Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~Kahzad

    >>>Za chleb też nie muszę płacić?

    A czy jak SKOPIUJĘ chleb atom po atomie to go ukradnę?


    >>& gt;Co!!!??? Może ten laptop OLPC dla każdego ucznia do czytania tych pdf'owych książek? Sorry, ludzie, ale ja nie wyobrażam sobie niepapierowych podręczników. A drukować w domu - bez sensu. Nie będę nosił do szkoły stosu luźnych kartek!

    Oj będziesz nosił. Będziesz.
    Chyba, że nie wybierasz się na studia :)


    >>>Tak , to nie straty, tylko brak zysków, to jest racja.

    Uściślę - Brak POTENCJALNYCH zysków.
    A więc to jeszcze mniej niż brak zysków.
    Będziemy gdybać? Co by było gdyby....


    >> >A mnie to dużo obchodzi! Kradzież to pojęcie wzięte z języka, a nie z Kodeksu Karnego.

    Uuuuu.... Myślałem, że żyjemy w państwie prawa. A tu widzę, że język jest ważniejszy ;)
    Okk, wg słownika kradzież jest "zaborem mienia". Owo "mienie", wg definicji, jest jak najbardziej MATERIALNE. I znów ani piosenki, ani ulotne słowa, jakimi są książki, tutaj nie pasują.


    Chora jest sytuacja, gdy prawo skonstruowane jest tak, że gdyby je respektować to 70% społeczeństwa poszłoby siedzieć.
    Prawa, którego NIE DA się wyegzekwować należy usunąć. Do takich wniosków doszli już w kanadzie, gdzie tamtejsza policja oficjalnie zapowiedziała, że nie będzie ścigać piratów komputerowych.
    http://www.pcworld.pl/new s/130686.html

    17-01-2008, 19:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~ovv

    Drodzy dyskutanci, problemu ze ściąganiem muzyki czy filmów nie byłoby, gdyby nie pazerność pośredników, takich jak chocby ZAIKS czy ZPAV. Koszt wyprodukowania płyty + honorarium dla autora to w sumie kilka złotych. Całą resztę pożerają ZAIKS-y i im podobni. Żeby bronic swoich interesów, łamią często prawo, równiez przy udziale policji. Znam przypadek dystrybutora legalnych płyt muzyką, któremu policja na polecenie (!) ZAIKS-u zajęła cały towar w szczytowym sezonie sprzedaży, by zniszczyć go finansowo (bo śmiał sprzedawać po cenach nizszych, niż te dyktowane przez ZAIKS). Po kilku miesiącach sprawa "wyjaśniła się", towar został zwrócony, ale było już za późno, by go sprzedać. To jest tylko jedna z całego wachlarza nielegalnych praktyk stosowanych w naszym państwie przez organizacje rozmaitych dobrze ustawionych kolesi. A co do oprogramowania ZUS-u - wystarczy pogrzebać w prasie, by znaleźć mnóstwo informacji o niepokojących nieprawidłowościach, łagodnie mówiąc. Tylko ktoś całkiem naiwny może wierzyć, że nikt tam nikomu nie dał w łapę. Praktyka ustawiania przetargów w instytucjach państwowych jest tajemnicą poliszynela.

    17-01-2008, 19:51

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~JFK

    Panowie... po prostu róbcie swoje i tak będzie najlepiej. Nie ma takiej siły, która by sprawiła, że spodobacie się wszystkim... Mój głos macie. Głos kilku głupio mądrych nie jest Wam do niczego potrzebny. Myślę, że jest wystarczająco dużo ludzi, którzy rozumieją, o czym piszecie. Prawo nigdy nie było jednoznaczne z moralnością i pisał już o tym Paweł z Tarsu. Oczywiście jest tu taki jeden nawiedzony filozof, który zapewne uważa się za autorytet większy niż wspomniany przez mnie Paweł. W Europie wymordowano kilka milionów żydów, bo tak stanowiło prawo - widocznie byli winni skoro ich wymordowano? W naszej ukochanej "Polszy" nie wolno było mówić po polsku, a jednak ten i ów błazen używa dzisiaj mojego języka, bo... jego przodek był przestępcą. Tyle na temat moralności prawa. Czy kopiowanie jest przestępstwem? Nie będę się wdawał w dyskusję. Kopiowanie jest jednym z najbardziej znaczących przymiotów człowieka. Jednym słowem (zaraz głupio mądry zauważy, że to dwa słowa) Człowiek kopiował zawsze. Ludzie, którzy nie kopiowali, zwyczajnie nie żyją. Przez tysiące lat nikt nie widział w tym nic złego, ale też nikt nie dziwił się, że ktoś swoje tajemice próbuje ukrywać. Ale wrócę do kradzieży jako zjawiska - nie każde przywłaszczenie jest kradzieżą, nie każdy kradzież jest naganna moralnie. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy ktoś kranie mi chleb... Mówię celowo o sobie, bo głupio mądrzy kierują się inną etyką. Więc mówię o sobie - ukradniesz mi chleb - nie będę miał do Ciebie żalu jeśli będziesz głodny, nawet jeśli sam będę głodny. Nawet jeżeli mi wybijesz zęby... zrozumiem to, jeśli będziesz próbował ratować swoje życie... To jest po prostu prawo naturalne. Co to ma do mp3? "Człowiek" który przelicza kulturę, a razem z nią Leonarda da Vinci i Jezusa Chrystusa, na cegłówki zapewne nie zrozumie i tego. Są rzeczy bez których nie da się żyć, a do tych rzeczy należy na przykład chleb i... kultura. Nawet w Auschwitz tworzono kulturę, a z doświadczenia wiem, że w trudnych czasach kultury przybywa nawet więcej... Każdy z nas jest źródłem kultury, ale chroniona jest tylko ta, którą utrwalono. Sprawiedliwość? W czasach gdy tylko nieliczni mają środki by utrwalać kulturę? Ile na świecie jest koncernów medialnych, które naprawdę sprzedają kulturę? Obawiam się, że w rzeczywistości nie ma ich wiele, a do tego są połączone w kartele a la ZAIKS. Oznacza to monopol, a nie wolny rynek. Dlatego pisanie o socjalizmie, czy komunizmie jest po prostu bełkotem - w dobie monopolu każdy system jest lepszy niż monopol, w dodatku te cechy komunizmu, które tutaj przytoczył jeden z filozofów wcale mnie nie odrażają. Gdyby tylko komunizm sam w sobie nie był monopolem. Dlaczego taboret, który wystrugam nie jest chroniony przez sto lat, jak film Fritza Langa - Nosferatu? Dlaczego jest to prawie sto lat? Czy jak skopiuję filmu po 101 latach to już nie jestem przestępcą? To już jest fair? Dlaczego kiedyś dobra kultury chronione były przez 15 lat? ówcześni ludzie nie byli bandziorami?
    Ale na koniec o czymś innym - słyszeliście o leku "Temodal"? Dlaczego kosztuje aż tyle, skoro w Indiach można paczkę wyprodukować za dolara? Dlaczego w Afryce tak wielu ludzi musiało umrzeć, zanim koncerny zaczęły rozdawać tam leki przeciw AIDS za darmo.. chwila za darmo i jednak się opłaca, a przecież nakłady na badania... Obawiam się, że w obronie tzw wartości intelektualnych poświęcono miliony istnień.
    A już na sam najprawdziwszy koniec: Nie piszę do głupio mądrych. Mam nadzieję, że inni też tu wchodzą. Jezus też był piratem, gdy kopiował te 5 ryb... i umarł skazany prawomocnym wyrokiem.

    17-01-2008, 20:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    >>A czy jak SKOPIUJĘ chleb atom po atomie to go ukradnę?

    A może tak porozmawiamy o rzeczywistości?

    17-01-2008, 20:07

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    Porównywałem w pewnym sensie chleb z piosenką. W pewnych miejscach to porównanie jest dobre, ale teraz chcę zwrócić uwagę na inną kwestię.

    Chleb jest dobrem powtarzalnym. Nie ma w nim nic wyjątkowego. Produkuje się tego dużo.

    Za to piosenka (książka itd.) to rzecz wyjątkowa i niepowtarzalna. Tak, w każdym chlebie atomy są inaczej ułożone, ale to dla nas nie ma znaczenia. Książek też się produkuje dużo, ale mi chodzi o książkę, jako niepowtarzalny zbiór słów.

    Proponuję postawić się w roli twórcy... Wtedy też byście wszystko za darmo oddali?

    Twórca poświęca swój czas, wkłada wysiłek. Tak, może tego nie robić. Może zostać piekarzem i piec chleb. Ale wtedy nie powstałyby te niepowtarzalne dzieła.

    >>nie każde przywłaszczenie jest kradzieżą

    Eee?
    < br/>>>Wyobraźmy sobie sytuację, gdy ktoś kranie mi chleb... Mówię celowo o sobie, bo głupio mądrzy kierują się inną etyką. Więc mówię o sobie - ukradniesz mi chleb - nie będę miał do Ciebie żalu jeśli będziesz głodny, nawet jeśli sam będę głodny. Nawet jeżeli mi wybijesz zęby...

    Są inne wyjścia, można nawet i żebrać... Kradzież to nie jest rozwiązanie.

    >>Dlaczego taboret, który wystrugam nie jest chroniony przez sto lat, jak film Fritza Langa - Nosferatu?

    Jaka jest różnica między taboretem a filmem to nie będę tłumaczył.

    >>Obawiam się, że w obronie tzw wartości intelektualnych poświęcono miliony istnień.

    Co? Wszystko można pod to podporządkować...

    >>Jez us też był piratem, gdy kopiował te 5 ryb...

    Nie obrażaj moich uczuć religijnych. Jak możesz porównywać Jezusa do pirata!?
    Ludzie!

    17-01-2008, 20:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    ">>Co jest złego w samplowaniu cudzych piosenek? Tak mogą powstać dzieła o wiele lepsze niż oryginały na których się opierają.

    A co jest złego w kradzieży?"

    Zanim zaczniesz nazywac to kradzieza, uzasadnij.

    "
    >>Proste rozgraniczenie - mam korzyść materialną - muszę płacić, tylko dla siebie - nie muszę.

    Za chleb też nie muszę płacić?"

    Chleb to produkt. Kultura nie. Przedstawilem argumenty dlaczego tak uwazam. Dwukrotnie prosilem o jakiekolwiek uzsadnienie, ze tak nie jest. Nie uzyskalem. Czy potraficie uzasadnic swoje zdanie, czy tylko nazywac wszystkich innych zlodziejami?

    "<br/&g t;A ja jestem jednym z tych, którzy krzyczą "zlikwiduj ZUS!". Problemu z oprogramowaniem by nie było. A instalowanie różnego oprogramowania, tylko po to, żeby była różnorodność, to głupota. Choć popieram wprowadzenie do instytucji Linuksa. Uprzednio skonfigurowany nie jest trudny w obsłudze. I kosztuje nic. Rozsądek mówi, że wybór Linuksa jest korzystniejszy."

    Ja tez, osobiscie, jestem za zlikwidowaniem ZUSu, choc partia na ten temat nie zabrala jeszcze zdania. Mimo to - skoro rozsadek mowi, ze wybor linuksa jest korzystniejszy, a mimo to, sie go nie wybiera, to znaczy ze cos tu jest nie tak. I z tym chce walczyc, ale nie piszac na forach tylko krozystajac z tego co daje mi demokracja.

    "<br/> ;To jest tylko ich pomysł, a nie rozwiązanie funkcjonujące w prawie, więc nie ma po co krzyczeć."

    Krzyczec trzeba, tak jak krzyczelismy gdy amerykanski przemysl informatyczny probowal w europie przeforsowac patenty na oprogramowanie. Mysle, ze gdyby nie zdecydowany sprzeciw wilu organizacji z calej europy to juz nie byloby u nas tak rozowo. I dlatego tez trzeba krzyczec teraz, gdy pojawiaja sie takie informacje.

    "Stare płyty można kupić od jakiegoś kolekcjonera, tak jak stare monety. Ot, po prostu." A no mozna, ale nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe, ze kupienie oryginalnych plyt wcale nie pozwala Ci na ich publiczne odtwarzanie.

    "Co!!!??? Może ten laptop OLPC dla każdego ucznia do czytania tych pdf'owych książek? Sorry, ludzie, ale ja nie wyobrażam sobie niepapierowych podręczników. A drukować w domu - bez sensu. Nie będę nosił do szkoły stosu luźnych kartek!"

    Wolne podreczniki sa wolne. Kazdy ma wybor, co z nimi zrobi. Jeden moze uzywac tylko PDFow, kto inny mzoe wydurkwoac w domu i nosic luzne kartki, jeszcze inna osoba mzoe wydrukowac i zabindowac. Dowolna firma moze wziasc tresc wolnego podrecznika i wydac go w formie tradycyjnej ksiazki i sprzedawac go. Ta sama tresc moze wziasc inna firma i zrobic to samo, ale sprzedawac taniej. Mamy konkurencje, ceny spadaja, nie ma monopolu. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze jeszce chodzisz do szkoly - pewnie wiec nie odczuwasz ceny Twoich podrecznikow tak bardzo jak Twoi rodzice. Zapytaj ich czy nie woleliby placic kilka razy mniej.

    "Panie, bądź Pan poważny! A nie jak dziecko!
    Ja proponuję wszystko do wszystkiego dorzucać. Ludzie!"

    Taki jest rynek. Nie zauwazyles, ze wszystko do wszyskitego sie dorzuca, bo to dziala? Szklanka do coca-coli. Kup dwie bluzki, trzecia gratis. itp. itd. Moze i to niepowazne, ale dziala. Jak ktos rezygnuje ze skutecznych dzialan, bo sa wg. niego "niepowazne", to sam skazuje sie na przegrana. Niech nie wini za to innych.

    ">>A czy jak SKOPIUJĘ chleb atom po atomie to go ukradnę?

    A może tak porozmawiamy o rzeczywistości?"

    Do mnie tez nigdy przyklady z kopiowaniem chleba czy samochodu nie przemawialy. Ale dla mnie sprawa jest prosta. Jak ukrande samochod, to ktos go przestaje miec. Jak skopiuje utwor to nikt nie przestaje go przez to miec. Wiec nie jest to kradziez, bo nikt nie jest pozbawiony przez to swojej wlasnosci.

    17-01-2008, 20:48

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    "Proponuję postawić się w roli twórcy... Wtedy też byście wszystko za darmo oddali?"

    Alez my tez jestesmy tworcami. Mimo tego postulujemy to, co postulujemy. Oddajemy za darmo i nienazywamy nikogo zlodziejami. Mi z tym dobrze. Nie kazdy "tworca" musi myslec tak samo.

    "Jaka jest różnica między taboretem a filmem to nie będę tłumaczył."

    O czyli nawet widzisz roznice, ze kultura to nie produkt.

    "Nie obrażaj moich uczuć religijnych. Jak możesz porównywać Jezusa do pirata!?
    Ludzie!"
    Ja sie w sprawy religijne nie mieszam i nie uwazam za dobre uzywanie tego typu odniesien, ale dla mnie "pirat" to nie jest okreslenie pejoratywne, wiec nie widze nic obrazliwego w tym porownaniu :)

    17-01-2008, 21:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    >>Chleb to produkt. Kultura nie.

    Nie mówię o kulturze. Mówię o konkretnych dziełach.

    >>ale nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe, ze kupienie oryginalnych plyt wcale nie pozwala Ci na ich publiczne odtwarzanie.

    Wiem o tym.

    >>Dowolna firma moze wziasc tresc wolnego podrecznika i wydac go w formie tradycyjnej ksiazki i sprzedawac go.

    Hmm, no fakt.

    >>Jak ktos rezygnuje ze skutecznych dzialan, bo sa wg. niego "niepowazne", to sam skazuje sie na przegrana.

    Cóż, na pewno jest wiele osób, które wolałyby płacić mniej, niż "dostawać" gratisowo do płyty koszulkę, kubeczek itd. O ile szklanka do coca-coli pasuje, to koszulka do płyty... Ale zostawmy to producentom. Sukces "Wiedźmina" raczej wynika z tego, że to całkiem polska gra.

    >>Jak ukrande samochod, to ktos go przestaje miec. Jak skopiuje utwor to nikt nie przestaje go przez to miec. Wiec nie jest to kradziez, bo nikt nie jest pozbawiony przez to swojej wlasnosci.

    Dyskusja właśnie wynika ze specyficznego charakteru dzieł intelektualnych. Dzieła te są rzeczywiście niematerialne - ale czy to sprawia, że autor nie ma do nich praw?
    Osoba udostępniająca plik np. w sieci p2p postępuje niezgodnie z wolą autora. Ma na kupowanej płyty okładce informację, że kopiowanie jest zabronione. Piosenki są dziełem twórcy, który ma prawo zabronić ich dalszego kopiowania.
    Udostępnianie plików jest w świetle tego rozumowanie "złe".
    W sieciach p2p chodzi o "wymianę" plikami. Nawet jeśli ktoś nic nie udostępnił na stracie, to pliki (ich części), które pobrał (pobiera) są udostępniane dla innych.
    A nad tym, czy ściągnięcie np. ze strony internetowej, na której nie ma żadnych informacji, że pliki są udostępniane nielegalnie, jest kradzieżą, zastanowię się potem. Teraz muszę się zwijać.
    Wiem, że rozumowanie jest niepełne, ale uzupełnię to potem.

    17-01-2008, 21:31

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    >>O czyli nawet widzisz roznice, ze kultura to nie produkt.

    Ej, taboret to przedmiot, jak go można skopiować? Można zrobić drugi, podobny. Ale to będzie osobny taboret.

    17-01-2008, 21:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    I właśnie, spiracony utwór to kopia, wierna kopia. Drugi taboret może być robiony na wzór poprzedniego, ale skopiowany jak piosenka być nie może.

    17-01-2008, 21:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anon

    Powiem wam, że jestem w stanie zrozumieć człowieka, który kradnie chleb, ale nie tego, który kradnie muzykę bądź filmy. Chleb to produkt potrzebny do życia i jeśli ktoś kradnie go aby nie umrzeć z głodu to można postępowanie takiej osoby usprawiedliwić, ale mp3ki to towar luksusowy, można się bez niego obyć. Niestety chleb jest trudniej ukraść niż muzykę.

    17-01-2008, 21:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    "Nie mówię o kulturze. Mówię o konkretnych dziełach."
    Mialem na mysli dziela. Uzywam tych okreslen w pewnym sensie wymiennie.

    "Cóż, na pewno jest wiele osób, które wolałyby płacić mniej, niż "dostawać" gratisowo do płyty koszulkę, kubeczek itd. O ile szklanka do coca-coli pasuje, to koszulka do płyty... Ale zostawmy to producentom. Sukces "Wiedźmina" raczej wynika z tego, że to całkiem polska gra."

    Tak, ja lubie coca-cole i uzbieralem juz caly komplet ich szklanek. Jeszce troche butelek kupie to bede mogl komplety szklanek wreczac jako prezenty ;) Sa osoby ktore wolalyby placic mniej niz cos dostawac, ale sa tez i osoby ktore zaplaca duzo wiecej by mie cos niepowatarzalnego. Te pierwsze osoby raczej nie sa dobra grupa docelowa, bo to wlasnie oni sciagnal z sieci. Chcac zarobic, celowal bym w ta druga grupe i stworzyl produkt wart wysokiej ceny. Plyta audio z marna okladka i w najtanszym opakowania nie jest warta 50 zl. A koszulka to moim zdaniem trafiony wybor. Sam kupowalem nie raz koszulki ulubionych zespolow, wiec jak mialbym mozlwosc kupienai samej koszulki za 25 zl albo z plyta za 50, to wybralbym to drugie. Nie znam sie na grach, nie gra w nie, ale wydaje mi sie, ze wiedzmin oprocz tego ze polska, to jest po prostu dobra gra i nie w astronomicznej cenie, z licznymi gratisami w pudelku.

    "Dyskusja właśnie wynika ze specyficznego charakteru dzieł intelektualnych. Dzieła te są rzeczywiście niematerialne - ale czy to sprawia, że autor nie ma do nich praw?"

    Autor jak najbardziej ma do nich prawa i musi je miec. Ale prawa musi miec tez konsumet. Wlasciciele praw autorskich czy seroko rozumianej wlasnosci intelektualnej chcieliby jednoczesnie zjesc ciastko i miec ciastko, a tak sie nie da.

    "Osoba udostępniająca plik np. w sieci p2p postępuje niezgodnie z wolą autora. Ma na kupowanej płyty okładce informację, że kopiowanie jest zabronione. Piosenki są dziełem twórcy, który ma prawo zabronić ich dalszego kopiowania.
    Udostępnianie plików jest w świetle tego rozumowanie "złe"."

    Jes t złe, ale to nie znaczy, że jest kradzieżą. Pytanie tez, czy ma prawo zabronic kopiowania? Skoro kupuje oryginalan plyte, place, to ona jest juz moja. Wyobraz sobie sytuacje w ktorj kupujac chleb nie mozesz sie nim z nikim podzielic, nie mozesz go wyrzucic. Mozesz robic z nim tylko to, na co pozwoli Ci piekarz. Czy to normalna sytuacja?

    "A nad tym, czy ściągnięcie np. ze strony internetowej, na której nie ma żadnych informacji, że pliki są udostępniane nielegalnie, jest kradzieżą, zastanowię się potem. Teraz muszę się zwijać."

    Jak dla mnie zadne sciaganie nie jest kradzieza, bo nikt na ty nie traci. To o czym psizesz dobrze ilustruje caly problem z prawami autorskimi, ktore w dobie internetu staja sie totalnie nieaktualne. Wchodze na strone, widze jakies mp3ki. Zadnej informacji o prawach autorskich. Moge sciagnac, czy nie? Moge wykorzystac komercyjnie, czy nie? Niby kazdy utwor jest domyslnie chroniony prawami autorskimi, ale przeciez autor moze udostpenic za darmo? Jak go znalezc? A czy w ogole autor jest wlasciciele praw do tego dziela? Moze je komus sprzedal? A ten ktos? Moze tez przekazal dalej? A moze prawa do niego juz wygasly? A co jak ktos nielegalnie wykrozysta czyjes utwory i wrzuci na strone, napisze ze daje pelne prawo do darmowego korzystania takze w celach komeryjnych? Ja skorzystam, bo przeiez moge, a potem przychodzi ktos inny kto twierdzi ze wykorzystuje jego dziela nielegalnie i zada gigantycznego odszkodowania. W naszej wizji powinien byc rejestr dziel chronioncyh prawami autorskimi, gdzie mozna sprawdzic czy dane dzielo jest chronione, czy nie i kto jest wlascicielem tych praw. W obecne sytuacji mozna zupelnie nieswiadomie, dzialajac w dobrej wierze, stac sie przestepca. Sytuacja jest po prostu chora i tak dalej byc nie moze.

    Jesli ucierpi na tym kieszen pewnej grupy interesu, to trudno, ale nie mozna dopuszczac takich patologii. Zreszta nie raz juz pewne grupy interesu tracily pieniadze w obliczu waznych spolecznie przemian i nic zlego sie nie stalo. Chociazby wiele z narkotykow dawniej bylo lekami, na ktorych niemale pieniadze zarabialy koncerny faraceutyczne. Delegalizujac te substancje odebrano im te pieniadze. Czy to zle?

    17-01-2008, 22:01

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    "Chleb to produkt potrzebny do życia i jeśli ktoś kradnie go aby nie umrzeć z głodu to można postępowanie takiej osoby usprawiedliwić, ale mp3ki to towar luksusowy, można się bez niego obyć. Niestety chleb jest trudniej ukraść niż muzykę."

    Czy ja wiem. Podbiegam do sklepu, patrze gdzie polka z pieczywem, szybko lapie jeden bochenek i wybeigam ze sklepu. Malo kto sie zorientuje a kto bedzie gonil gosia z bochenkeim chleba?? A ukrasc muzyke... to juz nie tak prsota sprawa. Trzeba wyzcai w jakiej wytworniu ktos sie nagrywa. Wlamac sie, wabrac wszystkie nosniki z znagraniami, takze z prob, zabrac wszystkie egzemplarze zapisu nutowego i tekstu piosenek. Pozmieniac wszedzie nazwisko wykonawcy na swoje, zmienic zdjecie na okladce plyty... No jest z tym troche roboty, ukrasc muzyke jednak nie tak latwo :)

    17-01-2008, 22:04

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anon

    :). Dobrze wiesz o co mi chodziło. Mówiąc o kradzieży muzyki miałem na myśli ściągniecie za darmo utworów bez zgody ich autorów. Innymi słowy pozyskanie za darmo czegoś, za co powinno się płacić. Co z tego, że chleb jest fizyczny (składa się z atomów), a piosenka jest wartością intelektualną? Koszt produkcji zarówno jednego jak i drugiego musi się zwrócić. I to najlepiej z zyskiem, w końcu piosenkarz też musi mieć za co kupować chleb.

    17-01-2008, 22:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    Ale sciagniecie za darmo to nie jest kradziez, bo autor nadal ma swoj utwor i moze robic z nim co tylko chce. Mowiac o pozyskaniu za darmo czegos, za co powinno sie placic, mozna tez mowic o piciu wody ze strumyka, wszak zamiast pic za darmo powinno sie zaplacic producentowi mineralnej. On ponosi strate, bo jak juz sie napije, to u niego nie kupie. Koszty produkcji musza sie zwrocic, zeby dzialalnosc sie oplacala to prawda, ale jak sie nie zwraca, to nie jest to wina klientow, tylko producenta. Rynek nie znosi prozni i zawsze znajdzie sie ktos, komu uda sie wyprodukowac to samo mniejszym kosztem i zarobic. Co jest jeszcze wazne, koszt wyprodukowania chleba rosnie z kazdym bochenkiem, a stworzenie kolejnej kopii utworu nie zwieksza kosztow produkcji.

    17-01-2008, 22:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy