Pamiętajcie też, że rootkit składa się z 2 części - zainfekowanego mbr i pliku na dysku. Żeby pozostał niezauważony dla linuksiarza, musi udawać gruba i ntldr jednocześnie. A więc musi zawierać w sobie to i to, plus obsługa ext2/ext3, bootowanie różnych systemów itp itd... No i wtedy może się nie zmieścić...
Inaczej zbyt łatwo się zdekonspiruje - jak Linuksa nie zbootuje to się reinstaluje gruba i po rootkicie :P
Rootkit MBRowy pod windowsa nie jest groźny pod linuksem, bo nie uruchomi systemu.
Czyli krótko mówiąc - dla mnie ten nius to taka tam egzotyka.
Linuksowcy wcale się nie pienią , ponieważ rootkit ma rozszerzenie pliku wykonywalnego exe i aby go zainstalować należy posiadać system operacyjny z Redmont lub pod linuksem wine , do tego trzeba mieć uprawnienia roota by taki plik zainfekował cokolwiek a rzadko kto korzysta z roota w codziennej pracy .
Ostatnie zdanie z tego artykułu dotyczące linuksa miało na celu jedynie przekonać uniksowców by korzystali z płatnego oprogramowania antywirusowego , skoro producenci tacy jak Panda trzepią kasę z windowsowców to starają się w rozmaity sposób wyciągnąć pieniądze także od osób z innym OS/em a może się uda .........
Jeśli ktoś obawia się rootkitów to może sobie nadpisać dysk pustymi danymi spod FDD lub CD , wykasuje wszystko do cna że nawet Ontrack nie odzyska danych , zależnie od algorytmu kasowania (3 przebiegi gwarantują sukces )i potem na czystym dysku zainstalować system od nowa , ale to już skrajna porada hehe ...
Pozdro

![]() | ![]() |
![]() | ![]() |