę, ale sam ma związane ręce. Nie mam do niego pretensji o to. Jednak z zamieszczonego tu news'a wynika, że pisarz robi to oficjalnie i że sam jest autorem bloga, co moim zdaniem, nie jest prawdą. (mogłem coś źle przeczytać...)

    Zgadzam się z ostatnim wątkiem, który poruszyłeś. Podstawowe prawo mikroekonomiczne - monopol zawsze szkodzi konsumentowi, a przynosi zyski monopoliście, zaś najlepszym rozwiązaniem jest wolna konkuencja. Istnienie bowiem wielu podmiotów po stronie podaży jest jedynym sposobem na powstanie konkurencji (cenowej i np.jakościowej) w celu pozyskania większego udziału w rynku. Z drugiej strony to że wydawnictwa promują kiepskie książki nie jest niczym niezwykłym, przecież każda firma chce zwiąkszać zysk. Tutaj po prostu trzeba zachowywać się jak odpowiedzialny konsument i z ostrożnością podchodzić do pozycji, na których widnieją nagłówni "następca Sapkowskiego", "bardziej emocjonująca powieść niż Harry Potter" etc. Niestety wszystkie rynkowe (czyli komercyjne) produkty podlegają prawu popytu i podaży, zawet więcej jest pozycji miernych i wtórnych zarówno na rynku książek jak i filmów i muzyki. Jednak czy to sprawia, że wartościowe rzeczy nie są wydawane? Moim zdaniem nie. Po prostu wszystko podlega krzywej Gaussa i elementów o przeciętnych cecha zawsze będzie wiecej. Na tym polega niestety gospodarka wolnorynkowa - popyt kreuje podaż. Czyli jakich mammy konsumentów takie mamy produkty.

    I jeszcze na koniec. Ja osobiście jestem zwolennikiem wolnego oprogramowania i swobodnego dostępu do treści, ale mam również na uwadze ludzi, którzy ciężko pracują by np. wydawać książki, tłumaczyć je etc. Nie widzę powodu, by odbierać im szansę na zasłużony zarobek. Coelho moim zdaniem w jakiś sposób to robi. Nawet jeśli empiryczne dowody mówią, że jest dokłądnie odwrotnie i sprzedaż je książek rośnie. Tylko, że jak już pisałem: nie ma dowodu, ani pewności o współzależności tych dwóch zjawisk i po drugie prawo jednak (moim zdaniem) powinno chronić przedsiębiorców, którzy uczciwie chcą zarabiać (czyli w tym wypadku wydawców).

    Może jestem zbyt konserwatywny w moim poglądach... Nie przeczę, bo mnie osobiście krew zalewa gdy idę do księgarni i chce sobie kupić np. skrypt, z którego mam się przygotować na egzamin, a tu widzę pod logiem wydawnictwa mojej uczelni cenę np. 40 zeta za 200 stronicowy podręcznik.

    PS. Ostatnia uwaga, jeśli Coelho chce być uczciwy powinien IMHO najpierw umieścić książkę w sieci, a dopiero później proponować sprzedaż praw do jej wydania wydawnictwu. Z tego co pamiętam np. tak było z manualem do J2EE - jest wersja w internecie na stronach Sun'a i równolegle można sobie kupić w księgani papierowe tłumacznie. Ale tu sprawa jest jasna - wszyscy łącznie z wydawnictwami, które finansują tłumaczenie i czytelnikami wiedzą, że jest alternatywa. Inny przykład Thinking in Java - poprzednia edycja po angielsku oficjalnie jest na stronie - najnowsza, prztłumaczona w księgarni.

    PPS. Przepaszam za nazbyt miejscami zbyt ironiczną polemikę. I jeszcze raz dziękuję za odniesienie się do mojej poprzedniej wypowiedzi. Pozdrawiam!

    27-01-2008, 00:16

    Odpowiedz
    odpowiedz

Copyright © 1998-2009 by Dziennik Internautów Sp. z o.o.  Wszelkie prawa zastrzeżone.  •  Analiza ruchu: stat24.com