No, gdyby organizacje "broniące 'praw autorskich'" były religią, to wcieleniem bóstwa byłby pewnie Prince, który walczy już nawet ze swoimi fanami.

Nic dziwnego, że największy tego typu w kraju. W Islandii nie trudno być "naj" (chyba, że można być "najrybniejszym")...
Przecież wystarczy poczytać Wikipedię, by przekonać się, że jest przepełniona ideologią, nieprawdami, półprawdami itp.itd. A porównania do Britanniki? Sam pisałem o tym newsa. I o tym, że kilka miesięcy później autorzy porównań przyznali, że źle przeprowadzili swoje badania, więc wypadły one na korzyść Wikipedii. No, ale o tej drugiej informacji już się nie pamięta. Bo Wales, były akwizytor, wie, w jaki sposób tworzyć "kultowe" towary, których nie wolno tknąć. Moim zdaniem Wikipedia to jedno z najbardziej szkodliwych zjawisk w Sieci. Niesie bowiem ze sobą pseudowiedzę, która, dzięki kultowemu statusowi Wikipedii, staje się prawdą objawioną. A tłumy lubią prawdy objawione, nawet, jeśli z prawdą mają one tyle wspólnego, co PiS z liberalizmem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.