To bardzo ciekawa informacja dla pseudoekspertów z wytwórni muzycznych, którzy chcą sprzedawać i , co gorsza, sprzedają wybrakowane, bezwartościowe pliki cyfrowe. Płyta to płyta - to coś namacalnego, czego żaden wirus nie skasuje, to także dźwięk w pełni swojej wartości. Dla mnie żaden plik cyfrowy nie może się równać z płytą. Dlatego irytują mnie zapowiedzi branży, że przyszłość należy do plików elektronicznych. Co gorsza, to jest bardzo możliwe, bo ludziom łatwo robić wodę z mózgu i jeśli coś jest dobrze reklamowane, to się sprzeda, nawet jeśli jest bezwartościowe.
Kom Ent:
"Dla mnie żaden plik cyfrowy nie może się równać z płytą."
Otóż taki np. FLAC jest kropka w kropkę identyczny z tym co jest na płycie. Bo na płycie też są dane, tak samo jak w plikach.
Tobie najwyraźniej chodzi nie o to, że to pliki, tylko o _stratną kompresję_. Są kodeki bezstratne, jak np. właśnie FLAC.
Przyszłość to cyfrowa dystrybucja + urządzenia w stylu squeezebox'a.
http://www.slimdevice s.com/
I tak jak mcv~ wcześniej wspomniał, za dużo ludzi uogólnia, myśląc, że muzyka w formie elektronicznej = tylko mp3....
A jest flac, jest musepack i kilka innych bezstratnych koderów.
Niestety - na płycie CD znajdują się zwykłe dane w formie elektronicznej.
"Dźwięk cyfrowy" to może być pojęcie dla ciemnych dzikusów, którzy i tak nie rozumieją, na czym polega 16-bitowy, 2-kanałowy wave.
Audio-CD nie ma formatu "plików", ale po zgraniu płyty na dysk bez kompresji jest dokładnie to samo.
Więc niech nikt już nie twierdzi, że jest inaczej, bo wygląda to na kolejne zapewnienia: "wszyscy się mylicie, Elvis żyje, to ja jestem Elvis".
Na CD są dane, takie same będą na HDD i po przeniesieniu na pendrive.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.