
Nie powinniśmy dbać o tanie państwo tylko o nas!
Państwo nie jest czymś żywym.
Na początek zniesienie PIT i CIT i VAT na wszystko 22%, w ciągu 4 lat obniżka VAT do 15%. Oczywiście media są w stanie do tego dorobić teorię, że najbardziej odczują wzrost VAT na wszystko biedni.
Tyle, że biedni i tak nie są w stanie obchodzić podatków, a zatem zniesienie im 19% dochodowego rekompensuje im z nawiązką podwyżkę VAT na początek. Do przeprowadzenia takiej reformy potrzebne są 3 osoby, które znają się trochę na matematyce i mają kontakt z rzeczywistością.
Z daleka trzeba byłoby trzymać "profesorów" wychowanych w duchu marksistowsko-leninowskim.
@chesteroni: Masz rację. Wyszła głupota, bo zgubiłem początek zdania. Miało być, że prawdopodobnie jest tak, jak w niektórych bankach. Masz w US konto na które logujesz się NIP-em i hasłem (w zasadzie, to zamiast hasła można by użyć klucza), a potem przesył danych z formularza podpisujesz swoim kluczem.
To też jest podpis elektroniczny, tyle że zaawansowany, anie kwalifikowany, czyli zamiast zewnętrznej instytucji wydającej i przechowującej klucze, bierze to na siebie US, a klucz prywatny nie jest przechowywany sprzętowo.
Ale jak pisałem, to tylko moje przypuszczenia. Jednak wcale bym się nie zdziwił gdyby nie było żadnego klucza, a tylko logowanie po haśle. W Norwegii nie traktuje się z założenia każdego obywatela jako złodzieja i oszusta. Dopóki nie ruszyła do nich fala emigracji nikt tam nie zamykał drzwi na klucz. Ostatnio to się podobno zmieniło, ale do dziś mało kto zamyka tam samochody i otwarty samochód z kluczykami w stacyjce nie jest niczym dziwnym. Niestety moja żona nabrała tamtejszych zwyczajów. :/
A samo generowanie kluczy kosztuje tyle co zużyty przez komputer prąd w czasie generowania i kilka minut na pensję pracownika który klika w przycisk oznaczony "Generuj", a do tego nie potrzeba profesora z pensją 30 tys./miesiąc. Nie wnikam w koszt sprzętu potrzebnego do generowania i przechowywania kluczy.
Powtórzę jeszcze raz. Ja nie neguję idei kwalifikowanego podpisu elektronicznego, jego uniwersalności i użyteczności. Zdaję sobie sprawę, że sprzęt i prąd do jego zasilania, administratorzy, operatorzy i łącza do komunikacji kosztują, a za to trzeba zapłacić.
Ja się czepiam, że system rozliczeń który powstał za publiczne pieniądze dopuszcza tylko jeden, płatny system identyfikacji. System powstał za niemałe pieniądze, w tym i moje, i za pieniądze podatników jest utrzymywany, więc dlaczego jestem jeszcze zmuszany do dotowania prywatnej firmy, żebym mógł z niego skorzystać? Jestem współwłaścicielem tego systemu i co miesiąc płacę podatki na jego utrzymanie!
Jeśli ktoś sobie wykupił podpis kwalifikowany, bo mu jest potrzebny do innych rzeczy, to dobrze, że może go wykorzystać także przy składaniu zeznań. Ale jeśli ktoś takiego podpisu nie posiada, bo go nie chce lub go na niego nie stać, to nie może być zmuszany przez państwo do dotowania prywatnych firm. Ponieważ wszyscy już płacimy za utrzymanie tego systemu, to równie dobrze US może raz do roku odłożyć dodatkowe 50 groszy z podatku każdego płatnika i te kilka milionów starczy z nawiązką na roczne utrzymanie alternatywnego serwera do bezpiecznej identyfikacji podatnika.
Mam nadzieję, że teraz jest już jednoznaczne, że nie dyskutujemy tu o kosztach podpisu kwalifikowanego, tylko o zastosowaniu komercyjnego systemu identyfikacji jako jedynego sposobu dostania się do publicznego systemu utrzymywanego z naszych podatków.
A wmawianie ludziom, że podpis kwalifikowany jest jedynym bezpiecznym sposobem identyfikowania uważam za pieprzenie kotka za pomocą młotka. To tylko naganianie klientów przez marketingowców firm certyfikujących. Choć przyznaję, że jest on wygodny i uniwersalny, to nie on był tematem wiadomości którą komentujemy.
@Wesoly: Opłata nie jest pobierana za wygenerowanie jako takie, ale za utrzymanie baz danych przechowujących klucze i za łącza internetowe dające dostęp do tych baz. Gdy podpis kwalifikowany upowszechni się, to ceny "generowania" i odnowienia zapewne spadną. Tak samo będzie z kartami chipowymi i ich czytnikami.

@Jamnik
Do generowania liczb losowych potrzebny jest sprzęt gdy robi się to hurtowo. Gdyby kazdy mogl samemu wygenerowac podpis to zLozylby go najwyzej do firmy certyfikujacej i spokój. Generacja jednego klucza na rok na DOMOWYM moze byc rownie dobra. A 200zł to kompletnie kwota nie przystająca do kosztów generacji klucza. A sprzęt do tego sfinansowalio WSZYSCY podatnicy wiec dlaczego teraz niby sie to ma nanich znowu odbijac?
Powinnismy oddawac recznie wypelnione deklarace a nie drukowane, a państwo powinno koncesjonowac drukarki do drukowania dokumentów, i jeden wydruk powinien kosztować 10zł albo drukarka 2000. ale to i tak bedzie dla Ciebie mało "w porównaniu z kosztami"...

@chelestoni: Dlaczego np. coca-cola kosztuje mniej w automacie niż w sklepie (ogólnie taka tendencja jest obserwowana). Przecież automat musi mieć jakąś "sztuczną inteligencję" (o jakby jeszcze miał możliwość przyjmowania banknotów i kart płatniczyć to już w ogóle byłby bajer). Czy w związku z tym, że sprzęt kosztuje coca-cola powinna być droższa z automatu niż ze sklepu konwencjonalnego?
Czym różni się kryptografia stosowana w tym niby sprzętowych rozwiązaniach do których potrzeba rzekomo super fachowców? Skąd koszty związane z ochroną wynikającą z użycia specjalizowanych systemów kryptograficznych.
Odpowiedź: automaty na coca-colę nie są w żaden sposób koncesjonowane w Polsce, a przynajmniej nie w taki, jaki koncesjonowane jest bycie super fachowcem od dostarczania urządzeń i sprzętu do podpisów elektronicznych. Także... nie bujać w obłokach...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.