Panowie, odgórne szukanie kozła ofiarnego w naszym kraju kończy się jednym - większymi wpływami do budżetu który można "przeżreć". Zakazami i nakazami nic się nie zdziała w myśl zasady "Polak potrafi" (w tym rozumieniu obejść prawo). Grunt to edukacja od podstaw co praktycznie u nas raczkuje. Jeśli od najmłodszych lat dzieci będą uczone, że baterie są bardzo "fe" i co należy z nimi robić aby takimi nie były to nauczą one rodziców, a same będą w przyszłości segregować odpadki i uczyć tego swoje dzieci. Niestety ten wariant jest najbardziej kosztowny no i nie ma "sukcesów" od razu - lepiej więc udawać, że się coś robi (sądzi ktoś może, że dzięki tym przepisom diametralnie więcej baterii będzie utylizowanych ? no jak świat, światem, a Polska, Polską to uważam, że tak nie będzie). Dzięki temu prawu panowie z rządu będą mogli odfajkować spełnienie kolejnej dyrektywy UE i jak zwykle "wszyscy będą szczęśliwi" ... :

Nie przeceniałbym ludzi - są leniwi. Wiem jak wyglądało rozłożenie śmietników do segragacji odpadów... Co nie zmienia faktu ze tylko dobry pomysl może ten problem zminimalizowac.
Wesoly, ten sposób jest najgorszy. Spowoduje tylko wzrost cen.
Ludzie wcale nie chcą wyrzucać "niebezpiecznych" odpadów razem z innymi. Ale co mają z nimi robić, skoro nikt nie ustawia w bliskim miejscu kontenerów na te odpady?
A firma co zrobi? Przy siedzibie postawi kontener i co? I ludzie mają tam specjalnie dla kilku bateryjek iść?
Zużyte baterie i akumulatory to problem zakładu gospodarki odpadami - nie firm produkujących! Zakład ma się tym zająć - za to mu płacimy. Gdyby te zakłady były prywatne, to działałyby lepiej i sposób by się znalazł. A tak tylko jest przerzucanie odpowiedzialności...

Socjalizm nie socjalizm... Niestety nie widze lepszego sposobu na rozwiązanie problemu tego typu śmieci... Jakiś inny niż ściganie pojedynczych konsumentów przychodzi do głowy?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.