To byłaby przesada. Google rzeczywiście publikował cudze artykuły, natomiast "porównywarka" index'uje oferty. Co innego artykuł, który ma zarabiać na reklamie, co innego sklep, który chce dotrzeć do jak największej liczby odbiorców.
W ten sposób dojdziemy do sytuacji, w, której należałoby zakazać dyskusji o najnowszych samochodach i ich porównywanie. W końcu jakim prawem przechowujesz te dane w głowie i na dodatek masz czelność je rozpowszechniać?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.