Znam takie firmy. To teraz stało się bardzo modne zatrudnić kogoś wyżyłować a potem spuścić ze schodów. Najgorsze że w sądzie pracy trudno coś takiego udowodnić. Pracodawca na wstępie tak formułuje umowę żeby potem łatwo się wywinąć. Albo uzależnia zatrudnienie od podpisania niekorzystnej umowy. Od początku jest to ukartowane. Łatwo to sprawdzić - przed podpisaniem umowy poprosić o kopię umowy i kilka godzin do namysłu podczas których należy przejść się do speca od kruczków w takich sprawach. Normalny śmiertelnik nie jest w stanie wyłowić podstępów w umowie (tym bardziej po jednym przeczytaniu). Jeśli pracodawca nie zgodzi się na to można z czystym sumieniem mu podziękować bo wiadomo że w umowie są ukryte nie czyste intencje. Wiem o tym bo dwoje moich znajomych na tym bazuje. Niby mają markę ale nie interesuje ich to że w końcu nikt nie będzie chciał u nich pracować.
Jeśli ta kobita postępuje podobnie można jej jedynie życzyć bankructwa...
OMG - to musze przyznac ze chcialbym na takiej uczelni sie uczyc, zeby juz po dwoch latach miec taka wiedze, ba! ;) a czlowiekowi sie nie dziwie, sad pracy ? policji polskiej co jak co ale poczucie humoru trzeba przyznac, co sie dziwic w rzeczywistosci.pl nic innego nie pozostaje jak sie smiac.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.