Zawsze mi sie wydawalo, ze cena powinna zalezec od kosztow, a nie od tego KTO jest klientem... UKE sie sprzeciwilo cennkowi dopiero, jak sie dowiedzialo ze z tych lacz korzsta administracja publiczna, tak?
Jak byscie sie czuli, gdyby wchodzac do sklepu pani za lada powiedziala: "O! Dla tego Pana ten towar bedzie dwa razy drozszy niz dla nauczyciela, bo pana stac a jego nie!"
I druga sprawa: "457 zł tytułem zwrotu kosztów..." to kwota zabojcza :)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.