Wybory przez Internet to nie taka prosta sprawa, jak by sie komus wydawalo.
Przy obecnym stanie technologii kryptograficznej wybory przez Internet albo nie beda bezpieczne (tzn. latwo bedzie je sfalszowac), albo nie beda tajne (tzn. bedzie dokladnie wiadomo jak kto glosowal). Wlasnie ta druga sytuacja ma miejsce w Estonii. Zeby zaglosowac przez Internet - podobnie zreszta jak zeby zalatwic przez Internet dowolna sprawe urzedowa - musisz zalogowac sie swoim chipowym dowodem osobistym, ktory zawiera zarazem twoj certyfikat podpisu elektronicznego i jednoznacznie cie identyfikuje. Zatem bez problemu osoby majace dostep do systemu glosowania moga stwierdzic, jak glosowales. Ja osobiscie tak nie chce.
Dyskusja na temat glosowania przez Internet jest nie od dzis prowadzona w serwisie vagla.pl i wszystkim zainteresowanym radze, aby sobie najpierw poczytali co tam napisano.
A tak w ogole, wybory sa raz na kilka lat. Czy naprawde takim utrudnieniem jest raz na te kilka lat przejsc sie kawalek od domu, zeby zaglosowac (lokale wyborcze z reguly nie sa daleko)? Rozumiem sens "internetyzowania" czynnosci, ktore robi sie czesto - chociazby umozliwienie skladania zeznan podatkowych przez Internet mialoby wiekszy sens - ale akurat wybory sa jedna z ostatnich rzeczy, do ktorych trzeba pakowac Internet. Wybory w swoim tradycyjnym ksztalcie sa mechanizmem, ktory dziala dobrze, a stara inzynierska zasada mowi, ze tego, co dziala dobrze, nie nalezy "poprawiac".