
Penisoręki - CO wymaga regulacji? Że jak jakiś lewy sklep internetowy ściągnie mi z konta 10 tys. zł zamiast 10 zł to jest wina banku? Od tego masz limity, karty specjalnie do płatności internetowych i masę innych rozwiązań, skoro jest ktoś na tyle głupi, żeby podawać dane karty nieznanemu sklepowi.
Eonir - pewnie miałeś na myśli 'lub' i 'ALBO'. Różnica jest taka, że w przeciwieństwie do 'lub' słowo 'albo' to alternatywa wyłączająca. Czyli 'lub'=='i/albo' (a często spotykana konstrukcja 'i/lub' jest błędna). Tego nie uczą na prawie, tylko na logice czy matematyce w liceum. A przynajmniej uczyli mnie.
południk - w innych krajach ludzie płacą te parę groszy i mają ubezpieczone karty, bank nie może odpowiadać finansowo za błędy klientów, gdyż jest to sprzeczne z jego interesem biznesowym. A u nas ludzie skąpi i głupi. Nie ubezpieczą się, a zbudują dom 1 metr ponad powierzchnią przepływającej rzeki.
Może to zależy od banku? W moim, gdy odnotowano trzy transakcje w ciągu godziny (zrealizowane różnych krajach) to próbowano się ze mną skontaktować (jedna z tych transakcji była moja i byłem w jednym z tych krajów). Niestety telefonu nie odebrałem na czas (próbowali się dodzwonić 5 razy, ale byłem na spotkaniu z klientem) i kartę zablokowano, a transakcje anulowano.
Później tłumaczyłem, że jedna z transakcji była rzeczywiście moja (robiłem zakupy przed spotkaniem) to mi powiedziano, żebym traktował to jako rekompensatę za niewygodę (fakt - byłem prawie dwa tygodnie bez kredytówki). Tak, że w sumie "zarobiłem" na tym 100 EUR (minus prowizja banku za wypłaty gotówki za granicą circa about jakieś 50 zł - nie wszędzie na świecie honorują polskie "elektrony").
gotar - wybacz, ale nie wiesz co piszesz...
Po pierwsze, ustanowienie niskiego limitu nic Ci nie da: po niskiej blokadzie może nastąpić duużo wyższe obciążenie.
Po drugie - tylko w Polsce banki próbują w ten sposób okraść klientów. Na zachodzie jakoś klient banku może być spokojny o swoje pieniądze...
Po trzecie - najwyraźniej nie jesteś świadom faktu, że praktycznie w każdym sklepie w którym płacisz kartą, zostawiasz wszystkie dane potrzebne do przeprowadzenia tranksakcji zdalnej.
Pytasz: "Że jak jakiś lewy sklep internetowy ściągnie mi z konta 10 tys. zł zamiast 10 zł to jest wina banku?" - tak, to wina banku, bo w takiej sytuacji sklep musi udowodnić że Ty dokonałeś transakcji, inaczej nie otrzyma pieniędzy od banku.
"limity, karty specjalnie do płatności internetowych" - wybacz, ale po to płacę bankowi za kartę, żeby nie sięgać do lewej kieszeni przez prawe ramię. Pisanie o "błędach klientów" to jakiś absurd - jedynym błędem klienta jest ewentualnie to, że podpisał umowę ze złodziejskim bankiem.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.