Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~Dominik Łabudziński

    "quote"Jakub Laskowski --> A książki? Powiedzmy jakiś pisarz pisał swój kryminał wiele miesięcy (lat) i w końcu wydał swoją książke. Oficjalnie trafiła ona do księgarń, które każą płacić swoim klientom. Niby ok, bo kilkaset nadrukowanych i sklejonych kartek to produkt a nie dzieło kulturowe? A co jeśli treść tej książki ktoś za darmo zamieści w formie elektronicznej w internecie (tzw. e-book). I co wtedy? Wszyscy zamiast kupować w księgarni wolą za darmo ściagnąć z internetu. Czy jest to uczciwe wobec pisarza, który poświęcił ileś tam czasu i energii na napisanie tej książki? I teraz jaka jest różnica miedzy pisarzem a muzykiem?

    A odnośnie waszego programu. Jest on jedyny w swoim rodzaju głównie dlatego, że jest niekompletny. W wyborach nie mógłbym was poprzeć, bo brakiem zdania na tematy gospodarcze wykazujecie niezdolność do kierowania państwem."/quote"
    <br/> ;Anon: nie chodzi nam oto, aby autor oddawał swoje dzieła za darmo, o czym już pisałem. Chodzi o wolne książki pisane w tym właśnie celu. Poza tym same zjawisko pdf, można wykorzystać na korzyść autora. Zakładając, że w cenie książki papierowej są wliczone koszta druku, przy pdf takiego kosztu już nie ma, a co za tym idzie, można dużo taniej sprzedawać taki pdf, dzięki temu ceny podręczników mogą zejść poniżej obecnej o kilkadziesiąt nawet procent.

    16-01-2008, 20:44

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~elmo

    >>> Oczywiscie, ze nie powiedzialbym tak wlascicielom kamienic. Kamienica to dobro materialne, cos zupelnie innego niz dobro kultury czy inny czlowiek.

    Czyli Pana problem polega na tym, ze nie potrafi Pan zgodzic sie z tym ze tzw. kultura jest tez dobrem materialnym, tak samo jak ludzie w dawnych czasach nie potrafili sie pogodzic z tym ze niewolnicy nie sa.

    >>>Nie podoba mi sie to, ze ZUS trwoni miliony zlotych na oprogramowanie jednej firmy.

    Nieznam jakimi uwarunkowaniami kierowal sie ZUS nabywajac oprogramowanie, ale ufam ze byly sluszne. Oczywiscie, ze pieknie wygladaloby gdyby w ZUS'ie byl OpenOffice itd... ale byc moze koszt koszt konserwacji tego oprogramowania, szkolen, administracji przewyzszyl by koszt oprowamowania od Microsoftu. Jesli potrafilby Pan przytoczyc argumenty na ten temat to bardzo prosze.

    'Zlote Blachy' - zgadzam sie, nie jest to etyczne, bo bez tego Policja powinna robic co do niej nalezy. Z tego co sie orientuje, lamanie prawa autorskiego nie jest scigane z urzedu, wiec z drugiej strony, co zlego w tym, ze ktos domaga sie egzekwowania swoich praw ?

    'Retencja danych' - to akurat mi sie podoba, dzieki temu latwiej bedzie lapac przestepcow. Wazne jest tylko, by te informacje nie dostaly sie
    w rece osob trzecich.

    'Nie podoba mi sie to, ze do kazdego, w kazdej chwili moze zapukac policja i zabrac komputer "do sprawdzenia" chocby nawet nic tam sie nie znalazlo.' - jesli nie robisz nic zlego (np. nie udostepniasz pirackich programow), nie masz sie czego bac.

    'biore sprawy w swoje rece, korzystam z mozliwosci jakie daje mi demokracja i zakladam partie polityczna.' - i to mi sie podoba, szkoda ze nie ma wiecej w Polsce takich ludzi (niekoniecznie z Pana pogladami oczywiscie ;) ) :)

    'chca zdelagalizowac sieci P2P.' - chca, ale nie sadze zeby sie to udalo - to jest rownie glupia idea - tym tokiem myslenia trzebaby zdelegalizowac wszystko.

    '"dzielo " i "kultura" sa ze soba nierozerwalnie zwiazane.' - z tym argumentem sie zgodze - natomiast nie zgadzam sie z uzywaniem 'dziel' wprost bez zgody ich autorow.

    'pozwole sobie Pana odeslac do artykulu na Wikipedii: http://pl.wi(...)'&l t;br/>
    W tym przypadku nie ma Pan racji - rownie dobrze moglbym Panu napisac prawo Marka, mojego kolegi, ktory powiedzial kiedys, ze jesli ktos zaklada Partie Piratow to jest glupi.
    Wiem, ze fajnie jest zablysnac znajomoscia usenetu, tylko ze tym razem porownanie do komunizmu jest jak najbardziej trafne.

    16-01-2008, 20:52

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~elmo

    Dominik Łabudziński:

    I cos takiego juz jest - istnieja sklepy internetowe gdzie mozna zakupic ksiazke, czasopismo w postaci pdf.
    Tak samo sa sklepy internetowe z plikami mp3, gdzie naprawde tanio mozna byc ich legalnym posiadaczem.
    Co wiecej - wlasnie w dobie wolnego dostepu do informacji - kazdy moze sobie stworzyc taki sklep i sprzedawac swoje dziela lub rozdawac za darmo.
    Nadal wiec nie widze sensu dzialania tej partii.

    Pozatym bardziej sensownym rozwiazaniem byloby sie zajecie sprawami gospodarczymi, by ludzi bylo stac na pojscie do kina, kupno plyty itd.
    Bo na razie w ich wykonaniu jest to takie zabieranie sie do problemu od d*pnej strony.

    16-01-2008, 20:57

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    Anon: Książki... to trochę inna sprawa. Po pierwsze: są biblioteki. Każdy może pójść i za darmo przeczytać książkę. Niesamowite? To prawie tak samo jak ściągnięcie mp3ki z internetu, tylko że legalnie. Co więcej wydawcy mają obowiązek wysyłać książki do największych bibliotek w kraju i jakoś im się krzywda nie dzieje. Fakt z pisania książek ciężko jest wyży, ale da się jeśli pisze się dobre książki. I na pewno przyczyną tego nie są ani biblioteki ani PDFy w sieci. Po prostu ludzie nie czytają książek. Biblioteki istnieją od dawien dawna. Czy to źle? Nie chcę tutaj prowadzić wielkich wykładów gdzie byśmy byli gdyby nie troska o wiedzę zawartą w książkach, ale zamiast spierać się o prawa autorskie kłucilibyśmy się o kawałek mamuta przy ognisku. Kto się z tym nie zgadza ten wykazuje się totalną ignorancją. Czy przechowywanie tych wszystkich dzieł było nieuczciwe wobec pisarzy?

    Książka ma jednak pewną wartość dodaną: ładnie wygląda na półce, może być świetnym prezentem, PDFy się źle czyta i oczy się męczą, z książką mogę się położyc do łózka albo usiąść na balkonie z kubkiem kawy. Z PDFem nie. Kino też ma jakąś wartość dodaną - można zabrać dziewczynę na randkę, jest wielki ekran i czysty dźwięk. Jeśli chodzi o Gry - weźmy wiedźmina. Rekordowa sprzedaż, wiele osób które inne gry ściągały z sieci tę akurat kupiły. W zestawie jakaś koszulka, plakaty, instrukcje itp - wartość dodana. Producenci płyt Audio i DVD nie budują wartości dodanej, żeby zwiększyć sprzedaż płyt CD, tylko upierają się przy starym modelu biznesowym i próbują go prawnie uchronić. Skoro płyta CD i mp3ka ściągnięta z sieci to to samo, to kto przy zdrowych zmysłach będzie wolał zapłacić? Książka którą mogę wziąść do łóżka a potem odstawić na półkę to już nie to samo co PDF ściągnięty z sieci, więc jest jakiś powód by za to zapłacić.

    A co do programu - zgoda, jest niekompletny. Tutaj wypada jednak zaznaczyć, że to tylko projekt, draft prgoramu. Zgodnie z naszym statutem, program zostanie uchwalony na pierwszym walnym zebraniu. Wtedy będziemy mogli powiedzieć więcej.

    16-01-2008, 21:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~elmo

    >>> Skoro płyta CD i mp3ka ściągnięta z sieci to to samo, to kto przy zdrowych zmysłach będzie wolał zapłacić?

    Plyta ladnie wyglada na polce, moze byc swietnym prezentem, mozna sie z nia polozyc do lozka itd...
    Pozatym nie wiem czy wiesz, ale mp3 ma gorsza jakosc w porownaniu do nagrania na plycie CD, ze wzgledu na stratna kompresje.

    I cos niesamowitego: przeciez tez sa wypozyczalnie filmow, plyt... wiec o co chodzi ?

    16-01-2008, 21:14

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    "Czyli Pana problem polega na tym, ze nie potrafi Pan zgodzic sie z tym ze tzw. kultura jest tez dobrem materialnym, tak samo jak ludzie w dawnych czasach nie potrafili sie pogodzic z tym ze niewolnicy nie sa."

    Odwraca Pan kota ogonem. Przedstawilem arugmnenty, dla ktorych uwazam, ze kultura nie jest dobrem materialnym. Prosilem Pana o podanie arguentow dlaczego tak jest - nie podal ich Pan. Rownie dobrze moglbym napisac: "Czyli Pana problem polega na tym, ze nie potrafi Pan zgodzic sie z tym ze tzw. kultura nie jest tez dobrem materialnym, tak samo jak ludzie w dawnych czasach nie potrafili sie pogodzic z tym ze niewolnicy nie sa." Dla mnie brzmi sensowniej, bo w obydwu zdaniach mowimy o tym, ze cos "nie jest". W Pana wersji w jednym zdaniu bylo "jest" a w drugim "nie jest" dla mnie to polaczenie brzmi niezwykle komicznie.

    "Oczywiscie, ze pieknie wygladaloby gdyby w ZUS'ie byl OpenOffice itd... ale byc moze koszt koszt konserwacji tego oprogramowania, szkolen, administracji przewyzszyl by koszt oprowamowania od Microsoftu. Jesli potrafilby Pan przytoczyc argumenty na ten temat to bardzo prosze."
    Wolne Oprogramowanie ma jednak te przewage nad Zamknietym, wlasnie z tego powodu, ze jest Wolne. Stwarza to po pierwsze warunki do konkurencji - tak stworzone oprogramowani moze zmodyfikowac kazdy, nie tylko pierwotny produent, po drugie - wiele niezaleznych organizacji moze swiadczyc wsparcie, po trzecie - niewielkim kosztem mozliwe jest dostosowanie oprogramowania do indywidualncyh potrzeb. Po czwarte - wolne oprogramowanie pozwala uniknac sytuacji gdy za nowa wersje trzeba bedzie znowu zaplacic fortune (a przeciez monopolsita moze podyktowac dodowlnie duza cene) - i znow, uzywajac argumentow, ze zmiana dostawcy pociagnie za soba inne ksozty wepchnie sie nasze pieniadze do kieszeni prywatnych osob. Po piate - wykrozystanie wolnego oprogramowania pozwala zapenic neutralnosc technologiczna Panstwa. Uzaleznianie sie od zagranicznych koncernow moze sie zle skonczyc.

    "'Zlote Blachy' - zgadzam sie, nie jest to etyczne, bo bez tego Policja powinna robic co do niej nalezy. Z tego co sie orientuje, lamanie prawa autorskiego nie jest scigane z urzedu, wiec z drugiej strony, co zlego w tym, ze ktos domaga sie egzekwowania swoich praw ?"

    Jako tako - nie ma nic zlego w domaganiu sie egzekwowania wlasnych praw, chodzi o fakt wywierania naciskow na sluzby ktore powinny byc w 100% niezalezne, wolne od naciskow i rzetelne. Policja ma za zadanie zbierac takze dowody na korzysc osob wobec ktorych toczy sie postepowanie. Tego rodzaju akcje moga doprowadzic do zaniechania czesci z obowiazkow przez pelniacych sluzbe policajntow w celu pozniejszego otrzymania gratyfikacji. To nie jest w porzadku.

    "'Retencja danych' - to akurat mi sie podoba, dzieki temu latwiej bedzie lapac przestepcow. Wazne jest tylko, by te informacje nie dostaly sie
    w rece osob trzecich."
    A mi sie nie podoba, ze kazdy jest z gory traktowany jako przestepca. Listy sa chronione tajemncia korespondencji, telefonow nie mozna podsluchiwac bez zgody sadu, dlaczego w Internecie ma byc wyjatek? To sa wrazliwe dane, nie oszukujmy sie, nie da sie ich zabezpieczyc. Wystarczy spojrzec na ostatnie glosne afery z wyciekami danych za granica. Ludzie sa jacy sa, nie mozna tez liczyc w bezgraniczna uczciwosc tych, ktorzy beda mieli dostep do tych danych. Nie wspominajac juz o przypadkach najzwyklejszej ludzkiej glupoty http://prawo(...)Najslabs zym ogniwem kazdego systemu zabezpieczen jest czlowiek. A ja, z wielu powodow nie chce, by w czyjes rece dostaly sie informacje o tym, co robilem w internecie przez ostatnie 5 lat.

    "'Nie podoba mi sie to, ze do kazdego, w kazdej chwili moze zapukac policja i zabrac komputer "do sprawdzenia" chocby nawet nic tam sie nie znalazlo.' - jesli nie robisz nic zlego (np. nie udostepniasz pirackich programow), nie masz sie czego bac."

    Sytuacja nie jest taka prosta jakby sie wydwalo... Byly przypadki, ze policja pukala do drzwi tych, ktorzy kupili komputer bez systemu operacyjnego (No jak sie nie kupi Windowsa, to sie go spiraci, oczywiste, nie?). Nie udostepnia zadnych pirackich programow, ale tak wlasnie kupilem komputer, bo Windowsa nie lubie, a nawet jesli - to moge za darmo sciagnac go ze strony microsoftu jako student PW. Nie ma wiec sensu, bym za niego placil. Czyli moge miec juz jakies powody do obaw. I co? Policja wejdzie, zabierze komputer a ja zostane pozbawiony narzedzia pracy i waznych (czesto tez poufnych, zawierajacych tajemnice handlowe) danych. To chyba nie jest normalne.

    "'biore sprawy w swoje rece, korzystam z mozliwosci jakie daje mi demokracja i zakladam partie polityczna.' - i to mi sie podoba, szkoda ze nie ma wiecej w Polsce takich ludzi (niekoniecznie z Pana pogladami oczywiscie ;) ) :)"
    Przynajmniej w czyms sie w pelni zgadzamy ;) Co wiecej, pokusze sie o stwierdzenie, ze jesli, czesto przywolywani w dyskusjach zlodzieje samochodow chcieliby zalozyc swoja partie, to maja tez do tego prawo.

    "'chca zdelagalizowac sieci P2P.' - chca, ale nie sadze zeby sie to udalo - to jest rownie glupia idea - tym tokiem myslenia trzebaby zdelegalizowac wszystko."
    Idea totalnie pozbawiona sensu i niewykonalna. Pozostaje jednak sobie zadac pytanie, co by bylo gdyby im sie udalo? Politycy nie wykazali sie znajomoscia problemow Internetu, a Ci co maja takie idee - maja tez olbrzymie pieniazde. Odpowiedni lobbing, dobrze zorganizwoane akcje, postawic pare obiadow tu i tam i mamy - prawny zakaz sieci P2P. Partia Piratow jest wlasnie po to, by wyrazic stanowczy sprzeciw.

    Za kazdym razem da sie znalezc podobienstwa miedzy tym co ktos mowi, a o powiedzial ktorys z komunistow. To jeszcze nie znaczy, ze te porownania sa adekwatne.

    16-01-2008, 21:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    Nagrana plyta CD z wydrukowanym Coverem wyglada prawie tak samo ladnie jak oryginalna, w przypadku ksiazki nie jest juz tak rozowo ;) Gorsza jakosc - tez prawda. Dlaczego wiec producenci nie wykorzystaja tego? Rozsadny przedsiebiorca by tak zrobil. Ma konkurencje i to silna. To musi zaoferowac cos wiecej, czego tamten nie moze. Jakos moze nie gra tu pierwszorzednej roli bo wiekszosc i tak nie uslyszy roznicy. Ale mozna dorzucic do plyty - dajmy na to koszulke. Albo jakas fajna ksiazeczke. Albo kubek. Tego nie sciagnie sie z p2p. Praktycznie kazdy ma teraz odtwarzacz mp3. Naturalne jest, ze prosciej jest sciagnac z sieci i wrzucic na playera niz ripowac z Audio CD. Co zrobi w takiej sytuacji rozsadny przedsiebiorca? Nagra na tej samej plycie MP3ki albo wrzuci kod, ktory pozwoli sciagnac je z internetu. Co robia nierozsadni? Roznymi mozliwymi sposobami blokuja mozliwosc zripowania plyty do MP3. A to po to, zeby klient kupil plyte CD (bo lepsza jakosc i opakowanie) a potem jeszcze raz MP3 (bo mozna sluchac na przenosnym odtwarzaczu) w internecie. Ale ludzi glupi nie sa i nie podoba im sie, jak musza dwa razy za to samo zaplacic. To przechoda do konkurencji - jaka jest p2p. I tak producenci powinni traktowac sieci wymiany informacji - jako konkurencje. Nie da sie tego zniszcyc, co nieustannie probuja zrobic. Jedynym sensownym wyjsciem jest dostosowanie sie, uzyskanie przewagi w inny sposob. Zabieranie komputerow studentom z akademikow to zadne rozwiazanie.

    Wypozyczalnei filmow (przyznaje szczerze, z wypozyczalniami plyt AUDIO sie jeszcze nie spotkalem) sa, ale tym sie roznia od bibliotek, ze te drugie udostepniaja dziela za darmo.

    16-01-2008, 21:36

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Pirat666

    Ktoś wyżej napisał że oni nie mają nic wspólnego z policjantami, pielęgniarkami, górnikami etc...

    w ręcz przeciwnie w dzisiejszej dobie technologicznej wszytko opiera się o informatykę i czy tego ktoś chce czy nie praktycznie każdy zawód jest związany z komputerami tak więc P swoimi postulatami staje w obronie całego społeczeństwa które powoli staje się informatycznym.

    16-01-2008, 21:37

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~serenity

    Jak dla mnie sprawa piractwa komputerowego jest jak "wyprawa na truskawki do sąsiada" - niby można sobie kupić w każdym sklepie ale te zjedzone bezpośrednio z ogródka bez niczyjej wiedzy smakują lepiej! Przecież piractwo istniało od zawsze. Wystarczy tylko przypomnieć sobie punkty kopiowania gier na C64, Amigę, sklepy z kasetami które na miejscu nagrywały dla nas muzykę, płyty DVD na targowiskach kiedy jeszcze nikt nie widział odtwarzacza tych płyt, kopie VHS, płytki do odbioru SatTV. Samo zjawisko nie jest nowe, nowa jest skala tego zjawiska. W związku z tym poważne koncerny wyliczają sobie straty na podstawie ilości ściągniętych danych (MP3, gry, filmy) bo myślą że każdy kto ściąga kradnie. W sumie to taka jest prawda, ale gdyby nie było możliwości ściągnięcia sobie gry lub filmu czy MP3 z neta za 50 zł za miesiąc to większość z tych ludzi i tak nie poszłaby do kina czy nie kupiłaby płyty z muzą czy grą. Więc gdzie tu straty?
    P.S.
    Sam korzystam z bardzo wolnego łącza, ale wole sobie coś wyszukać w necie i ściągnąć niż kupić na targu.

    16-01-2008, 21:44

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anon

    serenity ---> Pytasz gdzie tu straty? Jeśli cię na coś nie stać to nie znaczy, że możesz to ukraść. Czym różni się człowiek bogaty od biednego? Tym, że może sobie pozwolić na więcej! Wszelka muzyka/książki/filmy/gry to tak naprawdę luksus, a nie towar niezbędny do życia. Jeśli kradniesz np. muzykę bo cię na nią nie stać, to człowiek bogaty powie, że skoro tobie wolno kraść (bo normalnie i tak byś nie kupił) to jemu też wolno. Tym sposobem skoro wolno ściagac z sieci, to nikt nie kupuje legalnie i autor utworu nie zarabia. A jeśli nie zarabia tzn. że nie opłaca mu się dalsza działalność! Kto wie, czy nie byłoby w tej chwili dostępnych np. dwa razy więcej utworów muzycznych gdyby nie piractwo. A już na pewno byłyby one tańsze, bo niestety producenci w ich cenę wliczają straty wynikłe z kradzieży.

    16-01-2008, 22:59

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kahzad

    "Kradzież (art. 278 kk) to zabór cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela."

    Zwracam uwagę na "fizyczne" :)
    Jak widać kopiowanie muzyki NIE JEST kradzieżą wg Kodeksu Karnego.
    A skoro tak, to nazywanie kopiowania kradzieżą jest błędne i prowadzi do nieporozumień.


    Zwr acam również uwagę na ostatnie inicjatywy zespołów De Mono (wydanie albumu na flashu tzw. pendrive music) i RadioHead ("In Rainbow" sprzedawany prze neta za co łaska).
    Jak widać oba zespoły zarabiają i nikt ich nie piraci.
    Czemu? Bo się nie opłaca :D

    Jaka jest GŁOWNA przyczyna piractwa?
    Ekonomia.

    16-01-2008, 23:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Jakub Laskowski

    A odnośnie tych strat. Po pierwsze, chodzi tutaj o brak zysku, a nie stratę w potocznym znaczeniu tego słowa (bo im przecież nic nie ubywa, przez to, że sobie coś ściągnę). Zgadza się, że w ekonomii brak zysku traktuje się jako stratę. OK. Ale liczmy to w sposób racjonalny. Jeśli student ściągnie, powiedzmy 10 tys mp3, średnio po dolara jest jedna mp3, czyli 2.5 zl. Czy to znaczy ze brak zysku producentow wynosi 25 tys zl? Oczywiscie ze nie, bo biedny studencina nie wydalby 25 tys zl jesli by tego nie sciagnal. Wysuplalby z trudem 50 zl w miesiacu, by jedna plyte kupic. Wiec brak zysku producentow de facto wynosi 50 zl. Gdyby w ten sposob liczyc "straty" z powodu sciagania utworow, liczby bylyby znaczaco inne.

    16-01-2008, 23:35

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anon

    Kahzad --> Piractwo jest kradzieżą, inaczej nie byłoby karalne. I wbrew pozorom jest to kradzież materialna! Dlaczego? Bo kradniesz autorowi danej muzyki pieniądze. Może nie kradniesz ich bezpośrednio wyjmując mu je z portfela, ale on traci (kasę) a ty zyskujesz (mp3kę). Przepis w prawie, który przytoczyłeś jest źle sformułowany (co jest raczej normą w naszym państwie), dlatego w takich przypadkach radziłbym raczej znaczenia słów szukać w słowniku języka polskiego. Ew. samemu logicznie pomyśleć, co z perspektywy etycznej jest kradzieżą a co nie jest.

    17-01-2008, 10:10

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anon

    Jakub Laskowski: Wciąż nie rozumiesz. Przyzwolenie na popełnienie kradzieży daje większe straty niż sama kradzież, bo pociąga za sobą naśladowców w myśl zasady "skoro on może ściągać za darmo to czemu ja muszę kupować?". Poza tym to żadne usprawiedliwienie. Jeśli ktoś jest biedny to nie znaczy że może kraść. Jak mnie nie stać na mercedesa to nie kradnę mercedesa lecz zadawalam się kupieniem fiata.

    17-01-2008, 10:17

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~jak

    >>Co jest złego w samplowaniu cudzych piosenek? Tak mogą powstać dzieła o wiele lepsze niż oryginały na których się opierają.

    A co jest złego w kradzieży?

    >>Proste rozgraniczenie - mam korzyść materialną - muszę płacić, tylko dla siebie - nie muszę.

    Za chleb też nie muszę płacić?

    >>A tymbardziej bezsensowne jest porównywanie chleba i cegły do piosenki.

    Tak, piosenka to coś innego, ale tak samo jest produktem i dziełem jakiejś osoby.

    >>a no dlatego, ze wasza wiedza konczy sie na stwierdzeniach, ze wszystcy to komunisci, czy socjalisci. nic konstruktywnego nie potraficie powiedziec.

    Dzięki, że wiesz o mnie więcej, niż ja sam.

    >>Wasze wypowiedzi mowia, zgodnie z profilem psychologicznym, iz jestescie wyborcami pisu.

    Sorry, stary, to jest żałosne.

    >>Nie podoba mi sie to, ze ZUS trwoni miliony zlotych na oprogramowanie jednej firmy.

    A ja jestem jednym z tych, którzy krzyczą "zlikwiduj ZUS!". Problemu z oprogramowaniem by nie było. A instalowanie różnego oprogramowania, tylko po to, żeby była różnorodność, to głupota. Choć popieram wprowadzenie do instytucji Linuksa. Uprzednio skonfigurowany nie jest trudny w obsłudze. I kosztuje nic. Rozsądek mówi, że wybór Linuksa jest korzystniejszy.

    >>Nie podoba mi sie to, ze w imie walki z przestepczoscia naruszana jest moja prywatnosc (patrz Retencja Danych).

    Mam takie same zdanie.

    >>nie podoba mi sie to, ze do kazdego, w kazdej chwili moze zapukac policja i zabrac komputer "do sprawdzenia" chocby nawet nic tam sie nie znalazlo.

    Tu też.

    >>organizacje broniace praw autorskich chca zdelagalizowac sieci P2P

    To jest tylko ich pomysł, a nie rozwiązanie funkcjonujące w prawie, więc nie ma po co krzyczeć.

    >>swiadomie lub nie czerpie z wczesniejszych

    Niezbyt widoczna inspiracja nie jest niczym złym. Co innego kradzież.

    >>to w jaki sposób Kowalski ma u siebie w salonie fryzjerskim puścić swoim klientom taką właśnie muzykę?

    A musi w ogóle puszczać taką muzykę!? Musi w ogóle puszczać jakąkolwiek muzykę!? Ja tu nie widzę żadnego ograniczania prawa tego Kowalskiego.
    Stare płyty można kupić od jakiegoś kolekcjonera, tak jak stare monety. Ot, po prostu.

    >>Ale jak zapewne wiesz, nie jest to temat łatwy i wymaga analiz, zarówno prawnych jak i gospodarczych.

    Proponuję najpierw ustalić swoje poglądy, a potem dopiero zabierać się za organizowanie partii.

    >>Zakładając, że w cenie książki papierowej są wliczone koszta druku, przy pdf takiego kosztu już nie ma

    No i są wydawnictwa, które to wykorzystują, i jest dobrze. Rynek działa.

    >>można dużo taniej sprzedawać taki pdf, dzięki temu ceny podręczników mogą zejść poniżej obecnej o kilkadziesiąt nawet procent.

    Co!!!??? Może ten laptop OLPC dla każdego ucznia do czytania tych pdf'owych książek? Sorry, ludzie, ale ja nie wyobrażam sobie niepapierowych podręczników. A drukować w domu - bez sensu. Nie będę nosił do szkoły stosu luźnych kartek!

    >>'Retencj a danych' - to akurat mi sie podoba, dzieki temu latwiej bedzie lapac przestepcow. Wazne jest tylko, by te informacje nie dostaly sie
    w rece osob trzecich.

    Orwell, panie, Orwell. Orwell 2008.

    >>Ale mozna dorzucic do plyty - dajmy na to koszulke. Albo jakas fajna ksiazeczke. Albo kubek. Tego nie sciagnie sie z p2p.

    Panie, bądź Pan poważny! A nie jak dziecko!
    Ja proponuję wszystko do wszystkiego dorzucać. Ludzie!

    >>które powoli staje się informatycznym.

    Coś źle zapamiętałeś slogan! Teraz modnie mówić "społeczeństwo informacyjne".

    >> Więc gdzie tu straty?

    Tak, to nie straty, tylko brak zysków, to jest racja.

    >>Jak widać kopiowanie muzyki NIE JEST kradzieżą wg Kodeksu Karnego.

    A mnie to dużo obchodzi! Kradzież to pojęcie wzięte z języka, a nie z Kodeksu Karnego.


    <br/&g t;Huh, trochę mi zajęło przebrnięcie przez to wszystko (;

    17-01-2008, 16:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy