Radzę się douczyć odrobinkę.
CITES to konwencja o handlu *międzynarodowym*. Czyli za handel tymi zwierzątkami w granicach naszego kraju nie można nikogo zamknąć. Vagans i pozostałe pajączki nie wymagają rejestracji, więc jeżeli klient nie zakupił ich poza granicami unii/Polski (zależnie od konwencji UE/CITES) bez papierów to mogą mu, że tak powiem skoczyć.

@Vilk
karwasz ma rację. Owszem w Polsce wprowadzono obowiązek rejestracji gatunków z załączników CITES, ale nie są nią objęte bezkręgowce. Dodatkowo chcąc sprzedać pająka z rodzaju Brachypelma nie trzeba mieć żadnych papierów (np. świadectwa o urodzeniu w niewoli), jeżeli się nie prowadzi działalności gospodarczej, a sprzedawane są tzw. nadwyżki hodowlane. Tak było zapewne w tym przypadku, więc pająki zostały skonfiskowane bezprawnie. Niestety policja nie zna najnowszych rozporządzeń i opiera sie na tym co było przez krótki okres czasu w przeszłości. Jesteśmy w Unii i obowiązuje nas prawo unijne, a mówi ono, że CITES wymagany jest tylko w przypadku sprzedaży lub kupna zwierzęcia które przekracza granicę.
Dużo złego zrobiło towarzystwo "Salamandra", chyba tylko po to, by poprawić swoje statyski ochrony przyrody, robiąc nagonkę na pajęczarzy sprzedających swoje nadwyżki na allegro. Przekonanie o nielegalności handlu zostało do tej pory i mimo że jest błędne.
Powtarzam jeszcze raz. Żaden CITES nie jest wymagany na te ptaszniki. Paranoją jest do tego czepianie się oprócz osobnika z aukcji, hodowli w domu, bo niby z jakiej racji skoro nie trzeba mieć dokumentów?
Salamandra zrobila akurat duzo DOBREGO w dziedzinie zwalczania handlu gatunkami zagrozonymi. Co do ptasznikow. Nie mam teraz przed soba tresci konwencji ani zalacznikow do niej, wiec nie wiem jak jest konkretnie z nimi. Ale jesli sa w zalaczniku, to potwierdzneie pochdozenia musi byc i tyle. Inna rzecz, w ktorej moge sie zgodzic, to, ze dlugo brakowalo przepisow mowiacych czym grozi zlamanie niektorych ustalen z CITES. Nie wiem czy w koncu te przepisy wprowadzono, ale jesli nie, to "wiele zlego" wynika z opieszalosci ustawodawcow, a nie z dzialan Salamandry.

Nie kwestionuje działalności Salamandry jakoś całej, bo pobieram udaremnianie przemytu i inne formy ochrony przyrody. Odniosłem sie tylko do sytuacji jaka mamy obecnie związanej ze ściganiem młodych ludzi za Brachypelmy na aukcjach. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku żeby wiedzieć, ze ten nastolatek nie pojechał do Brazylii nałapać pająków, by je potem przemycać do Polski.
CITES dotyczy wwozu i wywozu poza granice UE oraz handlu przez podmioty gospodarcze, a nie osoby prywatne. Ważne jeszcze jest to, że te ptaszniki są w aneksie B. Mamy oprócz tego ustawę OP. Jeżeli już się upierać, że musi mieć udokumentowane pochodzenie pająka, to wystarczy np. oświadczenie byłego właściciela. Żadnych urzędowych druków nie trzeba i nie otrzyma, gdyż bezkręgowców nie trzeba rejestrować.
Przepisy w formie w jakiej są w tej chwili są proste i jasne. Panowie ze służb porządkowych (czy to będzie policja, straż miejska czy też straż pożarna) nie powinni na podstawie tychże przepisów odbierać zwierzątek właścicielowi. Myślę, że sprawa ma inny wymiar. Po prostu ktoś w mieszkaniu obok dowiedział się skadś, że te pajączki są niebezpieczne (co w sumie jest prawdą - są tak samo niebezpieczne jak każde dzikie zwierzę trzymane w domu, z tym, że np. kot wymaga większej uwagi i bywa bardziej niebezpieczny) i zawiadomił policję o tym fakcie. Jak pan policjant dostanie takie zawiadomienie to się nim musi zająć choćby nie wiem co. No najprościej "zająć się" wygląda tak, że wchodzi się do mieszkanka, patrzy jak wyglądają terraria, jak jest kiepsko to się zwierzaki wyłapuje i oddaje pod opiekę profesjonalistom. Kiepsko oznacza zarówno, że zwierzaki biegają luzem i syczą na przechodniów, jak i że właściciel niewłaściwie (wierzcie mi, to rozpozna nawet amator) się nimi zajmuje. O tym, że owner nie był profi świadczyć może tekst, że znaleziono martwe zwierzaki. Sam bym gościowi zabrał zawartość terrariów jakby nie potrafił/nie chciał się nimi opiekować. Myślę, że to, że handlował zwierzakami na aukcji także nie ma tu nic do rzeczy - chyba, że któryś z kumatych kupujących sam zobaczył na którymś zdjęciu, czy przekonał się po otrzymaniu zwierzaka do ręki, w jakich warunkach są one hodowane i zadzwonił do odpowiednich władz. Co do zamykania klienta na 5 lat... Bez przegięć, nie róbcie proszę z DI "Faktu".
Pozdrawi am, hodowca owadów ;)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.